Narsi, u nas szkola tez blisko ale wszyscy autami i sie spietrzenie robi. Najgorsze jak z głownego ciagu komunikacyjnego przejedzie plug i zostawi wał brei na dojazdowkach. W tym wlasnie mozna utknąc.
Magarku wyjechalam z poslizgiem, tzn. utknelam w zaspie w ogrodzeniu sasiadow praktycznie na samym problematycznym koncu drogi

Na szczescie znalezli sie sasiedzi pomocni. Wyholowali mnie na lince i fajna impra sie zrobila. Jeden z sasiadow poczestowal kawka / herbatka inny przyszedl pogadac ale z lopata i tak sobie 2 godzinki na mrozie i sniegu w sasiedzkim towarzystwie poczekalam na pomoc.
Auto prawie cale tylko plastik zderzaka wgniotl sie z lekka. Ale to ogarnie ubezpieczalnia. Ogrodzenie tez cale.
Powrot do domu juz nie byl takim wyzwaniem. Dzis rano bez problemu pomna wczorajszego błedu wystrzelilam jak z procy bezproblemowo
Aga, to fakt zima jak ta lala. Cudo. Ilosc ptakow i ta czystosc w ogrodzie. Gorzej juz kawalek dalej gdzie czarna breja. Ciekawe jak bedzie jutro bo u nas zapowiadaja lodowe deszcze. Tego sie boje. Teraz jeszcze pelno zwierzakow przy drodze lata, bo żarelka szukaja.Głownie dziki, sarny, lisy i borsuki. Wczoraj z drogi sarna podeszla mi do auta, nawet ona sie zainteresowala co to za zbiegowisko

Z drugiej stony to smutne, zwierzaki zamiast w lesie to miedzy domami i autami biegaja. A w pasnikach pusto. Napelnia pewnie przed strzelanka zeby zwabic zwierzyne.