Bee napisał(a)
Ewo podziwiam, że daliście radę z 10 tonami w sezon.

Magarku, ech, czyli trzeba by powtarzać akcję co roku aby mieć fajną ściółkę na rabacie.


Beata, u nas o tyle łatwiej, że jeszcze niewiele roślin, więc na dopiero planowanych rabatach można taczką wysypywać i tylko rozgrabiać. Większość poza tym eM ładował i woził, a ja tylko rozsypywałam albo właśnie rozgrabiałam.

I u nas po pół roku większość kompostu została na powierzchni ziemi. On jest bardzo rozdrobniony, jak przemielony - czegoś takiego jak gałązki nie ma w nim wcale. Więc poza miejscami, gdzie coś przekopywałam, jest teraz warstwa czarnej "ziemi" na kilka centymetrów, a pod nią mocno odgraniczona warstwa rodzimych naszych piasków. Teraz się zmartwiłam, że to może wskazówka, że mało u nas dżdżownic?

Jeśli chodzi o chwasty, to stosunkowo mało ich rośnie, ale u nas jest chyba mało nawet ich nasion, do tego stopnia miały jałowe środowisko do tej pory. W każdym razie tam gdzie sypnęliśmy w zeszłym roku kompost chwasty rosną chętniej, więc nie bardzo rozumiem właściwie takie twierdzenia, z którymi się spotykam, jakoby kompost miał chronić przed nimi podobnie jak inne ściółki organiczne (kora, zrębki itp). To jednak bardziej nawóz, tyle że w formie ściółki aplikowany.

Za to z dodatkowych zalet - pięknie podkreśla kształt rabat, nawet jeśli są jeszcze niemal puste. Bardzo pomaga w planowaniu urządzenia przestrzeni.