Masz rację, Wafelku, zajrzała, zajrzała.
A wszystko przez zorzę polarną i wielki sentyment do Was
W ubiegłym tygodniu spełniło się jedno z moich marzeń - zobaczenie na własne oczy zorzy polarnej. Od lat planowałam zimowy wypad do Skandynawii. Ten plan jednak, co roku przekładałam na kolejny i kolejny...
Aż nagle, nieoczekiwanie, zorza sama przywędrowała do mnie! Ukazała się nad moim małym ogródkiem! Przepiękna, tańcząca, mieniąca się różnymi barwami!
Najpierw stałam, jak zaczarowana, niedowierzająca, że to, czego doświadczam dzieje się naprawdę. Cudowne przeżycie... Nawet teraz, gdy o tym piszę, mam motylki w brzuchu

Podczas dwóch nocy (19/20 i 20/21 stycznia) zrobiłam setki zdjęć.
Dwie noce całkowicie nieprzespane. Od mrozu ręce zgrabiałe, nogi jak patyki, nos wiśniowy, kark od patrzenia w górę zwichnięty

A w sercu? Szczęście, szczęście, szczęście!!!
Zrobiłam najpiękniejsze zdjęcia mojego ogrodu! To nic, że rośliny na nich, jak smoła. To nic, że dom, jak smoła. Wszystko, jak smoła. Poza niebem! Ono jest, jak ze snu!
Kosmiczna, wymarzona ozdoba ogrodu!
Kilka dni później, zapragnęłam sprawdzić, czy i Wy uchwyciliście w kadrze nad swoimi ogrodami to cudne zjawisko. Zajrzałam więc do moich ulubionych wątków. I raczej jestem w tym zorzowo-ogrodowym szczęściu odosobniona, chyba...
Za namową jednej z Was, postanowiłam wkleić parę zdjęć i przy okazji - bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ciepło Was pozdrowić!
... Trudno Was zapomnieć! ❤️