Wczoraj była pierwsza akcja siania trawy w warzywniku i sadzie.
Zakończone raczej niepowodzeniem.
Glebogryzarka separacyjna nie poradziła sobie z kamieniami w mojej glinie
Został nie ruszony kawałek... jakieś 10x10m.
Sianie tego co zostało ruszone też niedokończone, bo zaczęło lać
Jak nie spłynęło, to będę szczęśliwa. Ale sprawdzić będę mogła pewnie dopiero kilka dni po tym jak przestanie padać, bo droga nieprzejezdna
Cudownie
Z dobrych rzeczy to narwałam pokrzyw i wrzuciłam do pojemnika z deszczówką. Będzie gnojówka na trociny do jagodnika
Z tego co pamiętam to Zefiryna kolczasta mocno? To pewnie utrudnia cięcie powojnika. W zależności od rodzaju warto różnie do tematu cięcia podejść. Niektóre corocznie tnę prawie do ziemi a inne tylko skracam delikatnie. Z tego co pamiętam twojego nn, to wyglądał na takiego który na cięcie czeka. Przyjrzyj się czy odbija z ziemi. Jak tak, to tnij bez wahania ale w odpowiednich rękawicach
Z lilakami nie doradzę. Tu jakieś mądre głowy by się przydały do pomocy.
Moje kwitną jak chcą. Co roku podsypuję im w nogi popiół, czasem jakaś gnojówka im się trafi i raz są pełne kwiatów a innym razem kwitnienie jest skromne. Na pewno w zeszłym roku pąki kwiatowe załatwił przymrozek. W tym wszystkie (nawet najsłabiej przyrastające na hamakowej) są albo już całe w kwiatach albo za chwilę będą
Ale ta gnojówka z pokrzywy to po to aby szybciej trociny się przerabiały
Ja swój warzywnik sciolkuje trocinami i na pryzmie mam trociny ktore przez cały rok polewam pokrzywa i pięknie się kompostuja. Takie świeże wyciągają azot z gleby.
Odnośnie żołędzi to też różne kombinacje chodzą mi po głowie, ale nic sensownego nie wymyśliłam. Dużo by było tych wiader z żołędziami. A gdyby je potraktować wrzątkiem albo może tym grzybem do rozkładu materii?
Odnośnie liści to do tej pory raczej oddzielnie. W ubiegłym sezonie takimi jeszcze słabo przekompostowanymi liśćmi zasłaniałam ziemię na rabacie. Pozostałe liście dorzucałam do kompostownika bieżącego do pomieszania z trawą i kuchennymi odpadkami.
Jak się jeszcze cofnąć w czasie to te liście były rozdrobnione, bo je zbieraliśmy odkurzaczem. Kompostowało się lepiej, ale straszny był hałas.
Jak się cofnę w czasie jeszcze bardziej to liście były rozdrabniane i traktowane mocznikiem. Takie rozwiązanie zastosowałam z powodu czarnej plamistości. Pomogło.
O masz, czyli mój kompost z żołędziami będzie teraz jak koń trojański... A gdyby tak, teraz myślę na gorąco, po wyzbieraniu oddzielnie zalać je wodą w wiadrze i pozwolić żeby wręcz się zrobiła z nich taka gnojówka, i dopiero wtedy wrzucić do kompostownika? Drugi raz już nie ożyją chyba
Bardzo się jakoś uparłam, żeby sama wszystko zagospodarować, zamiast oddawać jako bio-odpady
A liście kompostujesz razem z innymi odpadkami, czy taką klasyczną ziemię liściową oddzielnie robisz? Czytałam o takiej metodzie, ale nie próbowałam sama ani nigdy nie widziałam u nikogo.
