Kiedy myślę o odpowiednim stanowisku dla ogrodówek, uświadamiam sobie, że nie rosną tam, gdzie powinny. Każdy ogród ma swoją specyfikę i określoną ilość miejsca. Wczoraj nawet wpadłam na genialny pomysł, żeby główną hortensję przenieść maszyną w inne okolice. Nie spotkało się to z aprobatą

I tak wywalczyłam usunięcie 2 iglaków, które blokowały rozwinięcie skrzydeł przez kalinę Cascade. Dziwne to uczucie, nowe możliwości, jednak zal starego układu i zacisza. W pierwszej chwili szukałam w necie szybko rosnącego kolumnowego iglaka

. Dziś było lepiej.
Limit rewolucji chyba się wyczerpał.
W miejscu zlikwidowanego oczka kwitnie kilkanaście ciemierników. Na części obszaru tłem są cieszynianki, bliżej dodam przylaszczki właśnie. Lubię ten kolor.
Dziś udało się uwiecznić kwitnącego grujecznika. Wróciłam do domu i jeszcze raz obejrzałam swojego. Tylko listki. Jednak... tu kolejne zaskoczenie. Na nowym w formie drzewiastej poźniej się rozwijają liście. I tu powinno być zdjęcie. Inna forma kwiatów! A raczej zaczątki. Zamieszczę zdjęcia w wątku tematycznym. I teraz się zastanawiam, czy te pierwsze zdjęcia kwiatów grujecznika pochodziły z formy zwisłej?
Jak myślisz, czy ten egzemplarz z mocno zredukowaną częścią nadziemną da się przesadzić?
Tak wygląda moje "straciłam serce do ogrodu"