Macham do Ciebie Krysiu Mamy wiele wspólnego w traktowaniu ogrodowania jako terapii
Nie zawsze jest czas i siły, aby wszystko w ogrodzie ogarnąć (mój jest dwa razy mniejszy), ale tyle, na ile sił starcza, robimy Że w pewnym momencie nie damy już rady, cóż
Nie ma co gdybać, trzeba się cieszyć tym co mamy
Krysia odpowiedziałam Ci u mnie o kamieniu. Mam dużo rabat ok 700m2 i też sypie korę. Droga to teraz procedura. Kamień jest trwały i kosztuje raz.
Ja pielę dość regularnie i chyba mi pomagają płoty betonowe bo po kilku latach już nie mam tak dużo zielska.
Sama jestem ciekawa dlaczego wywalasz przywrotnik. Ja go mam jako obwódke w przedogródku. Oddziela mi rabatę kamienną od kory. Lubię go.
Sama sobie go namnożylam. Te liście z kroplami wody po deszczu są urocze.
Lidko, nie podoba mi się, jest nieporządny, ale ja mam ten bezodmianowy.Ponizej zdjęcie jak wygląda, ale w o tej porze to jest jeszcze do przyjęcia, potem wygląda nieciekawie. Choć uwielbiam go jako uzupełnienie do bukietów, pasuje do wszystkiego. Obrzeza zrobię tak jaK w Ogród z Chmurką.
Amanomagawa większą od domu.
Od zawsze chciałam mieć ogród,rodzice to tylko warzywa drzewa, ziemniaki a ja marzyłam o ogrodzie ozdobnym z pięknymi rododendronami,bylinami,oczkiem wodnym.Oczka nie mam, w porę z niego zrezygnowałam, kiedyś nie sądziłam, że zostaniemy sami.We wcześniejszych latach, rodziny wielopokoleniowe mieszkały w domach.Czasy się zmieniły i teraz dom za duży na nas, jednak kiedy rodzice a potem jeszcze mama żyła, dzieci, przez kilka lat i brat był, dom żył, ciągle ktoś do kogos przybywał, dzieci studiowały, ciągle pełno młodzieży,sympatii aż do czasu jak skończyli studia wyjechali z domu.Potem mama zaniemogła, praca w korpo, to były ciężkie czasy,ogród dawał mi wytchnienie.Dalej go lubię i ile mogę pracuje. Żyję dniem dzisiejszym nie myślę o przyszłości, nie wybiegam, nie stresuję się.Corka mi powiedziała, mamo nie martw się ja was nie zostawię i tego się trzymam.Ciesze się, że nareszcie jest ciepło,wszystko w oczach rośnie.Serdecznie pozdrawiam Vita.
Z serca dziękuję Krysiu za te śnieżyce i za tę piękną odpowiedź Pamiętam te czasy o których wspominasz. Ogrodem kiedyś była nawet krzywa śliwka przy studni, tak wszystkich ciesząca owocami, czasami robaczywymi. Łany barwinka przed płotem, malwy, len, konopie, zioła i dużo bliskich.
Kiedy bliskich ubywa z życia, pamięć o nich można zachować też uprawiając ogród, w nim rośliny, które lubili
Czytałam Twoje komentarze na forum, poczułam, że muszę się do Ciebie odezwać Dziękuję, że odpowiedziałaś
Też się wychowałam w domu wielopokoleniowym..Była z nami Babcia od Mamy i brat mamy który się nie ożenił. Wujek był ostoją i dobrym człowiekiem. Był dla mojej mamy oparciem w każdej sprawie. Mój tata pracował zawodowo a mama z bratem gospodarstwo rolne prowadzili. Pamiętam jak w zimowe wieczory naradzali się gdzie co posiać , ile świń czy cieląt będą chodować w kolejnym roku. Babcia się nami zajmowała bo już nie chodziła do pracy do zwierząt czy w pole. Nauczyła mnie czytać jak miałam 5 lat. Ogród był przy domu i drugi w polu. Przy domu była słaba ziemia i np korzeniowe uprawiała mam na tym polnym ogrodzie.
Teraz nie mam wśród znajomych ani jednej takiej rodziny. Każdy żyje osobno.
Krysia moja żałoba po poprzednim psie trwała 3 lata. Teraz mam kundelka od kilku miesięcy i myślę czemu ja go wcześniej nie wzięłam.
Krysia kiedyś floksy wiechowate pokazywałaś i mi proponowałaś. To melduje że mam już 5 kęp każda inna. Znaczy okaże się jak zakwitną. 3 wychowałam z kapersów z Lidla.
Hej jakoś wcześniej nie trafiłam na Twój wątek , ogród z istniejącymi nasadzeniami naprawdę ma swój klimat i można go pięknie obsadzić bylinami ,cebulami ,krzewami a zachować tych świadków poprzednich pokoleń co trzeba usunąć to wiadomo ,ale to nie znaczy że trzeba karczować wszystko do zera jak to jest teraz z marszu uznawane za jedyne właściwe.
Bardzo mi się spodobała wasza dyskusja dziewczyny o wspominaniu dzieciństwa , dawnych modeli rodziny i ogólnie podejścia do życia .
Kiedyś cieszyło wszystko gwar ,śmiech ,obecność , rozmowa o prostych domowych sprawach w każdym domu był ogród a nawet dwa jeden warzywny ,drugi ozdobny obowiązkowo przed domem pod oknem , babcie mamy o niego dbały dzieci ochoczo się w nim bawiły , zbierały kwiaty e bukieciki . Teraz moda na ogród a bardziej trawnik , bo ja słyszę od znajomych po co ci te rabaty kiedy to plewić albo nie boisz się bo każda roślina prawie trująca , konwalia ,trująca , cis trujący bo jakiś każdy z nas się wychował na ogródkach czy lakach i żyje .
Inny powie że kiedyś to cieszyły takie zwykłe rzeczy bo nie było do niczego innego dostępu nie było kin, galerii handlowych , wakacji za granicą , ,napewno trzeba spróbować aby się przekonać ale dla mnie teraz iść do galerii handlowej czy kina to kara , ścisk gwar,itp
Najwięcej daje cisza,natura , i ten spokojny czas z bliskimi , którego jest tak mało