Gdzie jesteś » Forum » Nasze ogrody » To tu- to tam- łopatkę mam !

Pokaż wątki Pokaż posty

To tu- to tam- łopatkę mam !

Gruszka_na_w... 22:11, 22 maj 2022
Avedon20

Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 18035
Zana napisał(a)
Haniu, zaglądam po dłuuuuuugiej przerwie. Już nie nadrobię Twojego wątku przy porannej kawie. A zapewne odbywały się tu ciekawe dysputy. Ostatnie relacje ogrodowe obejrzałam.

Potwierdzam, z wiekiem człowiek łagodnieje. W różnych obszarach życiowych.
Mam też częściej "przewróciło się niech leży". Przyjdzie czas to się podniesie


Twoja dzisiejsza wizyta to jedna z najmilszych niespodzianek.
Jakiś czas temu dojrzałam do tego, że spokojnie przeżyję kolejne lata będąc wystarczająco dobra w różnych dziedzinach. Wygórowane wymagania wobec siebie samej czasem odbijały mi się czkawką.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam! "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." ~ Władysław Tatarkiewicz
Zana 22:24, 22 maj 2022
Dsc 8960  2

Dołączył: 26 mar 2016
Posty: 12232
Cmoki i buziaki
Nie pamiętam, jak się robiło tę szeroko uśmiechniętą buźkę! A taka powinna być!
____________________
Anula, Ogród z rzeźbą
Agatorek 22:31, 22 maj 2022
A1a

Dołączył: 17 gru 2020
Posty: 9138
Haniu, chyba Ci się daty pomyliły, bo to niemożliwe, żeby ogród tak się rozbujał w tak krótkim czasie .
A na serio, to sama się dziwię, jak przeglądam stare zdjęcia i widzę np. małe swierczki, które teraz mają po kilka metrów wysokości.

Muszę sobie w końcu zapisać nazwę tej trawy, bo teraz, jak mi podałaś nazwę, to przypomniało mi się, że już o nią pytałam . Czyli nadal mi się podoba, dobry znak .
____________________
Agnieszka ***** Ogród z zegarem ***** Pura vida Kostaryka ***** Hawaje
tulucy 23:25, 22 maj 2022
Aw

Dołączył: 20 lut 2016
Posty: 12679
Judith napisał(a)
Tak czytam i odnoszę wrażenie, ze o tym „roszczeniowym pokoleniu” to albo uproszczenie, albo nieporozumienie... A raczej interpretowanie pewności siebie jako właśnie roszczeniowości.
A pewność siebie jest wartością! Ja z ludzmi w tym wieku mam do czynienia w pracy, a młodszymi w życiu prywatnym. Nie widzę roszczeniowości, widzę natomiast pewność siebie i poczucie własnej wartosci. Umiejetnosc argumentacji, nie uleganie wpływom, umiejetność „walki” o siebie. To cechy niezwykle ważne, których nam - gdy byliśmy w tym wieku - często brakowało. Ja ten stan osiągnęłam znacznie później, musiałam do tego dojrzeć - oni nie muszą. I to jest wspaniałe.
Ze nie wspomnę o młodzieży późnolicealnej czy studenckiej - to wśród nich są ci, którzy mają moc, determinację, ideały, by zmienić rzeczywistość na lepsze.

PS. Oczywiście zdarzają sie ludzie roszczeniowi, jak w każdym pokoleniu. Moja wypowiedz dotyczy kwesti generalizowania.


Pewność siebie doceniam. Bo mi jej brak. Nie lubię zbytniej pewności siebie, nie popartej niczym. Albo czymś nieadekwatnym do tej pewności...
Z pokoleniem lat 90-tych mam do czynienia i w pracy, i w domu, i w szkole dzieci (rada rodziców, nauczyciele). Nie chcę upraszczać. Roszczeniowość rozumiem jako roszczeniowość, nie jako pewność siebie. Nie chcę upraszczać. I tak, mam wrażenie, że tych roszczeniowych jest po prostu więcej, niż w pokoleniach wcześniejszych.
Czy dziecko wyrośnie na roszczeniowca? To zależy od paru zmiennych dziecka, rodziców, otoczenia...

