Eupraksja
23:12, 09 kwi 2026
Dołączył: 09 kwi 2025
Posty: 299
Dziękuję raz jeszcze za Wasze porady, przeprowadziłam dziś akcję ratunkową, łącząc wszystko ze wszystkim
Wykopałam delikwenta, praktycznie mogłam go po prostu wyciągnąć w całości z bryłą korzeniową nadal w kształcie doniczki. Faktycznie "sfilcowana" to bardzo trafne określenie. Ale z pozytywów - ziemia była wilgotna na całej głębokości, i ta sfilcowana bryła też. Rozdziabałam pazurkami, namoczyłam w wiadrze i potem powyciągałam jeszcze trochę podłoża spomiędzy korzeni. Przy okazji obejrzałam dokładnie. Liście ma sztywne i suche jak pergamin, aż grzechoczą, ale pędy zielone, tylko bardzo odwodnione, tak się aż pomarszczyły. Wykopując zobaczyłam też, że faktycznie za głęboko był posadzony, przysypany ziemią ze 3 cm pewnie wyżej niż w szkółce :/
Tak wyglądały korzenie przed moczeniem a po wstępnym wypazurkowaniu:
Przy ziemi jeden pęd, co zaskakujące, wygląda dużo lepiej:
Zrobiłam mu mieszankę ze wszystkiego co miałam, trochę tego podłoża sklepowego torfowego też tam wmieszałam. A, tylko kompostu nie dawałam z kompostowni, a jedynie własny, który wiem że ma w sobie dużo sosnowych rozdrobnionych gałęzi i szyszek, i dębowych liści, więc nie powinien być chyba zasadowy? Podlałam oczywiście i wyściółkowałam tymi przekompostowanymi wstępnie zrębkami sosnowymi. Na ile się dało, bo pędy ma nisko, i jeszcze liście zwisające ku dołowi. Zrobiłam "wały" dookoła, żeby się woda zbierała. No i teraz zostało czekać - i w międzyczasie zamawiać te preparaty do pryskania.
Przejrzałam pozostałe krzewy, niektóre były też trochę za głęboko, ale nie aż tak, rozgarnęłam im delikatnie ziemię. I chyba faktycznie po kolei wszystkie powyciągam z ziemi i rozluźnię im koniecznie bryły korzeniowe, bo tu chyba było najgorsze przewinienie.
Także w sumie to dobrze, że ten jeden tak dał wyraźnie znać, że mu źle, bo dzięki temu dowiedziałam się tu od Was mnóstwo na temat tego, jak z nimi postępować, i może wyratuję pozostałe? Chcę się szybko nauczyć dobrze z nimi obchodzić, bo u nas kwaśno i cieniście, i mało co z ozdobnych krzewów innego się nada.
Muszę jeszcze odnaleźć zamówienia (internetowe na szczęście) i spisać sobie, jakie odmiany ostatecznie sadziłam, żeby wiosną spróbować dokonać identyfikacji po kwiatach.
Ogromnie dziękuję, trzymajcie proszę kciuki za biedaka i jego kompanów!
Wykopałam delikwenta, praktycznie mogłam go po prostu wyciągnąć w całości z bryłą korzeniową nadal w kształcie doniczki. Faktycznie "sfilcowana" to bardzo trafne określenie. Ale z pozytywów - ziemia była wilgotna na całej głębokości, i ta sfilcowana bryła też. Rozdziabałam pazurkami, namoczyłam w wiadrze i potem powyciągałam jeszcze trochę podłoża spomiędzy korzeni. Przy okazji obejrzałam dokładnie. Liście ma sztywne i suche jak pergamin, aż grzechoczą, ale pędy zielone, tylko bardzo odwodnione, tak się aż pomarszczyły. Wykopując zobaczyłam też, że faktycznie za głęboko był posadzony, przysypany ziemią ze 3 cm pewnie wyżej niż w szkółce :/
Tak wyglądały korzenie przed moczeniem a po wstępnym wypazurkowaniu:
Przy ziemi jeden pęd, co zaskakujące, wygląda dużo lepiej:
Zrobiłam mu mieszankę ze wszystkiego co miałam, trochę tego podłoża sklepowego torfowego też tam wmieszałam. A, tylko kompostu nie dawałam z kompostowni, a jedynie własny, który wiem że ma w sobie dużo sosnowych rozdrobnionych gałęzi i szyszek, i dębowych liści, więc nie powinien być chyba zasadowy? Podlałam oczywiście i wyściółkowałam tymi przekompostowanymi wstępnie zrębkami sosnowymi. Na ile się dało, bo pędy ma nisko, i jeszcze liście zwisające ku dołowi. Zrobiłam "wały" dookoła, żeby się woda zbierała. No i teraz zostało czekać - i w międzyczasie zamawiać te preparaty do pryskania.
Przejrzałam pozostałe krzewy, niektóre były też trochę za głęboko, ale nie aż tak, rozgarnęłam im delikatnie ziemię. I chyba faktycznie po kolei wszystkie powyciągam z ziemi i rozluźnię im koniecznie bryły korzeniowe, bo tu chyba było najgorsze przewinienie.
Także w sumie to dobrze, że ten jeden tak dał wyraźnie znać, że mu źle, bo dzięki temu dowiedziałam się tu od Was mnóstwo na temat tego, jak z nimi postępować, i może wyratuję pozostałe? Chcę się szybko nauczyć dobrze z nimi obchodzić, bo u nas kwaśno i cieniście, i mało co z ozdobnych krzewów innego się nada.
Muszę jeszcze odnaleźć zamówienia (internetowe na szczęście) i spisać sobie, jakie odmiany ostatecznie sadziłam, żeby wiosną spróbować dokonać identyfikacji po kwiatach.
Ogromnie dziękuję, trzymajcie proszę kciuki za biedaka i jego kompanów!
____________________
Ewa W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu
Ewa W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu