Ścieżka już prawie ukończona, jutro ma dojechać ziemia, bo jak widać porobiły się takie doły.
Wstępnie mam plan na rabatę przy ścianie garażu. Chyba rozsadzę te sosenki, żeby były takim zimozielonym akcentem. Między nie posadzę hortensje Annabelle, tawuły brzozolistne tor i uzupełnię jakąś trawką i być może hostami lub paprociami. To wystawa wschodnia, słońce tylko z rana i trochę do południa. Szerokość rabaty 1,7m, długość prawie 10m.
To chyba lepiej
Ja mam urodzaj siewek. Chyba glina wzmacniana kompostem własnym z bankiem nasion tak działa.
Tawuły też zaraz wytnę.
Chwasty mam ale w gąszczu bylin niewidoczne z daleka.
Madzia, dzięki U mnie to nuda w porównaniu z Twoim bogatym ogrodem
Cmok
Zuziu, światło takie piękne było, że musiałam obfocić
Tak, zapowiada się chyba w miarę ładne kwitnienie hortek w tym roku
Tej wiosny zostawiłam dwie tawuły japońskie niecięte. I urosły spore Tak się zastanawiam, czy przypadkiem na skarpie też nie posadzić i nie ciąć co dwa lata Mniej pracy bym miała. Wciąż mnie skarpa przeraża, głównie przez ten skrzyp. On nawet w bodziszku korzeniastym wyrasta Nie nadążam z wyrywaniem
Deszcz mnie ucieszył bardzo, ale ślizgacze już mniej, oczywiście się od razu pojawiły
Tawuły japońskie nie bez powodu są chętnie wykorzystywane w tzw. zieleni miejskiej. Zniosą wszystko. U siebie też je lubię: za wczesny start, kwitnienie i pożytek dla owadów oraz jesienne przebarwienia. Swoje przycinam na początku lipca. Często kwitną jeszcze raz.
Irysom bródkowym ścinam liście tylko do połowy. Trochę traktuję je jak rośliny cebulowe i tę połówkę liści zostawiam dla odżywienia kłącza. Nie wiem, czy całkowite wycięcie liści i swego rodzaju wymuszenie produkcji nowych, nie wpłynie na zasobność energetyczną kłącza.
Wyobrażam sobie jak Cię ucieszył ten dłuższy deszcz.
Pod hakuro musiałabym zrobić tetrisy. Mam w głębi przywrotnika a przed nimi szałwię caradonne, która zupełnie je zasłoniła.
Przydałoby się je zamienić miejscami, tylko przywrotnik obok żółtej tawuły chyba nie bardzo?
Wczoraj wróciłam z pracy i miałam pustą chatę, światło w dolnym piękne
Popstrykałam więc fotki, bo te chwile zaraz przeminą.
Zaczęły kwitnąć wiązówki błotne, te we wszystkich rowach też
Kwitną tawuły japńskie, a trzcinniki brachytrycha zrobiły się dość pokaźne. Tegoroczna susza sprzyja tym tawułom wyraźnie.
Nadgryzionych dzwonków współczuję. U siebie stosuje te zwykłe niebieskie granulki. Pomogły. Wyflaczonych zwłok nie było na widoku. Nagie ślimory długości 1-2 cm wyłaziły u mnie z gleby. Tych wielkich nagich w ogrodzie prawie nie ma od kiedy budowa zlikwidowała połacie zielska naprzeciw.
Tawuły tnę w lipcu. Kwiaty są już wtedy mniej ponętne dla bzyków.
Widok z kuchni na furtkę rzeczywiście warto mieć.
Przepiękna jest ta Twoja ulubiona czerwcowa rabata. Widok wielce miły dla oka.
Najlepsze jest to, że w dzień to u mnie ślimaków w zasadzie nie uświadczysz. Nocą bestie wyłażą. Więc zbieranie odpada bo wolę jednak spać.
Wczoraj po pracy oczywiście wypadło mi z głowy by zajechać po ten Pełzakol no i po wpise Judith zwątpiłam i nie wiem - kupować czy nie. Może jednak spróbuję. I tej soli Epsom też spróbuję.
Miałam zamiar przyciąć moje limonkowe tawuły na frontowej. Nie za bardzo lubię ten moment, gdy liście im żółkną a różowe kwiaty płowieją. Ale jak zobaczyłam i usłyszałam ile tam bzyków się uwija to machnęłam ręką na mój dyskomfort estetyczny. Nie będę zamykać im stołówki
Najśmieszniejsze są takie grubiutke bączki, jak się taki uwiesi na kwiatku to aż gałązka się ugina.
Ostatnio trochę padało. Dziś postanowiłam sprawdzić kiepsko rosnące seslerie i się zdziwiłam, bo pod nimi beton, kompletnie sucho. Co się stało z deszczem? Liście wchłonęły?
