Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum » Nasze ogrody » Pomidorowy Zawrót Głowy

Pomidorowy Zawrót Głowy

MagdaLenka 22:34, 05 gru 2025


Dołączył: 30 mar 2023
Posty: 2052
Patrycja, genialne podsumowanie sezonu.
____________________
MagdaLenka Kraina spełnionych marzeń
Patrycja_KG_Lu 17:33, 15 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
Rojodziejowa napisał(a)
O! Babciną również planuję - widzę, że dobry wybór

A Aurija Dwarf to ulubieniec mojej mamy, już zamawia sadzonki na balkon na przyszły rok

Ja Auriję Dwarf na bank też powtórzę, bo bardzo plenna na krzaku była. Szkoda, że miałam tylko dwa krzaczki. Jedynie muszę o profilaktykę przed ZZ zadbać, bo rosła na zewnątrz tunelu i ją w końcu dopadła.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
Patrycja_KG_Lu 09:02, 20 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
Planowanie sezonu pomidorowego - czyli czas, gdy ogród jeszcze śpi, a głowa już sieje

Gdy ogród zapada w zimowy sen, a skrzynie i tunel stoją puste, zaczyna się ten moment, który dla pomidoromaniaków bywa równie intensywny jak samo lato: wybieranie odmian na kolejny sezon. To czas katalogów, list, notatek z degustacji, wspomnień zeszłorocznych hitów i tych „no cóż… więcej nie powtórzę”.

Sezon 2025 był dla mnie rokiem odmianowego szaleństwa i testów smakowych, więc planowanie 2026 zaczęłam z jednej strony ostrożniej, a z drugiej… z listą, która i tak szybko przestała być krótka Nie oszukujmy się - pomidorów nigdy nie jest „w sam raz”. Zawsze jest „jeszcze jeden, który MUSZĘ sprawdzić”.

Jak wybieram w tym roku odmiany? Przy wyborze kieruję się kilkoma zasadami:
- stawiam przede wszystkim na odmiany typowo przetworowe z dużą ilością suchej masy, żeby szybko odparowywały w garze,
- różne kolory i kształty (bo oczy jedzą pierwsze),
- coś starego i sprawdzonego,
- coś nowego, nieznanego, czasem trochę „w ciemno”,
- odmiany do jedzenia, do krojenia na kanapki, do sosów/zup na świeżo i takie „do podziwiania”.
No i oczywiście sentyment – do nazw, do historii, do ludzi, od których pochodzą nasiona.

Lista nowości w tym roku powiększyła się o takie:

Alaska
Ałtajskij Oranżewyj
Amana Orange
Amana Pink
Bawole Serce Kasencji
Bawole Serce od Ali
Cuore Antico di Acqui Terme
Cz-ka (Czekista)
Czudo Ziemli
Dark Galaxy
Des Andes
Diadia Stiopa
Early Wonder
Gigant z Podlasia
Gordost Sibiri (Duma Syberii)
K 37
Katja
Kijewlianka
King Pineapple
Koperkowy
Kozi Zadek (Babcia Ala)
Lucid Gem
Marta
Miodowy Gigant
NN Iran
Opałka Polish Paste
Paprykowy
Perła Małopolski
Persimonowa sakiewka
Piennolo del Vesuvio
Polish Giant
Polish Linquisa
Rosalita
Sart Roloise
Scatolone
Scatolone 2
Sibirjak
Sołdacki
Spadone Gigante
Sugar Baby
Sweet as Linda
Wnuczkina Radost
Zabawa
Zolotye Gory Medeo
Zołotyje Jabłoczki
1884

Zeszły sezon zakończyłam z 94 odmianami w mojej pomidorowej kolekcji, a teraz doszło jeszcze 47 odmian "nowych".

Czy to już koniec listy?
Oczywiście, że nie To jest lista „na dziś”. Z doświadczenia wiem, że do wiosny dojdą jeszcze:
- „bo ktoś polecił”,
- „bo przeczytałam na forum”,
- „bo nie mam jeszcze takiego koloru”,
- „bo jak to nie spróbować”.

