Dziękuję za wszystkie dobre słowa na temat Poloneza Chopina - on już przekwitł, ale kolejny startuje, myślę że to będzie Cunningham's White
Za to w międzyczasie kupiłam wreszcie kwasomierz i to był naprawdę punkt przełomowy w moim ogrodowaniu.
Bee, dziękuję raz jeszcze i w tym miejscu

Poziom kwasowości naszej ziemi kompletnie przerósł moje wyobrażenia - niemal wszędzie plasuje się tak na poziomie 4-5. Czyli rododendrony praktycznie nie będą nawet potrzebowały zakwaszania! Nie sądziłam, że to w ogóle możliwe w ogrodach.
Ale ale, i tu też Beatko miałaś rację, wokół domu odczyn jest kompletnie inny, obojętny z tendencją nawet do zasadowego! Z boku to jest wąziutka strefa, dosłownie może 30 cm wzdłuż fundamentów. Za to przed domem jest szeroka połać o takim odczynie, myślimy że może to skutki składowania i cięcia materiałów budowlanych właśnie w tej okolicy? No i oczywiście właśnie w tym obszarze znalazł się mój bidak.
Teraz się nawet cieszę, że on tak szybko zaczął marnieć (nieważne czy z tego powodu czy innego), bo naprawdę zyskałam zupełnie inną perspektywę. Też w kontekście innych roślin, a przede wszystkim warzywnika.
No i w tej sytuacji wszystkie kwasoluby powędrują w głąb lasu, a rabaty wzdłuż domu i w "zasadowej" strefie chcę wykorzystać na takie gatunki, którym to właśnie odpowiada. I może uda się w ten sposób wprowadzić też do ogrodu na przykład sasanki i przylaszczki? I mieć pachnące lilaki i jaśminowce?