Raczej nie, ja jestem i mam 3 koty a cholernik jest prawie wszędzie... Też zabieram się za walkę z nim, ale jakoś opornie mi ta walka idzie. W zeszłym roku zbierałam sierść psa, czosnek i nic to nie daje, a sierść wywalił na wierzch, taki przebiegły.
Rany współczuję karczownika. Jego boję się najbardziej. Ludzie piszą na forach, że nie do zwalczenia Straszne spustoszenie widzę robi i w twoim ogrodzie.
Mój grujecznik też mocno oberwał mrozowo. Jakiś mało odporny jest. Obok klony palmowe rosną i na nich brak uszkodzeń. W ogóle coś mi ten grujecznik słabo rośnie.
Najbardziej skuteczny był środek Quickphos 56. Jednak parę lat temu śmiertelnie zatruło się nim dwoje dzieci i od tego czasu jest dostępny w sprzedaży tylko dla osób, które ukończyły szkolenie metodą fumigacji. Chyba nie muszę wspominać, że takiego szkolenia nie posiadam...
Ja tę walkę przegrałam, a też chwytałam się różnych metod. Dranie są przebiegłe i szybko się uczą. Nie znam skutecznego sposobu, aby ich się pozbyć z ogrodu.
Myślę, że karczownik to najgorsze, co może spotkać ogrodnika. Nie jest wybredny, zeżre prawie wszystko, nie jak większość szkodników, które zwykle żerują na jednym gatunku.
Ja mam grujecznik od wiosny zeszłego roku i jedyne, co zauważyłam, to to, że zwykle obrywa mrozem. Ale te liście potem odrastają. A rośnie dobrze, widać miejsce mu odpowiada.