Na szczęście planowanie jest połową przyjemności. Drugą połową są pierwsze wschody. Zima to najlepszy moment, żeby spokojnie, bez presji pogody i zarazy, pobyć z pomidorami w głowie. Przeglądać notatki, planować, marzyć i układać sezon, który jak zawsze i tak zweryfikuje wszystko po swojemu. Ale właśnie za to tę pomidorową przygodę tak lubię.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
Rojodziejowa 13:50, 20 gru 2025


Dołączył: 28 sie 2015
Posty: 10849
Masz Ty Kobieto lekkie pióro. Dobrze się to czyta Ten czas tęsknoty za swoimi pomidorami wypełniam bardzo podobnie - zakupami kolejnych odmian, które „muszę” posiać i potem eliminacjami tych, na które znajdzie się miejsce…
Miałam się w tym roku ograniczyć z liczbą krzaczków, ale chyba mi to nie wyjdzie.
Ile odmian się uzbierało lepiej nie pisać. I każde zamówienie ma być ostatnim Proces decyzyjny będzie trwał przez to zapewne dłuuuuugo…
____________________
Asia (małopolskie, okolice Brzeska) * Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną * Lurie Garden * Navy Pier * Ogród Botaniczny w Chicago
Eupraksja 21:33, 20 gru 2025

Dołączył: 09 kwi 2025
Posty: 279
Patrycja_KG_Lu napisał(a)
To był sezon, który po raz kolejny potwierdził, że pomidory to nie tylko warzywa — to styl życia.


O, i dlatego chyba tak maniakalnie wracam do tego wątku, chociaż o uprawie pomidorów innych niż koktajlowe nie wiem nic I czytam Wasze wpisy jak książki podróżnicze - z otwartymi ustami (z zaskoczenia i apetytu ), i gdzieś w głębi duszy myślą - też tak chcę, ale świadomością, że to jeszcze lata świetlne zanim byłabym może gotowa się zmierzyć z pomidorowym wyzwaniem - nawet gdyby nasz ogród nie był cały zacieniony lasem
____________________
Ewa W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu
Patrycja_KG_Lu 10:10, 23 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
Krótka (choć wcale nie taka krótka) historia pomidora - czyli skąd właściwie wziął się pomidor

Zanim pomidor trafił na nasze kanapki, do tuneli i na forumowe wątki, miał za sobą naprawdę długą i momentami dość zaskakującą drogę. Co ciekawe, jego „rodzina” była znana ludziom na długo przed tym, zanim ktokolwiek pomyślał o uprawie pomidora jako warzywa.

Już w II wieku naszej ery rzymski lekarz i filozof Galen (Claudius Galenus) opisywał rośliny z tej grupy pod nazwą Lycopersicon, czyli dosłownie „wilcza brzoskwinia”. Brzmi mało zachęcająco, ale wtedy nikt jeszcze nie myślał o pomidorze jako o czymś do jedzenia.

Prawdziwe korzenie pomidora
Pomidory, jakie znamy dzisiaj, pochodzą z andyjskich dolin Peru i północnego Chile. Co ciekawe - dzikie formy pomidora nadal tam występują. To nie jest więc roślina „wymyślona” przez człowieka, tylko taka, którą człowiek stopniowo oswajał.

Wszystko wskazuje na to, że pomidory zostały udomowione około V–VI wieku n.e., najprawdopodobniej przez Tolteków, uznawanych za przodków Azteków i Inków. W języku nahua nazywano je tomatl. Co ciekawe, bardzo podobną nazwę nosiły także owoce zamknięte w pergaminowej osłonce – dziś znane jako Physalis ixocarpa, czyli tomatillo.

Do Ameryki Środkowej pomidory trafiły prawdopodobnie w dość nietypowy sposób - wraz z migracjami zwierząt. Znajdowano ich nasiona w zwapniałych odchodach ptaków oraz żółwi z Galapagos. Natura zrobiła swoje, zanim pojawił się handel.

Europa poznaje pomidora
Do Europy pomidor trafił w 1519 roku, kiedy Hernán Cortés przywiózł jego nasiona z Meksyku. Wówczas mówiono o „jabłku peruwiańskim”, a rozróżniano dwie formy: większe, mięsiste owoce nazwane tomato, mniejsze, skórzaste tomatillo lub xitomatl.

Pierwszy europejski opis pomidora pojawił się w 1544 roku, a jego autorem był Pietro Andrea Matthioli. Nadał on pomidorowi nazwę złote jabłko (pomi d’oro, mala aurea), ponieważ pierwsze uprawiane w Europie odmiany były głównie żółte.

Południe Europy - idealne miejsce dla pomidora
Pomidor bardzo szybko zadomowił się w klimacie Hiszpanii, Portugalii i Włoch. Hiszpanie zajęli się jego dalszym rozprowadzaniem po świecie - dotarł nawet z powrotem na Karaiby, a także na Filipiny, skąd rozprzestrzenił się po Azji.

Z kolei Włosi i Portugalczycy skupili się na uprawie i kuchni. Już w 1692 roku pojawiły się pierwsze przepisy kulinarne z użyciem pomidorów. A około 1850 roku niemiecki ogrodnik Ernst Benary przedstawił na rycinach wygląd pomidora bardzo zbliżony do tego, jaki znamy dziś.

