Przedwiośnie w Kaszubskich Piaskach.
Całą zimę snułam plany ogrodowe i nie mogłam się doczekać aż dobiorę się do mojej 12-tonowej góry śmierdzącego szczęścia. Zrobiło się cieplej, śnieg rozpuścił się w Trójmieście, zdarzył się wolny weekend i oto udało mi się pojechać na działkę.

I w dodatku namówiłam pomocnika na wyjazd. Hurra.
Wycięłam suche trawy i byliny z jakiś 2/3 rabaty angielskiej a pomocnik przewiózł mnóstwo taczek z kompostem Po 5 taczce przestał liczyć, pewnie było ich kilkadziesiąt. Wysypywaliśmy kompost bezpośrednio na rabatę i rozgrabiałam go. Powstała 10 cm warstwa ściółki na rabacie. Byliny jeszcze spały, trochę pokazywały się kapustki rozchodników ale resztę przysypaliśmy. Liczę, że będzie dobrze. Nie czyściłam dokładnie rabaty, starałam się tylko omijać zimozielone fragmenty.
Kompost jest na tyle czysty, że nie było potrzeby (ani czasu i sił) na jego przesiewanie. Później obejrzę go dokładniej i ewentualnie pozbieram drobne resztki plastików i innych śmieci.
Myślę, że zużyłam jakieś 10% górki kompostu

Ha, moja niebieska górka będzie straszyć w ogrodzie pewnie jeszcze kilka lat. Ale czego się nie robi dla dobra zachcianek roślinnych
Dokumentacja zdjęciowa

Przed i w trakcie.
Niebieska górka