Już kiedyś o tym rozmawiałyśmy, że nie lubią przesadzania. Szkoda tej Twojej. Dobrze, że masz tę od Izy. Ta moja w pewnym momencie śmiesznie wyglądała bo od strony południowej już były kwiaty a od północnej ciągle pąki .
Może wciśniesz na słonecznej?
No właśnie niczym. Nawet wody jakoś specjalnie nie dostaje. Widocznie jakoś miejscówka jej pasi .
Kasia, gdzie kupiłaś tą donice na nogach? Fajny pomysł na “rabatę ziołową”, może odgapię, bo jakoś dotychczas z ziołami nie byli mi po drodze, m.in właśnie dlatego, że nie chciało mi się łazić
Mam nadzieję, że donica się sprawdzi choć jakość adekwatna do niskiej ceny .
Miałam rezygnować z foliaczka ale eM poprosił by jednak jeszcze zostawić. Obiecał, że będzie pomagał podlewać. Zobaczymy . W każdym razie po raz pierwszy w życiu wysiałam sobie swoje własne pomidory. Rosną pod południowym oknem dachowym.
Kaśku, własne pomidory są "własne" Dobrze zrobiłaś, że dałaś foliaczkowi szansę
Od kilku lat obserwuję jak smakują warzywa własne i kupne. I jak długo, jedne i drugie, trzymają świeżość. Nie ma porównania. Moje pomidory (te, których zaraza nie trafiła) jedliśmy do grudnia
P.S. A gdzie ten Twój nowy śliczny pierwiosnek???