A że psychologia i socjologia po prostu odnotowały jakieś nowe zjawisko? Cóż... Może było im potrzebne do badań? Nad zawartością cukru w cukrze?
____________________
Łucja Migawki z ogródka
Magara 23:40, 22 maj 2022
Maszka 2 20190408 113036 effects

Dołączył: 27 mar 2018
Posty: 3761
Judith napisał(a)
Tak czytam i odnoszę wrażenie, ze o tym „roszczeniowym pokoleniu” to albo uproszczenie, albo nieporozumienie... A raczej interpretowanie pewności siebie jako właśnie roszczeniowości.

Oczywiście, że uproszczenie Oceniając grupę a nie jednostkę nie da się uniknąć uproszczeń i generalizowania
Pisałam o swojej ocenie pokolenia obecnych 30latków, z niewielkim plusem. Ocenie opartej o moje nie tak bardzo dawne obserwacje kiedy zajmowałam się m.in. tzw. kształceniem i przygotowaniem do zawodu, w dużym uproszczeniu. Bardzo to fajne, że młodsi ode mnie mają "pewność siebie", jak również, że mają "poczucie własnej wartości". Super. Niemniej jednak uważam, że do nabycia tej pewności i tego poczucia potrzebne są pewne doświadczenia, jakaś wiedza, jakieś przeżycia, chociażby zawodowe, że o życiowych nie wspomnę. I trochę pokory. Nie czuję się staro, ale jak widzę młodego człowieka, startującego w życiu zawodowym, a często i w dorosłym życiu jako takim, który twierdzi, że jest najmądrzejszy i wszystko wie lepiej bo opanował stronę teoretyczną, a z tego powodu należy mu się nie-wiadomo-co - no to nie wiem czy się śmiać czy płakać
No takie moje doświadczenia, czasu nie cofnę i tyle w temacie z mojej strony

Haniu - orliki cudowne Twoje
A zdjęcia z przeszłości - hektolitry optymizmu
____________________
Magara Magary Dramaty z Rabaty
Magara 23:43, 22 maj 2022
Maszka 2 20190408 113036 effects

Dołączył: 27 mar 2018
Posty: 3761
tulucy napisał(a)


Nie lubię zbytniej pewności siebie, nie popartej niczym. Albo czymś nieadekwatnym do tej pewności...


No właśnie o to mi chodziło
Lucy
____________________
Magara Magary Dramaty z Rabaty
tulucy 23:47, 22 maj 2022
Aw

Dołączył: 20 lut 2016
Posty: 12679
Magara napisał(a)


No właśnie o to mi chodziło
Lucy


Piąteczka
____________________
Łucja Migawki z ogródka
Judith 08:39, 23 maj 2022
F2c0a909 6335 4771 bb0f 6085432c2d4c

Dołączył: 23 lis 2017
Posty: 5797
Magara, Lucy wciąż myślę, że to nieporozumienie związane z przypisywaniem innych znaczeń słowom...
Pewność siebie jest albo nie. Występuje zero-jedynkowo, bez stopniowania. Nie ma czegoś takiego jak "zbytnia pewność siebie" czy "nieuzasadniona pewność siebie", a twierdzenie, że ktoś "wszystko wie najlepiej lub mu się wszystko należy z tego powodu" NIE jest wynikiem pewności siebie. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym.
Takie rozumienie pewności siebie to - moim zdaniem - pokłosie czasów, gdy należało siedzieć cicho i być pokornym i to te cechy postrzegane były powszechnie jako pozytywne...

A pewność siebie jest wynikiem poczucia własnej wartości (które to poczucie każde dziecko powinno dostać w domu). Pewność siebie to nie bezczelność i brak szacunku dla innych. Pewność siebie to odwaga w wyrażaniu swojego zdania, ale to nie brak chęci dyskusji. To właśnie pewność siebie pozwala na podjęcie dyskusji i często zmianę zdania pod wpływem czyjejś argumentacji. Bo dzięki pewności siebie człowiek wie, że przyznanie się do błędu czy niewiedzy nie wpływa na jego wartość.
____________________
Judith Z centrum wielkiego miasta na obrzeża małego miasteczka *** Wizytówka
Judith 08:45, 23 maj 2022
F2c0a909 6335 4771 bb0f 6085432c2d4c

