Ja też mam taka paczkę od Lidki
Tylko, że ja nie wiedziałam, że wysłała i myslałam, że to moje zamówienie.
Bardzo się zdziwiłam zawartością jak otworzyłam paczkę.
Ale jakie miłe takie niespodzianki.
Ale masz tulipanowo.
Pieknie
Ale Puszysław bije wszystko na głowę
Pomocnik mały dzisiaj pomagał przy sadzeniu tujek na przedpłociu. Lubi być blisko nas podczas prac. Zaraz zabieram się za sadzenie supertunii do donic.
Finalnie ogrodzenie udało się zakończyć jakoś na przełomie lipca/sierpnia. Uwolniło mi to sporo możliwości i spokoju ducha, bo zamykając wszystko na klucz już mogę się odwrócić czy pójść do tunelu bez strachu, dziecko zostaje na podwórku. Wcześniej dało się popracować w ogrodzie tylko w formule, że jeden rodzic z dzieckiem, a drugi działa. Jedną ucieczkę i poszukiwania z sąsiadami na 4 strony świata mam już za sobą, bo na 20 sekund weszłam do tunelu coś podlać, a w tym czasie dziecko pobiegło za obcym kotem i zostało znalezione 2 ulice dalej. Wywarłam wtedy presję, że jednak ten front ogrodzenia musi być przesunięty w finansach na priorytetowe miejsce. Podsumowując - fajnie, że dziecko nam już nie ucieka...bo nie ma takiej możliwości.
Najwięcej robię chyba miksując kilka AI naraz. Nie mam jednego „magicznego programu”, który zrobi wszystko za mnie. Korzystałam do tej pory głównie z modelu do grafik Nano Banana przez Gemini, ChatGTP Images. Najlepsze jakościowo i bardzo fotorealistyczne wyniki dostawałam w Artlist, ale tam jest model Artlist Original 1.0, czyli model AI do obrazów trenowany wyłącznie na profesjonalnych, kinowych materiałach z katalogu Artlist, co zapewnia wysoką jakość i "filmowy" charakter grafik. Niestety jest to droższe rozwiązanie, bo darmowych grafik jest bardzo ograniczona ilość.
Prawda jest taka, że temat AI mocno wciągnął mnie już nie tylko ogrodowo, ale przede wszystkim zawodowo. Na co dzień pracuję przy projektach i dokumentach, gdzie jest ogrom rzeczy do analizowania, planowania, pisania, poprawiania, porównywania, tworzenia materiałów itd. I w pewnym momencie zaczęłam widzieć, że AI nie jest tylko „gadżetem”, ale realnym narzędziem do odciążenia głowy i przyspieszenia pracy.
Dlatego właśnie w tym tygodniu zaczęłam kolejny kurs w tej tematyce. Tym razem to „Umiejętności Jutra: AI” organizowany przez Google we współpracy z Szkołą Główną Handlową. To 6-tygodniowy kurs, bardzo praktyczny, bardziej pod kątem wykorzystywania AI w codziennej pracy
I właśnie ten aspekt interesuje mnie najbardziej - nie „AI dla samego AI”, tylko jako pomocnika, który zdejmie część przeciążenia z głowy. Mam wrażenie, że dziś wiele osób tonie w ilości informacji, obowiązków i rzeczy do ogarnięcia, a AI może być czymś w rodzaju dodatkowego asystenta.
Od października idę też na studia podyplomowe MBA związane z AI, bo czuję, że to będzie bardzo mocno wpływało na sposób pracy w najbliższych latach. I trochę nie chcę zostać z boku, mówiąc za kilka lat „kurczę, trzeba było się tym zainteresować wcześniej”. Mój pracodawca wspiera mnie w tym aspekcie i mam te studia całkowicie sfinansowane.