I efekty piątkowo-sobotnich działań.
Wykoszone i wygrabione. Ta pierwsza trawa rośnie jak głupia, a potem przewala się na wszystko. Wolę tą drugą, bo rośnie już wolniej i widać rośliny pomiędzy.
Nowe nasadzenia pod świdośliwą. Bergenie, rosplenice od Uli, czarcikęs i nowy bodziszek Elworthy Eyecatcher. Kupiłam 4, jeden rozparcelowałam na 3, to te klapnięte. Może przeżyją.
I jeszcze wyplewiony i przycięty brzeg rabaty. Jestem zadowolona.
Połowy nazw roślin nie znam.
Podziwiam że umiesz tak fajnie wkomponować ogroód w nature.
Ilości pracy nie zazdroszczę.
Pielenie lubię ale Ty masz go dużo więcej.
Pięknie jest u Ciebie Gosia.
Ewo u mnie jest glina, to dużo daje, a dodatkowo od dwóch lat ściółkuję je trawą i liśćmi. Trawa nie rośnie, a krzaczki wydają mi się bardziej okazałe.
Skubią,skubią. Śmieję się, że mam usługę cięcia Chelsea.
A lilię dałaś mi tą z łusek właśnie. I jaki kolor ma?
Zapraszam do oglądania.
Daga to limonkowe, to turzyca Everillo. Dostałam od Anitki. W słońcu ją przypalało, nawet jak było tylko do południa. Tu gwiazdorzy.
U mnie pielenie jest właściwie tylko na wiosnę, bo potem tak się wszystko rozrasta, że tylko powój i skrzyp muszę wyrywać. Te ciągle są obecne.
A rośliny cały czas testuję, które u mnie się sprawdzą wziąwszy pod uwagę sposób opieki.
Początek sezonu jest bardziej łysy. Dopiero jak niezapominajki i pierwiosnki zakwitną pojawia się kolor. Potem przez maj wszystko nadgania, a teraz pokazuje się więcej koloru. Zakwitły orliki.
Zgadzam się, że wyraźna linia lepiej wygląda, choć trudno ją utrzymać. A ogarniam w soboty. Więc nigdy nie jest ogarnięte. Jednak lubię jak uda się wykosić i zgrabić.
Tak. I raczej duże, których trawa i chwasty nie zagłuszą. Teraz to już dużo się sieje i samo zasiedla rabaty. Większość siewek zostawiam, więc mają szansę najsilniejsi.
Gosiu, piękny masz ten swój kawałek ziemi
Z roku na rok coraz piękniejszy!
Bardzo mi się podoba to, jak konsekwentnie tworzysz dziki, ale lekko ujarzmniony ogród.