Tydzień zleciał i nic nie napisałem

Gości też nie było.
Po świętach były prace porządkowe, zbieranie darni po glebogryzarce. Dużo podlewałem nowo posadzone rośliny.
W środę i czwartek (08-09.04.) też coś na dworze robiłem, ale nie pamiętam co

Wieczorami pikowałem pomidory i papryki. Pomidorów mam 87 sztuk, a papryk 28 sztuk.
Wczoraj wróciłem do rabaty na końcu ogrodu. Posadziłem forsycję, hortensje Annabelle i azalie jako powtórzenie tego co rośnie dalej. Działałem na lewo od wiśni Royal Burgundy, za zjeżdżalnią i huśtawkami. Jest to opcja tymczasowa, bo docelowo miał być żywopłot z thuji lub forsycji.
Dziś kontynuowałem sadzenie - doszły byliny (funkie w 3 odmianach, tawułki, turzyca ptasie łapki, bodziszki i kocimiętki). Zabrakło miejsca na bordowo-pomarańczowe żurawki.
Po południu w końcu zrobiłem roszady na rabacie międzytarasowej. Podzieliłem miskanta na 3 sztuki i przeniosłem 2 szałwie (zwolniło się miejsce po jeżówkach). Na środku wylądowała śś Lamarcka. No zobaczymy jak teraz się spodoba
Po dzisiejszym sadzeniu padam na pysk. Czuję opaliłem twarz, bo piecze. I weź tu komuś wytłumacz, że sam człowiek sobie robi taką robotę