Jest dobrze, ja tam nie widzę żadnej "nędzy", jak to nazwałaś. Nędza to jest u mnie, wszystkie śmieci mam w kupkach, dużych kupkach. Muszę poczekać na nowe kompostowniki, robią się dwa nowe
Ja u siebie po dwóch dniach zapełniłam cały duży kompostownik.
A ty Gosia nie opowiadaj, że nic nie widać, bo różnica jest. Teraz możesz wypatrywać oznak wiosny, skoro musisz się oszczędzać. Wiem, że to trudne, bo wiosną aż nosi, żeby podłubać coś przy roślinach.
Nie robię z bliska zdjęć rabat, bo w niektórych miejscach jest tragicznie . Przez szkodniki (głównie Hadesa, bo teraz on, jak wszystkie pozostałe wcześniej, przechodzi przez etap ogrodnika) mam doły na rabatach (głównie na jednej), różne „śmieci” (np. przyniesione przez niego stare doniczki, czy kawałki ocieplenia budy ).
Gosiu, ja uzbierałam przez te 3 dni chyba z sześć 120 litrowych worów.
Podejrzewam, że jak się wezmę za tę długą tylną rabatę, to będzie tego 2 razy tyle.
Szkoda, że nie mam miejsca na nowe kompostowniki.
Ty masz dużo terenu, więc ma i co zbierać i masz gdzie.
Taka, pogoda, takie słoneczko a ja tylko spaceruję i zdjęcia czasem zrobię
Aga, wyobrażam sobie jak on tam szaleje
A może przyszykowuje Ci roślinki do przenosin?
Dzisiaj przy kolejnym obchodzie działki zrobiłam kilka zdjęć moich kwiatuszków.
Uwielbiam te drobiazgi.
Będe zanudzać przebiśniegami i rannikami
W zeszłym roku na jesieni wykopał mi 2 młode sporobolusy. Niestety zorientowałam się kilka dni po tych jego wykopkach. Venus kiedyś wykopywała mi stipy .
2 trzmieliny (jakieś takie odmianowe, o dużych liściach) nadają się tylko do przesadzenia w inne miejsce, bo teraz straszą (poobgryzane z każdej strony).
Teraz, po zimie, kopie doły… na ogrodzonej rabacie (przed domem). Przełazi między szczebelkami ogrodzenia, jeszcze jakimś cudem się mieści. Podejrzewam, że czuje jakieś myszy.
Poza tym zrobił mi demolkę w jukach, uzbierałam całą taczkę liści. Szkoda, że zielonych. Mógłby wyrywać te suche spod spodu .
Lubi też nosić ponad dwumetrowe gałęzie (naszykowane do rozdrabniania). Już kilka razy zanosiłam je na tyły (na koniec działki). A on konsekwentnie przynosi je z powrotem.
Na „tyłach”, czyli za tym dużym garażem, miałam też worek z keramzytem. Miałam. Szczątki worka znajduję do tej pory w różnych miejscach . A keramzyt muszę w końcu pozgrabiać w jedno miejsce .
Worki z korą na razie leżą nie ruszone.
Przylaszczki przyciągają mój wzrok, do tej pory nie mam ani jednej.
Pozostałe kwiatuszki też piękne, jak to mówią ,,małe a cieszy,,. Wczesną wiosną to one cieszą najbardziej.