Elu zastanawiam się które róże Ci polecić, bo każdemu co innego się podoba.
Ja nie mam w ogóle róż wielkokwiatowych, tylko rabatowe i okrywowe.
Z rabatowych polecam Angelę, Rokoko, Rosario i Balleriny.
Z okrywowych niezawodna jest Bad Birnbach. Na wiosnę ścięłam ją do zera, a ona teraz ma 50 cm wysokości i kwitną całe łany (mam ich 20 szt).
Ładna i zdrowa jest też róża Stadt Rom, ale ona ma inną budowę i późno kwitnie (u mnie jeszcze nie kwitnie).
Elu, pisałam do Ciebie już gdzie indziej, ale jeszcze powtórzę u Ciebie. Z czystym sumieniem mogę polecić 2 najzdrowsze róże u mnie : Chippendale - bardzo zdrowa i piękna, kolor kwiatów zmienny, pachnąca, druga to Ghislaine de feligonde - krzaczasta, z melnkimi pięknymi morelowymi kwiatuszkami, widziałam ja kiedyś na żywo u przyjaciółki i zakochałam się w niej; jest też zdrowa
Tsuga to piękne drzewo, pierwszy raz takie widzę.
Wnukom ciekawie urozmaicasz czas, widać, że są bardzo zaangażowane.
Nad oczkiem jak zwykle czarujące widoki, a przed altaną wygląda bardzo elegancko ta przestrzeń.
Olu dzięki. Czytałam o nich chyba Chippendale to mam kupiłam na samym początku ok 10 lat temu. W tym roku mi przymarzła. Zresztą w tym roku mam bardzo kiepskie róże. Nie dosyć, że zima ucierpiały to znowu teraz skwar się leje z nieba i się kwiaty zgrzewana nawet jasne.
Jutro muszę z rana przejść i sprzątnąć te świeczki.
Ghislane... Ładna ale mnie bardziej zależy na niższych różach. Laguna pnaca co się odbuduje to marznie. Jedna czerwona pierwsza moja róża przepiękna podobna do Amadeusz zmarzła na całego.
W tym roku wiosna miałam 4 taczki badyli po różach.
Dorotko nad oczkiem ładnie tylko nie można wysiedzieć przy tej temperaturze.
Przez cały dzień siedzę w domu dopiero pod wieczór wychodzę albo rano o 6, 7.
Dla mnie temperaturę to góra 25 w cieniu. A tu 40 stopni siega.
Rośliny się skwarzs na tym słońcu.
Wnuki to teraz jak książęta. Ja to nie, ale eM rozpieszcza.
Masz rację Elu skwar taki, że nawet w cieniu ciężko wytrzymać. Też nic nie robię w ogrodzie. Od jutra u nas ma być już chłodniej. Może normalność wróci.
A róże u mnie też przypieczone.
Kocimiętka = bar dla owadów. Fiolet, zapach i Paź Królowej w tle. Kot by tu zamieszkal
I Róże, które opowiadają historię
Na dole to czysta elegancja. Kremowo-różowa, mocno pełna, angielska w stylu — wygląda jakby dopiero co rozwinęła pierwszy płatek.
Pewnie podlewasz je codziennie ?
Obok biała, wysoko na łodydze, otoczona pąkami. Czekają na swoją kolej. A może na niższe temperatury.
A te intensywne, malinowe? "Twoje spieczki" — nazwa idealna. Gęste, nasycone, wpadają w oko na tle iglaków. Róże są jak nastroje: są te delikatne, są te ogniste.
Ogród w lipcu to nie jest tylko kolekcja roślin. To ekosystem.
Kocimiętka karmi owady.
Róże dają kolor i zapach.
A owady zapylają wszystko inne.
U nas od wczoraj popołudnia miało być normalnie i co dzisiaj w cieniu 35 stopni. Siedzę na tej wsi już nie ma gdzie uciec wszędzie temperatura taka sama czy w mieście czy na wsi.
Aniu tak malowniczo to odpisałaś. Ta rabata o której piszesz to od obwódki tawuła japońska, później kocimiętka wolcers.. i róża Bonica.
W tym roku ostróżki totalna klapa dostały mączniaka i dzisiaj jeszcze pod wieczór mam zamiar przyciąć.
Już bym miała wszystko przycięte tawuły, trzmieliny, kocimiętki, szałwie, róże uschnięte, berberysy, cisy.
Oj jest tego dużo.