Mirka, też to przemijanie odczuwam, zwłaszcza przekwitanie przebiśniegów, pierwszych wiosennych kwiatów. Zawsze mi wtedy robi się smutno.
Najpierw wysypałam nawóz bo chciałam wzruszyć nieco ziemię na rabatach. Obornik i kompost w następnej kolejności, punktowo pod poszczególne róże. Tak mi wyszło w tym roku

.
Obiecywałam zdjęcia ale dzisiaj nie było warunków do robienia zdjęć - sąsiedztwo wyległo tłumnie na zewnątrz, szczelniejszej przesłony czyli liści na krzakach jeszcze brak. A ja się krępuję latać z aparatem po ogrodzie jak ludzie patrzą

.
Vita, wcale się nie dziwię że rzadko nawozisz. Twoja gleba w ogrodzie po prostu tego nie wymaga

. Wszystko rośnie "samo z siebie"

. Ciągle w pamięci mam te upiornie ciężkie donice które nam z takim poświęceniem przytargałaś.
Ewa, no rozsypałam. Taki harmonogram sobie wymyśliłam

. Część już przemieszałam haczką, reszta leży na wierzchu. Jutro może dokończę resztę.
Haniu, też mnie cieszy że laryngolog się do niczego nie przyczepił. Najpierw zadbaj o zdrowie, rośliny nieco poczekają. Zdążysz. Noce jeszcze ciągle z przymrozkami, przynajmniej u mnie.
Za życzenia dziękuję, nawzajem.
____________________
Jola, nieco na zachód od Trójmiasta -
Ogród z przeszłością (+)
Wizytówka (+)
Znowu na wsi - aktualny