Mam nadzieję, że wszystko przeżyło, za jakiś czas się okaże. Śmiałek na pewno okresowe zalewanie wytrzymuje znakomicie. Kukliki nie wiem, ale jak dobrze rosną, to idź w to zielone.
Ewo bez swetra, to na słońcu koło południa i w dodatku przy bezwietrznej pogodzie, w cieniu chłodniej.
Monia to była dobra decyzja, bo niektóre byliny ruszają, a pogoda wymarzona. Jeszcze jeden dzień by się przydał w przyszłym tygodniu, bo oczywiście nie wszystko zdążyłam wyciąć.
Pewnie Aniu. Mam nadzieję, że i ostatnie dni wykorzystałaś, bo pogoda sprzyja. Choć u nas rano w sobotę, to biało było od szronu. Tak, że nie sprzątam za dokładnie, żeby jeszcze jakaś ochrona była.
Ewo nasze dusze ogrodnicze aż się rwą do pracy po zimie. Chyba chora musiałabym być, żeby nie podziałać.
Aga ja też dziś nic nie robię, nawet w sobotę tylko do 16-tej, bo potem mieliśmy spotkanie rodzinne i już na działkę nie wróciliśmy. Ale podziałałam i jestem usatysfakcjonowana. Wieczorem tylko czułam mięśnie na plecach i poniżej.
Pogoda wymarzona, to jak nie skorzystać. U nas dziś troszkę chłodny wiaterek powiewał i już tego ciepełka się nie czuło. Na szczęście w spacerku to nie przeszkodziło.
Przebiśniegi kwitną. Jeszcze dzisiaj sobie ich dokupiłam, bo tak mnie cieszą o tej porze roku. Marzą mi się takie polanki przebiśniegów, ale wolno to idzie. U mnie cebulowe mają mocno pod górkę, ze względu na moją glinę.
Ciemierniki z tyci siewek zabieranych od mamy. Jeszcze nie bardzo wyglądają, ale zmężnieją.
Na koniec pracy w sobotę dwa szybkie zdjęcia z tarasu. Widać, że nie wszystko jeszcze wycięte.
Ale tu już po obu stronach ścieżki wyczyszczone i co najważniejsze uprzątnięte. Ścinki zajmowały całą szerokość przejścia i zapełniłam nimi całą, niemałą przecież, komorę mojego kompostownika. W tym roku dodatkowo pocięłam miskanty i duże molinie na takie ok 30 cm kawałki. Układałam warstwami te ścinki, na to szła prawie taczka ziemi, a na to warstwa zgrabionych liści. Całość polewałam dwoma wiadrami wody. I znowu kolejne warstwy. Mam nadzieję, że przyśpieszy to kompostowanie, bo miskantowa słoma źle się rozkłada, a raczej mam za sucho w kompostowniku. Ale tak to jest, że teraz jest suche, a dopiero w maju zielone.
Za to przy okazji uprzątnęłam 7 wielkich kopców po mrowiskach i zebrałam ziemię z kretowisk i wykorzystałam ją do tego przesypywania.
Gosiu, dużo zrobiłaś jak na tak krótki czas. Działki na wyjeździe trzeba inną miarą brać. No ale początki wiosny widać i u Ciebie.
Roślinki w doniczkach zwykle lepiej przeżywają zimę w gruncie, ale nie zawsze. Ja miałam tak zadołowane siewki klonu palmowego i nie wiem czy dały radę. Też będę wypatrywać jak Ty