Dziewczyny (oraz Marcin

) - dzięki
Fajnie, że się cieszycie razem ze mną
Kolejny dzień jesteśmy na etapie, że "trzeba się ogarnąć i zacząć działać" ale jeszcze nam nie wychodzi, jeszcze się motamy i kręcimy w kółko, nerwy i stres nas nadal trzymają.
To były najgorsze tygodnie w naszym życiu. To nie było tylko czekanie na wyniki zwykłych, rutynowych badań. Przecież większość z nas się bada, robi morfologie, cytologie, gastroskopie, kolonoskopie, mammografie czy inne niefajne badania. Badamy się bo profilaktyka jest ważna.
W tym przypadku też miała być niejako profilaktyka, która jednak skończyła się szybką diagnozą - przedwczesną i chybioną. Niepotrzebną. I niepotwierdzoną jak się okazało. Można było tego uniknąć, a my mogliśmy czekać na "wyniki badań" a nie na "wyrok"...
Moje zaufanie do lekarzy mocno klapło, ale też wiem, że nie powinnam generalizować. Też trzeba nam to przepracować.
Bardzo powoli, ale jednak, pojawia się u nas jakaś radość życia i optymizm

Oby do wiosny