A dziś wracam po pracy do domu, a tam to co było skopane wytrzepane M się za to wziął Ja chwilkę pod wieczór też poryłam. M jutro może już skończy, w sobotę przeglebogryzujemy z dobrociami i można brzozy i derenie sadzić Reszta wiosną. No oprócz jeszcze cisów, ale na nie chyba za wcześnie, nie Toszko?
Zdjęcie "było" na poprzednich stronach
A "jest" tak
Inną kwestią jest to co jest dostępne w szkółkach, u nas bida z nędzą albo ceny z kosmosu. Np brzozy dorenboose tylko spore drzewa za dobrych kilka stów. W innej tylko maksymowicza. Dlatego mam zwykłe brodawkowate. Jak kupowałam nie wiedziałem jeszcze o istnieniu innych i braliśmy co było w najblizszej szkółce. Teraz żałuję bo choć piękne to jednak zbyt duże drzewo na moją działkę.
Trudno wymagać od każdego by ogród był jego pasją i znał się na drzewach i innych roślinach. Dla laika drzewa są brzydkie, ładne ewentualnie liściaste, iglaste.
A co do tych korzeni to pewnie w wielu przypadkach prawda.
I wcale tak wolno nie rosną. Ja bym maks. 3 dała ale nie wiem czy zdjęcie nie przekłamuje odległości. Bo być może przez najbliższe 5-10 lat będzie ładnie a potem to trochę gęsto. Z czasem przy odległości 2 metrów od pnia będzie korona w koronie. Tylko brzóz jak bylin nie przesadzisz ot tak sobie. Chyba, że takiego efektu oczekujesz...
Skoro tak właśnie robiłaś, to jest to na pewno za mało wody. Usyp im fosę dookoła pnia i podlewaj co parę dni, raz w tygodniu, w zależności od pogody, co najmniej 30 do 50 l na drzewko. Nie wiem, jaką masz glebę.
I nie wykopuj ich juz, bo uszkodzisz te korzenie, które już zostały wytworzone i znów pobieranie wody będą miały utrudnione.
Juta pewnie się jeszcze nie rozłożyła, bo za mało podlewałaś. Zresztą w zależności od gleby potrzebuje na to ok. 2 lat. I powtarzam, korzeniom juta nie przeszkadza, bo ją po prostu przerastają, a w czasie wsadzania do gleby juta chroni korzenie włośnikowe.
Powodzenia
Tak-sadziłam doorenbos.
Czyli rabata wschodnia: cisy (w jakiej odległości od siebie i odległości od siatki? Potem brzozy a między nimi krzaczki. Tawuła Szara wydaje mi się być bardzo szeroko rosnąca. Może coś innego- lubię derenie, no chyba że w rzędzie pęcherznicę kalinolistną tą jasnozieloną? Bardzo podoba mi się rząd róż pomarszczonych Hansa,ale miejsce przy placyku zabaw to nie najlepsze miejsce- zostawię je na inne miejsce( chcę je posadzić przy domu kiedyś od południa przy rabacie tuż przy domu, jak już będzie kostka).
Bardzo lubię brzozy choć nie mam na nie miejsca w ogródku. Ładnie je rozmieściłaś. Mnie osobiście podoba się połączenie brzóz z trawami, berberysami i wrzosami.
Asia
P.S. W końcu popadało. Super, prawda?
. Mnie wychodzi, że pięć się spokojnie jeszcze zmieści.
Sadziłaś doorenbosy? one są mniejsze niż zwykłe brzozy i dziewczyny sadzą je co 2,5-3m. Żeby zasłonić tą ścianę szczytową sąsiada, to trzeba obsadzić połowę Twojego ogrodzenia. A że brzozy są dość ażurowe, to sadziłabym w dwóch rzędach na mijankę.
Pod brzozami jakieś bardzo niewymagajace nasadzenia i odporne na deptanie przez dzieci. Derenie białe byłyby super ale może tawuła szara grefsheim wymagałaby mniej podlewania? Do tego bodziszki korzeniaste, turzyce np.: ice dance, żurawki, hosty jako runo.
Toszka- dziękuję i Tobie za odwiedziny,
W wolnej chwili podkopię brzozy i sprawdzę w jakim stanie jest juta. Pierwszą brzozę posadziłam w worku nie rozwiązując go, zasypałam ziemią. Dwie następne wsadziłam z workiem, ale przed przysypaniem- rozwiązałam go i nożyczkami ponacinałam ile dałam radę. Pod wszystkie dosypałam obornika kurzego granulowanego z ziemią zmieszanego. Pierwsza brzoza pod koniec lata miała już wszystkie listki uschnięte, dwie inne jeszcze nadal mają część zielonych. Najchętniej podczas wsadzania ściągnęłabym jutę,ale bałam się, że rozsypie się cała bryła- a była dosyć spora bo i brzozy chciałam duże od razu teraz mam nauczkę-lepiej doniczkowe a nie kopane. Spróbuję je jeszcze uratować ściągając jutę.
Anda- pisałaś "przyczyna usychania moze byc niewlasciwe podlewanie, czyli koneweczka 5 l codziennie po wierzchu w najwiekszym sloncu "- dokładnie tak robiłam.. Jak tylko miałam chwilę to podjeżdżałam na budowę, żeby trochę podlać brzozy..wieczorami mnie tam jeszcze nie ma, bo jeszcze jestem przed przeprowadzką.
Asiu makadamio- będę prostować działkę rabatami. Najchętniej robiłabym to już dzisiaj, a najpóźniej w tę sobotę..wokół domu muszę chyba jednak poczekać do kostki..no chyba że żywopłot posadzić jeszcze przed jej układaniem? to dobry pomysł?
Na dzień dzisiejszy mogę chyba się zająć wschodnią częścią ogrodu. Już podszkolona jestem trochę ogrodowiskowo i wiem że powinnam zacząć od przekopania i posprzątania ziemi ze śmieci (u mnie głównie cegieł kamieni) i nawiezienia czymś wartościowym jej. Potem żywopłot..cis? Makadamia proponowała tam pociągnąć brzozy- ile? dwie? tym razem posadzę mniejsze
Aniu mnie też plan się podoba. Może jak brzozy i derenie od razu będą razem wzrastać to derenie nie ucierpią tak bardzo. Ja posadziłam derenie pod starymi już brzozami i co prawda rosną ale ciągle leję im wodę a i tak nie są rewelacyjne. Powinny już być większe. Ale nie piszę tego by Cię zniechęcać. Jak wsadzisz razem powinno być dobrze. Pytałaś u mnie o Skierniewice. Ja najprawdopodobniej będę w niedzielę.
Kasia perukowiec bywa kapryśny. U mnie kilka lat temu przemarzł i to co teraz mam to jego odbicia boczne. Stąd tez zasypałam pnie bo łukowato kładły się na dole. Walki ze starociami nie zazdroszczę, ciężka robota. Człowiek już by sadził, a tu nad gruntem trzeba pracować, bywa to żmudne i frustrujące. Ale lepiej wolniej a staranniej.
Sylwia pamiętasz jak szłyśmy przez ogród i gadałyśmy z Anitką o tych kącikach, że niekoniecznie trzeba z nich korzystać, ale warto mieć. No więc mam i jak na razie korzystam. Mam nadzieję, że zachwyt nie minie Z brzozami zrobię jak radzicie, zapomniałam o tych rozległych korzeniach.
Kasia masz rację, że faaajny Pedałując na rowerze wypatrzyłam, następnego dnia w auto i jest mój Po perukowcowej historii już mnie obsesja zasypanych pni dopada A na takiego histeryka jak ja to najlepsze mądre rady. Dziękuję
Wacław i mnie cieszy bardzo i herbata jakoś lepiej tam smakuje
Kasia faktycznie jak koronka, nie ma to jak twoje oko, bajkowe
Dorotka czasem robota faktycznie mi się pali a czasem ja wypalona i snuję się wtedy bez efektu. Ale takie dni też są potrzebne. Człowiek wtedy przystaje i widzi więcej.
Kadr o poranku, za płotem...
Szaro i ponuro, można marudzić, że będzie padać. A można też dostrzec przejaśnienia i budzący się dzień. Dzień, który może przynieść taki piękny zachód słońca...
