Początek kwietnia był tak samo zimny jak marzec. Dodatkowo przez kilka tygodni nie padało. Nie było sensu wysiewać czegokolwiek w warzywniku. Zostawione na zimę w ostrej skibie zagonki trudno było doprowadzić do użytku (bryły ziemi były bardzo suche).
Po świętach zrobiłam wertykulację trawiastych powierzchni, a potem pokicałam po nich w butach z kolcami. Miałam szczęście, bo po rozsypaniu nawozu na trawę trochę popadało.
Po opadach udało się popracować trochę w warzywniku. Wsadziłam do gruntu sadzonki pora, selera i jarmużu. Wysiałam koper, pietruszkę naciową i rukolę. Zbieram się teraz do przygotowania grządek pod wysiew buraków i pierwszego rzutu fasolki. W domu wysieję do doniczek cukinie i dynie oraz bazylię. Ogórki będę wysiewać wprost do gruntu.
A w ogrodzie ozdobnym robi się coraz bardziej kolorowo. Słonecznych dni było niewiele.
Zakwitły świdośliwy.
Po lewej stronie ścieżki kwitną mahonie i tawuły wczesne.
____________________
Hania-
To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz