Przestałam już marzyć o posiadaniu odmianowych jeżówek. Zanikały po roku. Te zwyklaki kwitną niezawodnie od 10 lat z samodzielnie wychodowanych sadzonek.
Obwódka-słabo widoczna. Na razie nie przycinałam, ale chyba obetne choćby same kwiatostany żeby sie nie wysilały na utrzymanie nasion.
Do efektu wow jeszcze hen hen daleka droga przede mną...żywopłot grabowy mam wrażenie że stoi w miejscu..za to kukurydza zza płotu przesłoniła nam cały widok i dziś jak dosadzałam na tej zachodniej liatry i inne sadzonki z poczekalni, to stwierdziłam, że mi brakuje tego ciepła zachodzącego słoneczka. Wręcz zmarzłam przez ten cień kukurydziany ...
Rabata południowa pod kuchnią-róże Alden Biesen+perovskia+bodziszek Rosemoor a przed nim mini tawułki Golden Princess. Dziś dosadziłam tam kilka sztuk białej liatry hodowanej z cebulki.
Te róże bardzo mi się podobają, od pełni rozkwitu do przekwitnięcia pojawiają sie na nich takie ciapki jakby je ktoś farbą pochlapał
Ta rabatka zakręca na zachód i przechodzi w tą zachodnią ktora biegnie az do tarasu. Jako trzecie piętro mam tu hortki-zaczynając od rogu ściany kuchennej są 3xMagical Candle,potem 2xPhantom (którego powtarzam przy frontowych wjazdowych) i na końcu 1szt Silver Dollar, bo jest niższa a będzie juz lekko zachodzić na okno jadalni, więc nie mogłam dać tu 2metrowej hortki.Jak widać, rabata w połowie pusta i hortki bardzo małe. Domieszałam tu róże:Bonica,3xLeonardo da Vinci, rozchodniki Brilliant..a środek czeka na wenę
Przed hortkami dałam te liatry zakupione w ndz.-na foto jeszcze w reklamówce
W większości już ogłowiłam przekwitłe róże i mam zamiar je teraz zasilić. Muszę sprawdzić jakie mam nawozy.
Ale na razie nie miałam czasu, bo drugi dzień sadzę nowo zakupione róże. A to wiąże się z przesadzankami, cięciem i wykopkami.
Przy okazji wyleciał z rabaty hibiskus na konto Judaszowca.
Wielki ciemiernik powędrował na tył rabaty, robiąc miejsce róży Alden Biesen. itd. itp....
Jolu, moja Pashmina rośnie sobie w pełnym słońcu. Jest juz spora i rosnie dobrze bo gleba to mieszanka gliny i kompostu.
W dodatku jest posadzona pod scianą domu i nie mam w ogrodzie bardziej zacisznego miejsca. Jest tam tez szeroki okap dachu i w zasadzie jest dość chroniona przed deszczem. Nie wiem jak jeszcze mogłabym jej dogodzić
Mam dość sporo róż w ogrodzie.
Po etapie zachwytu tymi wyfiukanymi odmianami, widzę że w tym sezonie skręciłam w stronę prostszych odmian.
Te wszystkie Pashminy, Koko Loko, Mokarosy mają dla mnie jedną wadę.
To takie odmiany, nazywam to, „instagramowe” .
Posiadane w ogrodzie dla kilku chwil i momentu na ladnę ujęcie.
Krótko cieszą oko a zachodu z nimi jest sporo.
W ubiegłym roku najbardziej cieszyła mnie Alden Biesen i uznalam, ze pora uzupełnić kolekcję o kilka piżmówek/mieszańców.
Zdecydowanie bardziej zwracam tez uwagę na kwestię powtarzalności kwitnienia.
Mam wielką różę, daje popis w czerwcu a później… straszy kolczasty krzak ze schorowanymi liśćmi.
Być moze nie odbierałabym tego tak negatywnie gdybym miała spektakularne efekty w uprawie powojników. Niestety, u mnie powojniki posadzone z różami zanikają. Mam chyba z sześć i praktycznie ich nie widać. Jeżeli juz widać kwiatki to są maleńkie.
W ogrodzie ozdobnym udało mi się poczyścić wszystkie róże. Alden Biesen po tym zabiegu wciąż cieszy oko.
Kiedyś sądziłam, że królową wśród szałwii jest Caradonna. Tak było póki nie doczekałam się zmężnienia szałwii Purple Rain okręgowej. Wciąż ścinam te kłoski, które wyblakły, a ona wciąż tłoczy nowe pędy kwiatowe. Świetnie sobie radzi z suszą.
Zaczynają hortensje.
Przymierzam się do przycięcia bodziszków Rozanne i Rosamoor.
Dobra decyzja. Zachwyciłam się tą różą w ogrodzie Brzozowej Agaty i zakupiłam dla siebie dwa egzemplarze. Tak mi przypadły do gustu, że wiosną dokupiłam trzeci egzemplarz. Kwitną obficie, choć rosną w półcieniu i w pobliżu mają brzozę Dorenboos i morwę.
Dziewczyny, mrówek i u mnie sryliony. Ale akurat nie osiedliły się w Gience więc przyczyna jej zejścia była inna. Jaka? Nie wiem. Korzenie wyglądały na przegniłe. Aktualnie szukam czegoś na jej miejsce. Rozważam z magnolii drugą Gienkę lub Sunsation albo czerwonolistnego judaszowca. Tylko stacjonarnie i na pewno przed zakupem wyjmę drzewko z donicy by obejrzeć bryłę.
Za to właśnie zamówiłam sobie różę . Alden Biesen, która od dawna mi się szalenie podoba. Wczoraj wieczorem szukałam jej w myślach miejsca a dziś po porannym spacerze z psami poleciałam sprawdzić w realu wytypowane miejsce. No i cyk .
Samanty są w szkółce A...r. właśnie dziś przyszły mi w paczce. Domowilam w ostatniej chwili przez Izę .
Alden biesen to pizmówka, czyli mało problemowa, cięcie łatwe, o 1/3 skracamy. Ewentualnie o 2/3, jak gorszy pęd. I najstarsze można wycinać całkiem, jak słabo kwitną.
Znoszą lekkie zacienienie. W teorii. W praktyce piżmowki miałam w cieniu, ładnie rosły i kwitły.
Kasia. Może zamiast tych piwonii, o ile na pewno zdecydujesz sie na ich pozbycie?
Swoja chce dac na ciemnej ale dosc slonecznej rabacie, na tle czarnego ogrodzenia w otoczeniu zielonych krzewow i bylin. Chce ja podsadzic jeszcze przywrotnikiem i biala gaura.
Też zachwycam się Alden Biesen, u mnie rośnie na leśnej rabacie, ziemia kiepska (no, podkarmiam ją na wiosnę), sucho i ciemno, słońca trochę po południu i daje radę, rośnie i kwitnie, więc chwalę, bo warta tego.
O matulu! Jakie cudne jarzmianki. Pełen zachwyt. Uwielbiam Alden Biesen, bo to jedyne róże u mnie, których nie trzeba czyścić. Mają jedno kwitnienie, które zaczyna się w czerwcu, a kończy w październiku. Radzą sobie, mimo że posadzone są metr od drzew (brzozy Doorenbos i morwy białej).