U mnie bez cieniówki, cieniowaliśmy tylko dwa dni jak było 38 w cieniu. Okno i drzwi otwarte dzisiaj, ale nie raz do południa otwarte tylko okno jak nie mam czasu lecieć. Owoców mnogo i na ogórkach i na pomidorach. Raz w tygodniu leję gnojówka z pokrzyw, skrzypu i pomidorowych pędów. Woda co drugi dzień w szklarni ukrop, po folii rano się leje na razie mają się dobrze. Ogórki kisze pomidory jemy już od trzech tygodni. I nawet papryki w tym roku się udały. A w zeszłym stale opadały kwiaty. Ja jak pomidory kwitły wieczorem potrzepywałam krzaczkami dla lepszego zapylania. W necie w zeszłym roku tą metodę zobaczyłamBo ja pomidorowy laik jestem
Aktualności z warzywnika.
Wczoraj sadziłam do gruntu pomidory. Było dość ciepło i wiele z nich zaliczyło omdlenie. Po nocy wszystkie krzaczki ładnie wróciły do pionu. Zostały mi w skrzynkach pomidory, kyóre będę uprawiać w donicach. Może dzisiaj zmobilizuję się do wsadzenia. Nastawiłam już dwa wiadra z łodygami pokrzyw. Jeśli będzie ciepło, to gnojówka zrobi się za jakieś 10 dni. Po rozcieńczeniu będzie ją można zastosować w warzywniku. Zasilam nią też róże i hortensje.
Klaudia, uderzałam w ziemię, ale ta zaraza po chwili znowu wracała...
Pozostałym dzwonkom na szczęście nic nie jest, przynajmniej na razie. Nowe byliny sadzę teraz właśnie w doniczkach. Kupuję 3-4 litrowe i mąż wywierca w nich dodatkowe dziury. Czytałam, że są byliny, które karczowniki szczególnie sobie upodobały. Na pewno należą do nich jeżówki. Te to koniecznie trzeba sadzić w doniczkach. Wcześniej straciłam wiele jeżówek, same wyfikane, drogie odmiany i nie wiedziałam dlaczego. Teraz już wiem. Straciłam też wszystkie lilie, mikołajki, irysy żyłkowane, prawie wszystkie ostróżki i maki wschodnie, część kosaćców bródkowych. Widzę, że na razie nie czepiają się piwonii, narcyzów ani tojadów.
Wszystkie cebulowe, byliny, a nawet róże będę teraz sadzić w doniczkach. W środę sadziłam trzy nowe róże - de Tolbiac i dwie Novalis w 25-litrowych donicach do uprawy w gruncie.
Przykro mi, że i u Ciebie gryzonie narobiły szkód. Pamiętam, jak jednej jesieni posadziłam ponad sto tulipanów, a wiosną z ziemi wyszło tylko kilka. Teraz rozłożyłam trutkę, postawiłam żywołapkę, ale na razie nic się nie złapało, a trutka nie ruszona. Zastanawiam się, czy sama sobie tych karczowników nie ściągnęłam do ogrodu, nawożąc obornikiem i wiórami rogowymi... Podobno dosyć je odstrasza gnojówka z dzikiego czarnego bzu. Muszę wypróbować tę metodę, choć zapach pewnie mnie samą też odstraszy .
Te krokusy, które tak Ci się podobają, wszystkie są sadzone w doniczkach dla roślin wodnych. Inaczej dawno byłyby już zjedzone. Krokusy bardzo lubią zjadać też nornice, więc jeśli chcesz je sadzić u siebie, to tylko w koszyczkach/doniczkach.
No ja to samo miałam pod grabami w pasie tulipanów miałam same korytarze. Jak kopałam w październiku to ziemia wyglądała jak ser szwajcarski.
Teraz pas na tulipany przesunęłam o ponad pół metra i na chwile obecną tulipany są
Zobaczymy - jeśli pojawią się dziury to też kupię chemię
Te nornice może są pod kartonem bo tam są dżownice. Jak bedziesz ich miec duzo to jest skuteczny środek ale kontrowersyjny.
Może gnojówka starczy.
U mnie ich tyle było przez moment że mi rabaty prawie w powietrzu wisiały. Deptałam korytarze i chciałam przeczekać. Ale jak mi róże że dwie podeschły ,zryły to sie wkurzyłam.
