Wyszłam z domu o 9 rano, wróciłam po 21.
Zaliczyłam 3 centra ogrodnicze, w pierwszym zrobiłam spore zakupy, w drugim żadne, w trzecim małe.
A potem pojechałam na szabry do Kwartet, co prawda żadne to szabry, jak byłam zaaproszona, no ale fakty są takie, że wyjechałam od Ani z dwoma kartonami załadowanymi na full roslin. Dobrze, że w międzyczasie wrócił syn Ani i zaniósł mi to dobrodziejstwo do auta.
Mam takie przemyślenie, że gdyby nie ogrodowe psiapsi, to nie miałabym nawet połowy ogrodu. Wszystkie Was baby bardzo uwielbiam.
Ps. Zdjęcia zakupów i szabrów zrobię jutro, bo dziś rozładowywałam samochód po ciemku już.
____________________
Łucja
Nowe migawki