Vito, uzupełniłam zdjęcia grujecznika w czasie kwitnienia. Odnalazłam whattsapowe z 2018 (!) Jednak mnie pamięć nie myliła. Kwiaty są całkiem inne od tych ubiegłorocznych. Inna faza?
Opowieść podróżnicza przerwana? Nie śmiej się, ciekawa jestem kiedy przyszła nawałnica.
W sensie: gdzie Was zastała?
Zasypana Jesteś? Mrozi mocno u Ciebie? Ja się martwię czy prusznik przetrwa. Bo śniegu jest tak z 15- 20 cm , a temperatury po -16 stopni. Teraz mi pokazuje - 11. no i jeszcze śniegowiec mam nadzieję wiosną się obudzi... zasypałam wszystko liśćmi, ale czy to wystarczy nie wiem. Długo te mrozy trzymają. A z tego co widać w prognozie to chwilowe ocieplenie i śnieg, a zaraz potem jeszcze większe mrozy idą. I tak myślę, jak Twoje wrażliwce dadzą radę.... może u Ciebie tak nie mrozi.
Mirka dziękuję Początek nowego roku był dla mnie wyjątkowo trudny, ledwo się pozbierałam. Jak dobrze, że jest Ogrodowisko i jesteście Wy Może krok po kroku wrócę do normalności i do tych wszystkich radości, które ono daje. Przeglądam zdjęcia z ubiegłego sezonu, coś planuję, rarytasy w mglistej przyszłości, ale chyba już do przodu
Jola Też Cię trochę znam, ja bywam porywcza w swoich poszukiwaniach i eksperymentach, za to Ty jesteś rozważna i metodyczna. Wolałabym być jak Ty, ale cóż robić? Dziękuję za życzenia, bardzo mi teraz potrzebne
Poczekajmy do wiosny i nowych obserwacji, może coś się wyjaśni? Fajnie, że jesteś
Ciąg dalszy opowieści podróżniczej będzie, takiej nawałnicy jak wtedy, w Padwie, nie przeżyłam nigdy wcześniej. Przyszła akurat po kilku łykach Pedrocchi
Moje wrażliwce raczej przepadły, nie było mnie w najbardziej krytycznych spadkach temperatur.
Tak, jestem zasypana i mrozi. Martwię się o hortensje ogrodowe, o bylinówkę mniej się martwię, dostała grubą warstwę liści jesienią, teraz ma trzydziesto- centymetrową okrywę śnieżną. Może nie będzie najgorzej? Jak dziś, pamiętam, dawno temu wracałam późno z pracy, w tunelu doniczki z nowo zakupionymi liliami, same rarytasy he he, na termometrze -30! Kilka dni utrzymywały się tak niskie temperatury, ale lilie wyszły wiosną i wszystkie zakwitły
Prusznika (u mnie kilkanaście lat temu nie przeżył zimy) masz w gruncie, jak rozumiem?
Góra może paść, na systemie korzeniowym gruba warstwa liści i śniegu. Przy odrobinie pielęgnacji może odbić? Nieprzewidywalna jest teraz pogoda, Ty wiesz chyba o tym najlepiej
Jutro zrobię kilka fotek zimowego ogrodu. Naprawiony aparat wrócił, po czterech miesiącach interwencji i gróźb. Trochę się go boję, taki wypasiony, ale krok po kroku, małymi kroczkami...