I radość, że łąka jeszcze nie skoszona bo przecież ciągle zapominamy
Obejrzałam plan na brzozy i uważam, że jest fajny . Bedzie ładnie . Z dereniami będzie to bardzo dobrze wyglądać tylko będziesz musiała podlewać.
Ja też planuję u siebie dorenbosy w rogu działki. Będę podglądać.
Ooo dziękuję Ci.
Właśnie chcialabym drzewa mieć, do tego też owocowe ( bo to podstawa) ale właśnie drzewa ozdobne to dla mnie nie lada wyzwanie... Szukam drzew 5-8 m z podobnymi kryteriami jak Ty. Klony sa śliczne . W ogóle jest multum drzew, a ja z natury jestem niezdecydowana i w efekcie bujam się cały sezon z rozważaniem co sądzić, gdzie sadzić
W ciągu ostatniego roku również przy mojej posesji pkp wycieły pasmo drzew, co spowodowało odsłonięcie mojej działki. Byłam przyzwyczajona do lasku, ale trudno,zaczęłam sadzić drzewa na granicy mojej działki, by choć częściowo zniwelować nie tyle przestrzeń co widok na moje podwórko. Posadziłam różne drzewka, ale głównie daglezje, przetrwały nawet w te upały.Za to sarny się do nich dobrały, muszę je zabezpieczyć i jesienią dosadzić nowe.Na dziś jodły i daglezje to najbardziej wytrzymałe drzewa. Świerki giną, bo nie wytrzymują z braku wilgoci nie tyle w glebie co w powietrzu, tak twierdzą leśnicy.
Ale fajny kącik powstał
Brzozy jak nie mają zasypanego pnia powinny sobie poradzić, u mnie na korzenie dostały kartony i trociny i dały radę, a teraz mułu doszło sporo i też dały radęPuszczą korzenie bliżej powierzchni i tyle
Przesadzanie brzozy po trzech sezonach byłoby trudne raczej bo korzenie płytko ale bardzo szeroko. U mnie sięgaja daleko poza zarysm korony drzew. Szczególnie dobrze było widoczne tu gdzie teraz trawę siałam, gdzie korzenie brzozy ziemia moment wysychała i trawa gorzej wschodzi.
Aby oderwać głowę od problemów z perukowcem, sobotę spędziłam w rabacie brzozowej, która po altanie jest moją ulubioną miejscówką w ogrodzie. Miałam tam swój pień na którym często przysiadałam. Marzyło mi się krzesło i wreszcie przypadkiem udało się coś fajnego wypatrzeć
Ale żeby krzesło stało prosto na naszym wzgórzu, musiałam podnieść grunt i wyrównać nieco teren. Na szczęście rok temu wsadziłam hortki i trawy wyżej, więc nie musiałam ich ruszać. Wyciągnęłam tylko byliny, dosypałam ziemi i posadziłam na odpowiedniej wysokości. Znalazłam też kilka bardziej płaskich kamieni, aby utwardzić teren pod siedzisko i zrobić mini ścieżkę. Kamienie wkrótce dostaną dywanik - karmnik ościsty, który świetnie mi się sprawdza jako zadarniacz.
Niestety brzozy są posadzone o jakieś 10 cm za głęboko. Pień mają odsypany, jest suchy i czyściutki, ale mam dylemat czy tak to zostawić? A może wczesną wiosną wykopać i wsadzić wyżej? W październiku mijają trzy lata odkąd te brzozy posadziłam. Nie wiem, czy jest sens o te parę centymetrów ruszać korzenie...
Usunęłam natomiast obrzeże z ciężkich z kamieni i długo myślałam, co tam wsadzić. Padło na brunery Alexander - pasują mi kolorem i formą do reszty roślin.
Jak widać nie skończyło się na samym krzesełku Dokupiłam stolik i wreszcie można wygodnie odpocząć Urzekł mi się kolor tego kompletu, taki zgaszony seledyn. Bardzo nietypowy, zazwyczaj widziałam białe, kremowe, szare, czarne, niebieskie... Również forma mimo zawijasów i krateczki wydaje się lekka i zwiewna. Gdy za jakiś czas rośliny nabiorą masy, całość będzie jeszcze bardziej spójna. Uwielbiam stonowaną kolorystykę tego kącika, jest spokojnie i relaksująco... A przy okazji to doskonały punkt obserwacyjny ukryty między brzozą a kaliną.
