Haniu, 2 lata temu przypadkiem Aprilka mi kupila takiego buczka. Sobie wziela Mercedesa ale drugiego juz nie bylo to mi wziela Midnighta. Okazal sie swietnym, malym i kompaktowym buczkiem, wolno rosnacym. O naprawde uroczym pokroju. Szukalam do pary kolejnego ale nie moglam znalezc. I przypadkiem dostalam polecajke od facebooka z roslinami i wlasnie z tym buczkiem. No to kupilam. Sadzoneczki przepiekne. Powiem, ze nawet sie nie spodziewalam takich ladnych.
A kloniki no to wiadomo, uzaleznienie. Nawet nie wiem gdzie je posadzic. Ale w glowie klebi sie juz troche pomyslow. Chce porezygnowac z niektorych bylin na rabacie frontowej i przeniesc je w inne miejsca. Teraz mi za bardzo balagania. Tam gdzie przeniose moga balaganic do woli bez wizualnej szkody Docelowo bede wymieniac tez rosliny, ktore sie nie sprawdzaja, slabo rosna albo ekspansywnie. No i mam kilka pozimowych strat, ktorych sie nie spodziewalam.
To fakt, ja od razu poczulam jak mi zdrowko wraca. Glowa sie tez mocno resetuje. I o dziwo po naprawde sporej dawce pracy nie mam zadnych zakwasow. Ale to juz chyba efekt cwiczen od jesieni. Od 3 tygodni cwicze dodatkowo z gumami, rewelacja, okazuje sie ze mam jakies miesnie, o ktorych nie mialam zielonego pojecia
To prawda, te buczki sa przepiekne, kolumnowe i wolno rosna. Z zielonych to moze Ambrowce Silhouette albo dęby błotne Green Pilar. Zielony buk Franken, nie rosnie duzy docelowo i dosc wąsko. Troche szerzej ale przepiekny i nieduzy jak na klona Klon Freemana Autumn Blaze.
Od siebie polece jeszcze małe drzewka Heptakodium, ktore uwielbiam a sa niedocenione. Ich zaleta jest jesienne kwitnienie. I moze derenie kousa gatunek lub odm. Chinensis. Sa dosc odporne, ładne i w sumie bezproblemowe. W zeszłym roku namowiłam Judith na miłorzęba Blagon, tez ładna kolumnowa odmiana. Troche tego jest.
TARcia, podziwiam Twój optymizm i umiejętność wyszukiwania rarytasików
Ja się poddaję. Po zeszłorocznych wiosennych przymrozkach padł mi ambrowiec, który miał już ze trzy metry a miałam go od patyczka. Po przymrozkach liście miał malutkie, nie rosły dalej, w końcu uschły. Poszedł pod piłę a ja stałam i płakałam
Ja bardziej myślałam w kontekście ratowania zdrowia roślinom - drzewkom połamańcom Ale tak głowa też się rehabilituje, w przeciwieństwie do kręgosłupa, bynajmniej mojego
Też podziwiam Twoją umiejętność wyszukiwania takich rarytasów. Kolekcja klonów się powiększa.
Szkód w ogrodzie współczuję. Zawsze przykro jest, gdy traci się rośliny, które tak pielęgnowaliśmy.
Ja nie będę kupować takich rarytaskow w nowe miejsce. Oprócz jednego judaszowca. I może 1 klona palmowego.
Jednego, czy dwa klony wezmę stąd. Już o jednym wspomniałam ex-emowi, że pod sosną długo nie pożyje i będę go wykopywać jesienią. Nie dodałam oczywiście, że trafi pod inny adres