Doświadczyłam dziś czegoś magicznego - usłyszałam dźwięki gadającego zamarzniętego jeziora
Gdyby ktoś mi o czymś takim powiedział, najpewniej uznałabym, że mnie wkręca
Doczytałam jednak i wychodzi na to, że to, co dziś słyszałam jest naturalnym odgłosem tego co się dzieje w zamarzniętym jeziorze pod lodem. Coś się napręża i rozpręża, coś wyje, huczy, trzaska i szumi, pod wpływem słońca i temperatury, a efekt taki, jakby tam podwodna manufaktura/kuźnia/kopalnia działała z tysiącami duchów, niewiarygodne wprost
Było bajkowo, chociaż dźwięki są nieco horrorystyczne, szczególnie jak wokół jest tylko cisza
Polecam do wsłuchania się jak tylko będziecie mieli okazję, niesamowite przeżycie
Wielkie jezioro a całe zamarznięte. Woda jedynie w miejscu gdzie rzeka Słupia się wdziera