Storczyki to wyższa szkoła jazdy
Odnośnie świdośliwy lamarckiej zrewidowałam swoje zeznania. Teraz kwitła mi w stanie bezlistnym. Poprzednio, czyli na trzeciej miejscówce miała liście w oczekiwanym przez Ciebie kolorze. Przekopałam się przez archiwalne zdjęcia. A to za sprawą przypomnień sprzed pięciu lat. Podejrzewam, że teraz walczy o przetrwanie. Przy przesadzaniu jesienią ilość korzeni budziła niepokój. Chyba już jej nie przeniosę Mogłam ograniczyć część nadziemną. Masz miejsce na tyle świdośliw?
Ile razy można pisać, że pięknie i piękne? chyba za każdym razem piszę, heheheh
Wiosna jest jaka jest, ale nie narzekajmy, zawsze coś przyciąga wzrok. Czytam o świdośliwie, mam tę podstawową od lat, tworzy już niemal zarośla, sieje się po ogrodzie ale gdybyś mnie zapytała o kolor listków...w tej fazie rozwoju naprawdę nie wiem. Po prostu jest .
Wystrzał wiosny podziwiałam w innej części Europy ale wolę swój ogród, mimo wszystko. Zero skromności, hehehe.
Jakoś jeszcze mam miejsce Tak silnie rozbudowany ma system korzeniowy? Nie przesadzałam nigdy świdośliwy, zawsze można jeszcze korygować jej wzrost cięciem, jak piszesz
Hej Ewa Wiosna, a właściwie zima, jak nigdy jeszcze dała mi się w tym roku we znaki. Pal licho zmarznięte kwiaty magnolii, niekwitnące derenie, azalie, lilaki, wszystko jest jakieś skarlałe, mniejsze, opóźnione, połowa piwonii nie zakwitnie mi w tym roku. Odechciewa mi się, szczerze.
Będę krok po kroku likwidować nasadzenia, odpuszczam, trawę posieję.
Vita ja straciłam dwa judaszowce (były u mnie odpowiednio 2 i 3 lata), magnoliom dwóm z trzech też przemarzły kwiaty, wywaliłam chorą jarzębinę, miłorząb i dąb ledwo odbijają. Nie można się poddawać, trzeba cieszyć się z tego co jest. Za długo ogrodujesz, żeby nie wiedzieć że trawnik nie jest dobrą opcją.
Vita, w ogrodzie jest różnie. Jeden rok lepszy, drugi słabszy. Rozumiem Twoje zniechęcenie, bo przy dużym wkładzie pracy i czasu, boli gdy rośliny nie rosną. Mam nadzieję, że to chwilowe rozczarowanie. Przyjdą cieplejsze dni ze słonkiem i nabierzesz sił do działania i radości z ogrodu.
Ja się motam z jedną Korzenie były jakieś dziwnie ograniczone. Może podgryzione? Wiem tylko, że kolor liści jesienią był najciekawszy na drugiej miejscówce, totalna susza, pod dużym drzewem od południa.
W związku z Twoim:"mam dość"- jakże Cię rozumiem. Zgadzam się z tym, co piszą dziewczyny powyżej. Szkoda byłoby takiej perełki. Ilekroć słyszę dźwięk kosiarki- oddycham z ulgą, że zlikwidowałam trawniki. Nawet nie posiałam trawy na ścieżce wokół nowej rabaty. Jeszcze nigdzie nie rosły mi tak dobrze sucholubne, jak tam. Moje "mam dość" zmieniło się w działanie, jednak po pewnym czasie.
Życzę Ci tego czasu tyle, ile potrzebujesz