O rety, ja sobie tłumaczyłam, że dlatego tak gubię narzędzia, że często nagle muszę porzucać prace ze względu na syneczka. Co w domyśle miało oznaczać, że jak już podrośnie, to gubić przestanę. Ale widzę że próżne me nadzieje
Hmm, to do takiego etapu u mnie jeszcze daleeeka droga. Rozsądek nakazywałby póki co poprzestać na roślinach mniej wymagających, ale trudno czasem o cierpliwość...
Nic gorszego niż nadgorliwość mężowska
Kasiu, mój eMuś ma zakaz tykania mojego sprzętu Jak coś potrzebuje to musi najpierw zapytać. No i bardzo aktywnie uczestniczył w poszukiwaniach. Zaczynam na niego oddziaływać podprogowo, w kwestii konieczności przerzucenia kompostu, w związku z bezowocnym poszukiwaniem nożyc w ogrodzie
A nie będzie to raczej lajtowe machanie widłami...
Trochę ucięłam kompostownik. Tam są cztery komory z palet, ciut wyższa "kupka" ode mnie