Asia no właśnie sęk w tym, że tej róży u mnie prawie nie widać. Pięć krzaczków wegetuje, przemarza co roku wiosną. Teraz zakwitły tylko jednym kwiatkiem, więc nawet zdjęć nie mam.
O na tej rabacie są. Nawet ten jeden kwiatek widać, trochę na lewo od kocimiętki, ta kostrzewa Maira trochę go przesłania.
Viola rabaty się rozrosły i dobrze, bo mam mniej koszenia. Staram się pilnować plewienia w nowych nasadzeniach, potem jak rośliny się połączą to chwasty zagłuszają, przynajmniej większość, bo skrzyp i powój zawsze znajdą drogę do światła. Dwa lata temu mocno się zniechęciłam do wysiewów, bo posadzone do gruntu sadzonki były do cna zjadane przez ślimaki. Zaopatrzyłam się nawet w niebieskie granulki, bo chyba by wszystko zjadły. Teraz już mam dużo swoich roślin na tyle rozrośniętych, że dzielę i sadzę w nowe miejsca. A i tak zawsze coś do koszyka wpadnie w szkółce. Ostatnio kupiłam sobie molinie Moxere i Haudebrand.
Ania już nazbierałam roślinek przez te parę lat, część kupione, część darowane, część z własnego siewu.
Bodziszka mam dużo, bo ja sadzę na gęsto, tak że jak się rozrośnie, to nic między niego nie wchodzi. O tak gęsto, tu jest posadzony bodziszek różnobarwny, a przed nim rdest himalajski
A rabatki najbardziej cieszą te właśnie kwitnące.
Dzięki Zuza
Ula dla mnie bodziszek wspaniały jest bezproblemowy. Ja przeważnie całą karpę wykopuję i dzielę na drobne kawałeczki. Wszystkie się przyjmują. Trochę nawet za duży rośnie u mnie, bo w czasie kwitnienia lubi się pokładać po deszczu. A przeważnie pada jak kwitnie.
Sadzoneczki na szczęście dały radę w te upały. Wszystko żyje i rośnie.
Nie wiem czemu się tak dzieje. Właśnie Uli pisałam, że ja dzielę całą karpę na drobne. Pobierać pojedynczej sadzonki nie próbowałam.
Aniu u Ciebie nie tylko malarski talent się rozwija. Opisy masz wręcz poetyckie. Aż nie wiem co odpowiedzieć. Faktycznie roślinki rosną sobie jak chcą przy mojej niewielkiej pomocy.
Już chyba jest dobrze z twoim przyciętym bodziszkiem. Moje przycięte już ładnie się zazieleniły. Około dwa tygodnie im zeszło.
Ula myślisz o trzcinnikach brachytrycha?
U mnie na razie tak nie za dużo widzę siewek. Dla mnie gorszy jest ten trzcinnik piaskowy. Ten sieje się okropnie.
Kasia jest bardzo sielsko, a najważniejsze, że bardzo cieszy. Za każdym razem jak widzę te roje owadów na kwiatach rośnie we mnie duma.
Monia, próbuję z różnym skutkiem. Większość moich nasadzeń to dzieło zbiegu okoliczności. Pogody, która umożliwia przekopanie ziemi w konkretnym miejscu, zakupów roślinnych lub darów i mojego czasu. Coś tam też planuję i czasem wychodzi. Zapraszam do obejrzenia na żywo.
Gosiu nie znam nazw trzcinników, dostałam od Madzi i kompletnie ich nie rozróżniam. Będę obserwować.
A mam takiego pięknego seledynowego, siewki wzięłyśmy z Madzią od Agani i ten się sieje beż opamiętania, muszę go usunąć z ogrodu, szkoda bo piękny i szybko startował.
Powojnik bylinowy. Bez podpór się pokłada. Ja wymyśliłam dla niego taką przeplatankę ze zwykłego sznurka. Efekt mnie zadowala, bo roślina stoi, a nie jest ściśnięta. Chyba będę praktykować i na innych. Na razie powiązałam tak też rozchodniki, bo lubią się rozkładać.