I kupilam chemie.
Takimi innymi gnojówkami to u nas eM się zajmuje. Napewno w baniakach ma jeszcze gnojówki z pokrzyw z zeszłego roku. Przelewa je do takich baniaków i na wiosnę ma na start, jak jeszcze nowych pokrzyw nie ma. Ma też ze skrzypu, żywokostu i wrotyczu ale te to głównie w sezonie.
Np
Jak robią się upały to trzeba osłonić w szklarni agrowłókniną od południa. To zmniejszy temperaturę w szklarni o kilka stopni.
W takie upały dobrze jest robić opryski z wapnia bo wtedy właśnie krzaki mają problemy z przyswajaniem go i robią się takie czarne doły. Oprysk robimy późnym wieczorem jak się schładza. I od spodu liści bo z wierzchu liścia woda spływa a od spodu przywiera lepiej.
Wiem jak rozpoznać niedobór potasu. Miałam to co roku i nie wiedziałam o co chodzi i jak zapobiec. Najpierw zwijają się listki do góry i lekko zasychają na brzegach a w skrajnych przypadkach pomidor od góry nie dojrzewa. Moja zmora. I wtedy pomidory tracą smak.
A wszystko przez upały.
Kupiłam sobie wapno do oprysku ale głównie przygotowuję się na robienie gnojówki z obornika. Podlewać trzeba co tydzień. Taki przepis dostałam od znajome która nauczyła się od swoich rodziców i pomidorów ma co roku urodzaj że głowa mała
A to jest link do Katarzyny która teraz jest moim guru jeśli chodzi o pomidory o kurnik. Ona wymyśliła kilkanaście lat temu zapylanie pomidorów szczoteczką soniczną i to jej się sprawdza. W tym filmiku mówi o niedoborach potasu. https://youtu.be/F6NINhIcat4?si=0pyBiXhfF7e3c3t9
Gdzieś miała filmik z niedoborem wapnia ale nie zapisałam sobie.
Aniu, to zdradź cobźle robiłaś, by można było też uniknąć tych błędów! Ja trochę zasłabo dokarmiam pomidory w trakcie już owocowania, jakoś ciągle mi brakuje czasu. Raz lub dwa leci gnojówka i tak samo algi , a pasowałoby chyba co dwa tygodnie co najmniej!?
Trochę mało informacji, ale wynika z nich, że podlewałaś je prawdopodobnie za mało. Nawóz do iglaków (nie napisałaś jak często nawoziłaś) to nie dla cisów, bo one nie lubią kwaśnego podłoża. Agrowłóknina nie jest dobra dla roślin. Powinnaś ją zdjąć i mulczowac np. przekompostowaną korą. Cisy nie lubią torfu. Glebę powinnaś przed sadzeniem rozluźnić kompostem. Jeśli bardzo zbita to warto również użyć grubego piasku, nie takiego z piaskownicy.
Te zielone cisy możesz jeszcze ratować. Najlepsza byłaby teraz gnojówka z obornika granulowanego lub z żywokostu. Dobrze byłoby je teraz podsypać dolomitem. Podlewanie w zależności od pogody rzadko, ale dużo na raz, czyli ok. 20-30 l na tydzień latem. Jesienią i zimą musisz sprawdzać glebę palcem. Przed zapowiadanymi mrozami trzeba je koniecznie podlać. One również zimą pobierają wodę przed korzenie, bo są zimozielone. Jeśli ziemia zmarznie, to nie będą mogły tego robić i trzeba je dobrze nawodnić przed mrozami.
Dzięki Ulu.
Różnorodność to u mnie jest ogromna. Cóż ja zrobię, ze dużo roślin mi się spodobało i chciałam i chcę je mieć w swoim ogrodzie
Ja tylko wczesną wiosna tu i owdzie sypnę jakiś ogólny nawóz. A potem wybiórczo pod jakieś rośliny gnojówka z pokrzywy i tyle.