Asia, no nie wierzę.
U mnie w szklarni totalna lipa
Parę owoców zawiązanych, kwiatów ogólnie mało. Nie wiem co robię źle
Fakt, że pogoda do bani bo noce u nas zimne, 10-12 stopni. Były upały przez kilka dni, ale ogólnie temperatury raczej majowe niż lipcowe. No i u nas opadów nie brakuje więc ja glownie się teraz skupiam na myśleniu o tym jak zapobiec zarazie.
Ale jak sobie pomyślę ile roboty włożonej zostało w te własne pomidory, od kupowania nasion, kiełkowania na wacikach, pikowania, grzania, doswietlania, że o kosztach szklarni nie wspomnę - to mi się kolczasto robi i odechciewa