TAR, w temacie deszczu ja nigdy nie jestem obrażona

. Nawet jakby zaczął padać z dala od domu na wycieczce rowerowej
Lidka, ja z kolei byłam bardzo zadowolona z deszczu (po tej godzinnej ulewie jeszcze kilka razy dopadało juz bardzo spokojnie), bo świeże nasadzenia i przesadzanki mi pięknie podlalo

. A niedziela czyli czwarty dzień długiego weekendu była przeznaczona na odpoczynek po 3-dniowej tyrce

.
Choć i tak nie usiedziałam i podlałam wszystkie róże humusem i zaczęłam likwidować "jeże" na hortensjach ogrodowych czyli suche badyle, które nie dały znaku życia po zimie.
O takie: jeden opitolony do połowy, drugi w calości, a trzeci nie ruszony

. Wbrew pozorom kupa z tym roboty...
Kasia, u mnie dopadało jeszcze wieczorem. No piękny dzień!

Dziękuję za uznanie dla wisienki i widoczku. Niestety nie ma tak pięknie, albowiem: po pierwsze primo wisienka daje odrosty z korzenia i jedną już wygrzebywałam spod róży. A po drugie primo - tu już odnośnie widoku - suchy trawnik mocno zaburza odbiór rabat, niestety...
Monia, bardzo dziękuję za dobre słowo