No żal straszny, współczuję, tych klonów chyba najbardziej szkoda, bo tak fajnie u ciebie rosną To są te rabaty wychodzące z okien sypialni na trawnik, te podłużne?
Aniu, współczuję strat ogrodowych. Co do śniegu- w Toruniu go nie ma, ale za to w Borach jest sporo. Też nie wiem co przeżyje po tej zimie. Ciemierników w weekend jeszcze nie dostrzegłam spod hałd śniegowych.
Nie wiem jaki ma kąt,musiałaby zajrzeć do projektu, ale jest trochę kombinowany, od południa jest spora lukarna, na niej panele fotovoltaiczne, dachówki u mnie są matowe, tępe, może dlatego też śnieg się na nich lepiej trzyma.
Szkoda tych klonów, a może dały radę te miniatury ? Nic innego nie pozostaje tylko czekać aż się to wszystko stopi
Nie ma co tu sie łudzic, nie widze szansy by cos przetrwalo z drzew. Trudno. Najbardziej mi szkoda klona Osakazuki, ktorego mialam poprowadzonego na bonsai i 2 Shirasavanum Aurea rowniez bonsai, pieknego klona Little Princess, buka Ansorgei, judaszowca i jedynego posiadanego derenia Summer Fun, byl juz spory, zabrany z poprzedniego ogrodu, miejsce mial idalne rosl jak szatan. Reszta do odtworzenia. Zamowilam juz zastepcze rosliny. Zamierzam je inaczej zabezpieczyc. Placz i żale nie pomoga. Musze to przelknac i isc dalej.
A wygladalo to latem tak:
W ogrodzie zauwazylam dzis tez slady takiego zerowania, czyzby dziecioly szalaly a moze kosy z kowalikami, bo te tez sa niezle. Obstawiam ptaki a nie zadnego szkodnika.
Aga, sama ocenisz jak przyjedziesz. chcialam w tym roku wiecej odpoczywac a widze, ze bedzie harowa niezla
No niestety, mam dosc zimy. Co innego jak trwa tydzien max tyle co ferie swiateczne. Ale u nas trzyma od Sylwestra. Nawet nie ma jak po ogrodzie chodzic bo sniegu po kolana. Latem nas zalewa, zima zasypuje. Do bani.
Nie wyglada, na pewno nie drzewka, bylinom nic nie bedzie.
Wiem, ty rozumiesz. Masz podobnie. Obie cierpiałysmy rok temu z powodu zimnego lata i notorycznego deszczu, gdzie wszyscy inni cieszyli sie sloncem.
Nasadzenia czesciowo odtworze. Sa jednak rosliny, ktorych nie dostane. Trudno, beda zamienniki. Mam nadzieje, ze firma ubezpieczeniowa sie nie wypnie. Wszystko mam udokumentowane. Skladki place wiec zobaczymy.
Aniu, dzieki. Wiem, ze u Ciebie tez pewnie bagno przy tych roztopach. Niestety mam pewne powiklania po chorobie, to mnie po prostu doluje. Czuje sie bezsilna, nie wiem jak ogarne ten ogrod i burdello. Tu juz powinnam porzadki robic, przycinki a u mnie tony sniegu jeszcze.
To sa te rabaty przy sypialniach i rabata przy podcieniu. Rabata od poludnia i od frontu. Zniszczen jest ogrom.
Dzieki Kasiu. Podgladam na kamerkach czy cokolwiek sie topi ale postepow brak.
Mirka, nie ma opcji by przetrwaly, to byly klony palmowe szczepione, wiec na stowe polamane.
Zdejmowalam, byla tylko po to by chwasty nie rosly podczas sadzenia i ze wzgledu na psy. Sa biale a one akurat lubia lazic po blocie. Ogolnie nie uznaje szmaty na rabatach.
No tak, obsadzalas spore obszary, to pewnie trochę trwało zanim skończyłaś. U nas całe mnóstwo perzu... Rabaty ciągle zarośnięte, nie mam czasu na częste plewienie. Chcę zrobić nowa jedna rabatę, może tam dam wloknine na początku, tyle że tak już rosną jakieś krzaki, trudno będzie wycinać