Kłosowca chętnie bym Ci po prostu oddała (to odmiana blue fortune). Powinien rosnąć do góry, a rozrasta się na boki i przytłacza wszystko dookoła. Szukam innego, bo to podobno nie jest typowy pokrój dla kłosowców.
W każdym razie bardzo dziękuję za info o kalinie - miałam o niej mało informacji i trochę się martwiłam. Dobrze że napisałaś o braku kwitnienia w pierwszym sezonie - bym się bardzo rozczarowała w przyszłym roku
Klosowca sobie zapisuje, bo piekny w tym odcieniu. A kwiatów masz akurat, tym bardziej, ze one kolorystycznie pasuja. Zazdroszcze. Ostatnie zdjecie urokliwe mocno.
A kalina December Dwarf u mnie kwitnie pod koniec marca i kwiecień. Twoja moze nie zakwitnac jak była przycieta w ogrodniczym. Moja w pierwszym sezonie nawet kwiatka nie miała. Ale juz w nastepnym obsypana pachnacym cudem rożowym.
Nie. Nosa trzeba we floksa wsadzić, żeby go poczuć.
Na zdjęciu rośnie kalina compactum - nie powinna przekroczyć 1m szerokości.
Chciałam kupić drugą taką samą ale nie udało mi się dostać. Kupiłam za to kalinę december dwarf, też szczepioną, choć trochę za nisko. Ale miała bardzo ładne, ciemne listki i powinna kwitnąć w lutym/marcu, kiedy mało co w ogrodzie wzrok przyciąga. Mam nadzieję że się sprawdzi
Zawilce splendens też zaczynają. ogólnie widzę, że mój ulubiony honorine jobert kwitnie najpóźniej i najmniej obficie. może mu miejscówka nie odpowiada.
jednego przetacznika przycięłam już przed wyjazdem, przetacznik christa pójdzie pod nóż za chcwilę
ten majtkowy floks naprawdę daje czadu
ten sam floks posadzony w większym cieniu pod świerkiem - jedna trzecia tego poprzedniego
muszę podeprzeć hortensję early sensation, która miała gwiazdorzyć o tej porze. mam nadzieję że jak podrośnie, to nie będzie się tak pokładać.
Ta kalina na pniu bardzo mi się podoba w tym miejscu. Owoce już zaczynają jej czerwienieć.
Ja nie pierwszy raz do latarki ogladam bo u Agi to już tradycja prawie, ale cos tam pocykałam i niektóre zważywszy na to, że nie widziałam za bardzo co cykam są nawet niezłe więc wstawię, a jak coś to pisz usunę
Przepiekna kalina sztywnolistna, ogromna
trzmielina okazała się fotogeniczna
guzikowiec cudo
pierwszu raz kwiatuchy w realu widziałam, ciekawe czy mój za rok zakwitnie
Basiu na zdjeciach tak, bo kadruje ten wysuszony trawnik wokół, kila stron wstecz go pokazałam, teraz już nie pokazuje bo nie chce licytacji kto ma bardziej a kto mniej, bo to nie o to chodzi. Sama się z tą suszą borykasz to wiesz jak to wygląda. Walcze każdego dnia ale i tak już widze, że dużo strat będzie i najbardziej ucierpiały azalie, wiciokrzewy, pięciorniki, kalina. No i drzewa Nie bede podlewac trawnika bo za chwile braknie wody do picia
To nie takie proste. Kalina jest częścią dosyć gęstych nasadzeń żywopłotu nieformowanego (taka przesłona z nieciętych drzewek i krzewów). Kiedy ją sadziłam, to pozostałe rośliny wokół rosły już kilka lat. Maleńkiej roślinie trudno konkurować z tymi dużymi. Widać to świetnie w lesie. Maluchy zaczynają rosnąć dopiero, kiedy stare drzewa padną. W "Sekretnym życiu drzew" autor opisywał kilkudziesięcioletnie dęby, które miały 2-3 metry wzrostu. Czekały na swoją kolej.
Mój lilak sam sie podkrzesał bo rosnąc w ciemnym kącie wyciągał się do światła . Dopiero po przesadzeniu dostał powera i odrosty wypuszcza. Ale chorował mi przez ostatnie dwa sezony i obiecałam sobie, że jak w tym zachoruje to go wywalę. A miał jeden pęd właśnie podrapany przez koty. I ten pęd tej wiosny mu wycięłam, bo był w połowie suchy. I lilak mi nie zachorował w tym sezonie - przypadek???
Mnóstwo roślin daje odrosty, więc lilakowe mnie jakoś nie przerażają. I dlatego chcę tę kępę, przynajmniej na razie, ujarzmić, wyciąć co nie potrzebne, podkrzesać, ucywilizować .
Mnie się wydaje, że kalina do rodków pasuje .
I właśnie sobie uświadomiłam, że będę miała miejsce na takie wielkie, poziome kaliny .
A takiego gościa miałam w kręgu na wodę. Nie wiem, jak te żaby pokonują 30-centymetrową wysokość i skąd wiedzą, że za glinianą ścianą znajduje się na dnie trochę wody? Czy czują zapach, czy coś innego? Wskoczyć łatwo, ale wyjść z takiej studni potem nie sposób. Musiałam napompować do pełna, by się płaz mógł wygramolić
Małgoś.. pokropiło dziś, tyle co nic. Wycinałam przy thujach ostróżki, pod nimi ziemia popękana, nie wszędzie podlewam. A kret ryje równo, omija wszystkie pułapki, idzie sobie pod linią, tam gdzie mokro... a ja idę rano i przydeptuję
tę paproć wykopał całkowicie, dobrze, że zauważyłam i reanimuję w doniczce