Przestrzeń jest, nie ukrywam . Widać ją zwłaszcza teraz, kiedy drzewa są w stanie bezlistnym. Lubię tę chwilę, zanim wszystko zarośnie. W ogrodzie jest więcej powietrza i słońca.
Klaudia, czarno widzę ten sezon. Bo nie dość, że ja po złamaniu, to na dodatek odpadł mi mój pomocnik ogrodowy. Okazało się, że mąż ma przepuklinę. Więc skończyło się noszenie worków z ziemią, kopanie i wożenie ciężkich taczek. Już zapowiedział, że nie zamierza jeździć do ogrodu, nawet do towarzystwa. Smutno mi z tym. No ale cóż, będę musiała jakoś sama teraz wszystko ogarnąć. Z tą moją ręką będzie raczej ciężko.
Pogoda nas zdecydowanie nie rozpieszcza w tym tygodniu. Doskonale Cię rozumiem. Też miałam jechać wczoraj na wieś, a tu lipa. Tyle rzeczy czeka do zrobienia. Muszę przede wszystkim w pierwszej kolejności nawieźć róże. Traw na szczęście nie mam dużo, tych kilka wycięłam ostatnim razem. Kilka stip mi wygniło po zimie, będę musiała je wymienić.
Niestety uległam pokusie i zrobiłam pierwsze zakupy internetowe. Kupiłam cztery róże - dwie Pashminy do wymiany, Bonica i Gartenprinzessin Marie-Jose z serii Parfuma. I wreszcie mój wytęskniony klon. Czyli czeka mnie dużo kopania. Ech... a miałam sobie oszczędzać pracy.
Cuningham's White jest właśnie różowy w pąku. Zazdroszczę, bo jak ja kiedyś kupiłam rodki w bierze, to odmiana była pomylona. Miał być też CW, ale kwitnie na fioletowo (to ten, co mam w avatarku).
Madzia, to mój drugi rodek z Biedronki. Pierwszy, Roseum Elegants, kupiłam chyba z 10 lat temu i jestem z niego zadowolona. Nie przemarza, ładnie rośnie i kwitnie. Z innych odmian mieli jeszcze Nova Zembla i taki fioletowy, jak na Twoim avatarze.