Mieliśmy dziś miły dzień i kopaliśmy w ziemi przy oczku. Posadziliśmy funkie.
W innym miejscu posadziłam czarny bez obelisk.
Wykopalam zjedzone przez nornice funkie i posadziłam do donic, zadołowaliśmy.
Kwitną róże przy tarasie, wiązówki się szykują, liliowce też, zaraz może będą tawuły japońskie.
Chwasty szaleją ale nie uciekają
Boszszsz, pamiętacie że wiosną zakupiłam sobie miodunki Blue Ensign i zamiast nich dostałam przylaszczki? Zostawiłam sobie te przylaszczki i domówiłam miodunki. Posadziłam wszystko na tyłach rabaty przy sąsiadach bo tam jest trochę cienia. Teraz musiałam wykopać bo sadziłam tam tawuły Genpei. No i kurka, bujam się z tymi miodunkami i przylaszczkami… nie wiem gdzie je wsadzić… Nie chcę ich upychać gdziekolwiek bo warto by cieszyły oczy wiosną. Ale wiosną to u mnie wszędzie słońca sporo… a w opisach jak byk, że one do cienia/półcienia… Zdechną od słońca???
Bardzo przejrzysta instrukcja, dziękuję
U mnie różanka nie będzie mieć plecków w postaci żywopłotu, bo będzie przy tarasie. Dlatego zastanawiam się nad posadzeniem pionowych elementów w postaci kolumnowych cisów lub wąskich traw, np. trzcinnika. Nad obwódką też myślę, właśnie albo z cisa albo może z tawuły japońskiej.
Rabata angielska zamarła w oczekiwaniu na deszcz. Jeżówki, szałwie i żeleźniaki więdną. Floksy mają żółte dolne liście. Rozplenice przesadzane w maju wyglądają kiepsko. Kocimiętka, oregano, lawendy i tawuły dają radę. Stara odmiana rozchodnika także. Trawy wyglądają nieporządnie po zbyt późnym cięciu wiosną. Róże zmarzły zimą. Nie padało od początku maja i w prognozach na czerwiec nie widać deszczu. Ogólnie klęska.
Rozpoczęłam poszerzanie rabaty wiosną, przesadziłam część traw i bylin i wtedy przyszła susza. Muszę jeszcze przesadzić część średnich roślin do przodu rabaty aby zwolnić miejsce dla nowych floksów i wernonii. Ech, trzeba będzie zaczekać z tetrisami na jesień.
Murawa kompletnie wyschła. Przestałam pielić rabatę aby chwasty chroniły glebę, zresztą już przestały rosnąć. Podlewam rośliny na rabacie angielskiej punktowo. Ściółkuję nowe sadzonki i rośliny przesadzone wiosną.
Skończony? Żartujesz?
Wczoraj przy okazji wyjazdu po zbiornik na deszczówkę zajechałam do szkółki i zakupiłam kilka tawuł japońskich Genpei i dwa derenie Siberian Pearls. A wieczorem posadziłam . Tawuły poszły jako wypełniacze na tył rabaty pod żywopłotem sąsiadów a derenie w tej samej roli na rabatę przy altanie . W obu miejscach miałam puste miejsca, które mnie denerwowały i wciąż zarastały chwastami.
Przy okazji na rabacie przy altanie dokonałam dwóch roszad - przesadziłam tawułę szarą i miniaturową budleję. Na innej rabacie wykopałam i podzieliłam carexa Spring bo cały środek mu usechł. A zaraz idę kopać i sadzić dzwonki karpackie na rabacie przy domku ogrodnika - mam tam puste miejsca po brązowych trawach. Także ten….
Ale tak na serio to faktycznie ogród można uznać za skończony tak w 90%. Te 10% to poprawki i różne roszady .
Od dwóch tygodni nie padało. Wczoraj pod wieczór trochę pokropiło. W wierzchniej warstwie glina się mocno zbiła. Rośliny ozdobne jakoś sobie z tym radzą.
W żywopłocie nieformowanym zakwitły na biało tawuły nippońskie.
Kwitnie kalina Compactum. Jako jedyna z kalin została zaatakowana przez mszyce. Wciąż pięknie kwitnie Mariessi.
Pierwsze kwiatki pojawiły się na hortensji pnącej.
Sama nie wiem czy tylko azaliowa. Jak przekwitną będzie łyso.
Na pewno posadzę tawuły jako obwódkę. Może coś jesiennego posadzę astry za tawulami.
Ogród w Pisarzowicach przepiękny. Jednak woda robi dla roślin bardzo wiele. Mają dobry klimat do rozwoju. Tam rodki pewnie nie chorują dobrze się rozwijają.
Mam 2 szt azalii klondyge też je tam przesadze.