Asia, współczuję, brak wody to masakra. Jak sobie radzicie w codziennym życiu?
U mnie tez na wodociąg szans nie ma i szlag trafia, gdy się widzi, jak ktoś napełnia sobie basen...
Trzymam kciuki, by akcja "nowa studnia" zakończyła się sukcesem.
Akurat pogoda się zrobiła dla przesadzonego drzewka łaskawa. Przycięłam, podlałam, teraz cały czas mży. Podleję dziś jeszcze fostarem, podobno dobre dla takich przesadzanych bidulek.
Dzięki za życzenia Takie teraz mam marzenia stosowne do sytuacji - mieć wodę!
Na wodociąg jest plan, ale realizacja w nieokreślonej przyszłości. Nie ma pieniędzy w gminie, bo sprawa jest tu trudniejsza - żeby nas podłączyć należałoby zrobić jeszcze hydrofornię. Chcieliśmy ponieść koszty przyłącza, ale sieć nie ma odpowiedniej wydajności.
Oszczędzamy... i w momentach kryzysowych, gdy spłuczka daje znać odgłosami niczym z horroru awaryjnie przepompowujemy deszczówkę. Zbierana z dachu ląduje w studzience za domem.
Poza tym tak jak wspomniałam - pranie jeździ z domu i to do cioteczki, która od razu suszy i składa - takie szczęście w nieszczęściu