Dziewczyny, budzę się powoli z odrętwienia i równie powoli wracam do rzeczywistości.
Mamy wyniki, będzie dobrze.
Pierwotna wstępna diagnoza okazała się... "pomyłką"...
Nie chcę się tu rozwijać, ale ta pierwotna diagnoza dotyczyła choroby onkologicznej, przewlekłej, nieuleczalnej, śmiertelnej w perspektywie kilku najbliższych lat...
Szczęśliwie wyniki badań tego nie potwierdziły.
Stres i nerwy ostatnich tygodni jednak mocno odczuwamy.
Mam wrażenie, że mój mózg jest przeorany, ciało też. Nie jestem w stanie ani racjonalnie myśleć ani się zabrać za jakąkolwiek konkretną robotę. Jestem jak marionetka. Pewnie trzeba odespać i odreagować ten cały stres. Wrócić do życia.
Dziękuję Wam za wszystkie dobre myśli