Nie no, trochę będę kupować, ale na pewno nie tyle, co tutaj. Tutaj miałam nieograniczony budżet i mogłam szaleć

. Tam już nie będzie studni bez dna. Także wszystko się zobaczy na koniec budowy
Ale widzę np po klonach palmowych, że to jest wielka niewiadoma, czy się przyjmą, czy za rok/dwa nie weźmie je w cholerę werticilioza albo inna zaraza. Czy pies mi ich nie obgryzie

. Albo czy mróz nie załatwi.
Już kilka klonów tutaj poszło na straty, tam będzie mnie bardziej bolało

.
Kilka sztuk rośnie ładnie. Ale kilka poszło już z dymem (dosłownie i w przenośni

).