Dołączył: 23 lis 2017
Posty: 5797
Haniu, u Ciebie na zdjęciach jakaś inna pora roku...
Druga moja refleksja - mam zbyt mało kwitnących różności... Taka właśnie kolorowa i kwiecista jak cały Twój ogród miała być moja słoneczna rabata, a - jak to stwierdził małżonek szanowny - "znów nasadziłaś traw"...
____________________
Judith Z centrum wielkiego miasta na obrzeża małego miasteczka *** Wizytówka
tulucy 09:45, 23 maj 2022
Aw

Dołączył: 20 lut 2016
Posty: 12679
Judith napisał(a)
Magara, Lucy wciąż myślę, że to nieporozumienie związane z przypisywaniem innych znaczeń słowom...
Pewność siebie jest albo nie. Występuje zero-jedynkowo, bez stopniowania. Nie ma czegoś takiego jak "zbytnia pewność siebie" czy "nieuzasadniona pewność siebie", a twierdzenie, że ktoś "wszystko wie najlepiej lub mu się wszystko należy z tego powodu" NIE jest wynikiem pewności siebie. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym.
Takie rozumienie pewności siebie to - moim zdaniem - pokłosie czasów, gdy należało siedzieć cicho i być pokornym i to te cechy postrzegane były powszechnie jako pozytywne...

A pewność siebie jest wynikiem poczucia własnej wartości (które to poczucie każde dziecko powinno dostać w domu). Pewność siebie to nie bezczelność i brak szacunku dla innych. Pewność siebie to odwaga w wyrażaniu swojego zdania, ale to nie brak chęci dyskusji. To właśnie pewność siebie pozwala na podjęcie dyskusji i często zmianę zdania pod wpływem czyjejś argumentacji. Bo dzięki pewności siebie człowiek wie, że przyznanie się do błędu czy niewiedzy nie wpływa na jego wartość.


Judith, ale zauważ, że u nas występuje właśnie niezrozumienie tego pojęcia i bardzo często bezczelność jest tłumaczona pewnością siebie.

Ale nie o tym chciałam.
Tak, jak to tłumaczysz, to pewność siebie nijak nie będzie mylona z roszczeniowością, o której pisałam. A która jest wypowiadana wprost: "daj, bo mi się należy i już". To nie bierze się z pewności siebie. To bierze się z wychowania przez rodziców: "masz dziecko, ja nie miałam, to chociaż ty będziesz mieć". I to nie będzie uproszczenie, czy zrównanie roszczeniowości z pewnością siebie. Pewna siebie osoba nie będzie domagać się rzeczy, zachowań itp, na które nie zapracowała niczym.
Znając swoją wartość, mogę domagać się podwyżki (już najbanalniejszy przykład na świecie), bo: mam wiedzę (szkoły, szkolenia, kursy), mam praktykę, doświadczenie, rozwijam się. Ale jeśli będę domagać się podwyżki tylko dlatego, że "mam staż pracy", nawet 20-letni w danej firmie, bez innych atutów, to wybacz, taka argumentacja do mnie nie przemówi.

A jeśli przyjdzie do mnie kandydat do pracy i zażyczy sobie z pewnością siebie i poczuciem własnej wartości pensji dwukrotnie wyższej niż moja, bo jest młody i skończył studia (które też skończyłam, ale ponad 20 lat temu), to co to będzie? pewność siebie? czy roszczeniowość?

Albo jeśli kuzyn mojego m zażyczy sobie od rodziców samochodu, bo właśnie dostał prawo jazdy i już może jeździć, bo przecież umie, papier ma, poza tym znajomi mają samochody... Rzeczony kuzyn nie zarabia, koszty utrzymania auta i wyjazdów spadną na rodziców. I mamusia mu to auto kupuje, mało tego, daje kasę na paliwo, bo "nie będzie jej dziecko gorsze od innych". Dziecko chce potem nowego Iphone'a - dostaje. Ukradli Iphone'a na imprezie - dostaje drugiego. Żeni się - dostaje mieszkanie, on wybiera, jakie chce, a nie na jakie stać rodziców. Dostaje.
To dla mnie jest roszczeniowość. I o tym zjawisku od początku pisałam.

Kiedyś też to zjawisko występowało - to nie jest nic nowego. Ale ma piki przy wyjściach z kryzysów - po wojnie też było. Vide cytowana wielokrotnie przy okazji tematu wychowania młodzieży Ballada o Januszku.
____________________
Łucja Migawki z ogródka
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies