Dziewczyny, w temacie ziarna.
Ceny zimą są z kosmosu. Ja pierwsze worki kupuję w sierpniu, kiedy ceny są "normalne", adekwatne. Ale wiem, że zapasu na całą zimę nie zrobię bo nie mam gdzie trzymać i boję się "nalotu" gryzoni skuszonych smakołykiem.
Dzisiaj mnie jednak inny temat zaintrygował po obejrzeniu jednego z ostatnich filmów Marty Potoczek. Ten temat to słonecznik łuskany. Jest sporo droższy, to niewątpliwy minus. Ale może jest go (tego słonecznika

) przez to więcej w kupowanych kilogramach??? (logika podpowiada, że jak odliczymy wagę łusek to tak właśnie powinno być

). I eliminuje się problem ze śmieceniem łupinami? Oraz problem z zasiewaniem słonecznika gdzie popadnie
Macie jakieś przemyślenia na ten temat???
W temacie gadającego jeziora - no jest to bajka

Filmik, który Józia podlinkowała - super relaksacja