Bardzo niedobrze niestety. Ale żyją. Niestety po zimie wyglądały źle. Nie przycięłam ich też odpowiednio. Potem mieliśmy kolka nocy, gdzie mocno ucierpiały róże, które zdążyły ruszyć. Ale widzę u ludzi, że im rosną super. Więc chyba miejsce kiepskie plus ogrodniczka zawaliła.
Może akurat tak szła fala zimna. Moje róże w tym roku też marniusie bo przycięte jesienią przy pracach fundamentowych, a potem jak sąsiedzi u siebie drzewa powycinali to poszła taka fala wiatrów z mrozem akurat na róże. w tym roku ledwie pasa sięgają, a zawsze były sporo wyższe od nas.
Wzięłam takie jeszcze nie kwitnące, ale z pączkami. Takie już zzieleniałe-przekwitnięte też były, ale uchciwiłam się na ładniejsze krzaczki z pączkami, żeby całą przemianę kolorów szybko zobaczyć Liczę na to, że dzięki temu, że selekcjonowane w naszych warunkach będą sobie z nimi radzić. Ona całkiem fajny krzaczek może zbudować. Masz dla niej dużo miejsca?
Wspomnienie Lata mam już chwilę i nie okrywałam nigdy, a jedną zimę przeżyła w donicy. Teraz siedzi w ziemi, rośnię ładnie, wypuszcza coraz to nowe przyrosty.
Yennefer przeżyła w ziemi również bez okrycia i kwitnie bardzo ładnie.
Ostatnio wsadziłam Winterfell, która ma być supermrozoodporna - zobaczymy. Zaraz po wsadzeniu miała najpierw falę upałów, potem ulewu i kwiaty się zmęczyły, ale już widzę puszcza w kącikach liściowych coś nowego, więc wydaje się być wigorna
Ta Yennefer bardziej mi się podoba. Na razie nie planuję zakupów różanych. I tak dumam gdzie przesadzić moje Hansestadt Rostock, bo tam gdzie rosną to im zupełnie nie pasuje. Jak słoneczny to wygwizdów. Spróbować nie zawadzi, bo i tak kwiatami się nie cieszę.