Sarenko, mój ogród dopiero co wylazł z okresu niemowlęctwa, więc zdjęcia drzewek niewiele Ci powiedzą.
Mogę się podzielić myślami (kryteriami), które towarzyszyły mi przy ich wyborze:
1. Kryteria ogólne:
-drzewko ma mieć taki rozmiar, aby było proporcjonalne do bryły budynku (odpadły wszystkie potężne i te wypierdkowate)
- drzewko ma nawiązywać do stylu ogrodu; u mnie to styl naturalistyczny, raczej nieformalny (odpadły wszystkie wysoko szczepione, pendule, itp
- drzewko ma być odporne na choroby, tolerancyjne co do gleby, mrozoodporne, bez specjalnych wymagań wodnych
2. Kryteria szczegółowe:
-preferowane były drzewka do 8-10 m posiadające coś interesującego: szczególnie zależało mi na atrakcyjnym przebarwieniu jesienią, ciekawym kształtom liści, wiosennemu kwitnieniu lub owocowaniu.
Wybrałam klon Ginnala
klon ściętolistny
klon ussuryjski
W części reprezentacyjnej, na froncie, rosną graby Fastigiata
Wykorzystałam też w ogrodzie klon strzępiastokory, rajskie jabłonki Olę i Adirondack, śliwy wiśniowe, świdośliwy Lamarca, wiąz Jacqueline Hillier, jarząby pospolite, brzozy, katalpę.
Chciałam uzyskać efekt domu zanurzonego w zieleni.
Pracuje w szkolce i drzewa, ktore sadzimy, rowniez owiniete sa juta. Korzenie drzew zabezpieczone sa w ten sposob przed uszkodzeniem. Najbardziej narazone sa na to korzenie wlosnikowe, ktore wraz z gruzdami ziemi odpadaja z niezabezpieczonej bryly. Korzenie wlosnikowe pobieraja wode i skladniki pokarmowe. Juta rozklada sie dosc szybko, a korzenie nie maja problemu z jej przerosnieciem.
Cisy w moim ogrodzie sadzone z juka maja sie dobrze. Drzewa naszych klientow rowniez
Jesli brzozy nie byly co roku przeszkalane, to moze byc problem wlasnie ze zbyt mala bryla korzeniowa.
Ewentualnie przyczyna usychania moze byc niewlasciwe podlewanie, czyli koneweczka 5 l codziennie po wierzchu w najwiekszym sloncu Podlewac nalezy co pare dni, ale bardzo obficie, tak, zeby woda poszla w glab gleby. Do tego dookola powinna byc zbudowana taka jakby mala fosa.
Moja działka graniczy z lasem, a poprzedni właściciel wyciął wielką brzozę i teraz powstała mi wyrwa w lesie Zastanawiałam się nad posadzeniem brzozy od nowa, ale jedyny mój sąsiad ma ich kilka na posesji i bardzo narzeka, że pylą, że śmiecą. Obcina je ciągle do gołego pnia, aż skóra mi cierpnie jak na to patrzę. Myślę, że gdybym posadziła jeszcze raz brzozę nasze stosunki sąsiedzkie mogłyby zostać nadszarpnięte. Poza tym, mam niewielka działkę i posadzenie brzozy ograniczyłoby mi rabatowe możliwości. Wymyśliłam, żeby posadzić jakieś duże drzewo, które zapełni lukę po brzozie, ale w lesie już za moim ogrodzeniem. Las jest mieszany, dęby, buki, jarząby, przewaga liściastych, dlatego chciałam posadzić drzewo zimozielone, szybko rosnące, odporne na suszę. Na działce mam dużo sosen, więc próbowałam dosadzić kilka sosen, ale nie przyjęły się, ponieważ nie mam tam za bardzo możliwości regularnego podlewania. Liczę na Waszą pomoc i pomysły