Asia-Wafel - no prawda

Czytałam o Twojej "osiedlowej". Tu chyba nie o głupotę chodzi, a o skrajny egoizm (chociaż to też aspekt głupoty). Ludzie mają "gdzieś" czyjąś pracę, wysiłki, starania, jeżeli na drugiej szalce wagi kładą własne wygodnictwo
Ania-Makao - żeby ludzie zrozumieli, że naturę trzeba szanować ktoś by im musiał za to zapłacić... Albo nałożyć surowe kary za brak szacunku... Niestety takie czasy, że się toleruje zachowania, które tolerowane być nie powinny

I co zrobisz? Nic nie zrobisz.
Aga - no trafił się, szczęśliwie rzadko bywa, ale co szkód narobił to narobił. Gdybym kilka lat temu wiedziała to co wiem teraz, gdybym przewidziała covid i boom na działki, podjęłabym inne decyzje w temacie nasadzeń oraz ogrodzenia
Lucy - kupuj tą z działkę z brzozą

Jeżeli tam nie można się budować to może dużo nie będzie kosztować?
Kasia-pestka - farta miałaś z tym sąsiadem

Bardzo mi się spodobało, że "polecił Ci" wycinać

Pęcherznice zacieniające sąsiednią działkę - też ciekawe zjawisko
Ja z gościem nie gadam i gadać nie zamierzam - o powodach pisałam kilka dni temu. Nie widzę w ogóle pola do dialogu.
Ania-Żuławska - też zauważyłam taki trend - lęk przed opadaniem liści, mentalnie nie ogarniam tego lęku... W naszej okolicy też sporo działek, które kiedyś były polami. Żadna samosiejka sosny czy brzozy się na nich nie ostaje. Wszystko karczowane na bieżąco. Zero nasadzeń drzew, ewentualnie owocowe.
Do tego dochodzi moda "foliarstwa". Tarasy, altany - wszystko zafoliowane jakimiś plandekami za milion monet. Żeby się schować. Przed słońcem? Deszczem? Wiatrem? Pojęcia nie mam. Ale żeby uciekać na weekend z miasta i siedzieć pod folią? Tego też nie ogarniam, ale to już temat o gustach, a o tym się nie dyskutuje