Owoc czy warzywo?
Przez długi czas pomidor traktowany był jako owoc. Zmiana przyszła… z powodów czysto urzędowych. W Stanach Zjednoczonych obowiązywały regulacje celne korzystniejsze dla warzyw niż dla owoców. Amerykańscy farmerzy rozpoczęli więc starania, by pomidor został uznany za warzywo. Argumenty były proste: niska zawartość cukrów, roślina jednoroczna, zielna,brak cech typowych dla drzew owocowych. Sąd Najwyższy USA przyznał im rację w 1893 roku, oficjalnie klasyfikując pomidora jako warzywo.

Pomidor w Polsce
Do Polski pomidor trafił oficjalnie podczas I wojny światowej (1914–1915) wraz z wojskami z Kaukazu. Wszystko jednak wskazuje na to, że był znany wcześniej, bo jego nasiona zabrali ze sobą emigranci wyjeżdżający do Nowego Jorku już na przełomie XVIII i XIX wieku.

Dlaczego dziś wracamy do starych odmian?
Przez wiele lat liczyła się dostępność. Globalizacja sprawiła, że pomidory można kupić przez cały rok, głównie z upraw szklarniowych. Z czasem jednak pojawiło się coś, czego nie da się zignorować - brak smaku. Współczesny rynek stawia przede wszystkim na wygląd, trwałość, odporność transportową i wysokie plony. Rośliny uprawiane w idealnych, bezstresowych warunkach nie muszą gromadzić zapasów cukrów, kwasów i substancji aromatycznych. Pomidor rosnący w tunelu foliowym czy w gruncie, wystawiony na słońce, chłody i kaprysy pogody, robi to automatycznie. I właśnie dlatego pomidory polowe smakują najlepiej.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
Patrycja_KG_Lu 10:38, 23 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
Pomidory heirloom - bo nie każdy pomidor musi być perfekcyjny

Kiedy mówimy o pomidorach, bardzo często myślimy o owocach równych jak spod linijki, przewidywalnych w smaku i zachowaniu. Takich, które zawsze „wychodzą” i nigdy nie robią niespodzianek. Ale co, jeśli powiem Wam, że istnieją pomidory, które nie chcą być idealne? Takie, które mają historię, charakter i czasem zupełnie ignorują nasze oczekiwania? Poznajcie pomidory heirloom.

Co to właściwie znaczy „heirloom”?
Termin heirloom odnosi się do starych, tradycyjnych odmian roślin uprawnych, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie. W przypadku pomidorów oznacza to odmiany:
- niehybrydowe (nie F1),
- rozmnażane z własnych nasion,
- zachowujące swoje cechy przez lata,
- często związane z konkretnym regionem, rodziną lub historią.
To pomidory, które istniały na długo przed tym, zanim ktoś zaczął zastanawiać się, czy owoc wytrzyma transport 800 kilometrów i tydzień na półce w markecie.

Dlaczego heirloomy wyglądają „inaczej”?
Bo nikt nie próbował ich ujednolicić. Heirloomy często są:
- nierówne,
- spłaszczone,
- żebrowane,
- zrośnięte,
- czasem popękane.
I nie, to nie jest wada. To po prostu efekt tego, że nikt nie selekcjonował ich pod kątem „ładności”. Liczył się smak, przydatność w kuchni i to, czy warto było zachować nasiona na kolejny rok.

Smak, który nie przechodził przez dział marketingu
Jedną z największych zalet pomidorów heirloom jest smak. Nie zawsze jest on „grzeczny” i nie zawsze słodki. Czasem bywa: intensywnie pomidorowy, lekko kwaskowy, głęboki,a czasem wręcz trudny do jednoznacznego opisania. To nie są pomidory projektowane tak, żeby wszystkim smakowały tak samo. One mają osobowość. I dokładnie to mnie w nich najbardziej pociąga.

Dlaczego uprawiam heirloomy, skoro są „trudniejsze”?
Bo właśnie w tym tkwi cała przyjemność. Oczywiście, odmiany ogólnodostępne w sklepach ogrodniczych mają mnóstwo zalet: są plenne, odporne, przewidywalne i często bardzo dobre jakościowo. Sama takie też uprawiałam. Ale gdyby cały sezon opierał się tylko na nich, czułabym się raczej jak producent niż ogrodnik.

Heirloomy uczą cierpliwości. Uczą obserwacji. Uczą tego, że nie każdy krzak musi dać rekordowy plon, żeby być wartościowy. Czasem wystarczy jeden idealny owoc, żeby wiedzieć, po co się go uprawiało.

Nasiona z historią
W heirloomach niezwykle cenię też to, że za wieloma odmianami stoją historie: „od babci”, „z konkretnej wsi”, „z Syberii”, „uratowany przed zapomnieniem”. To są pomidory, które ktoś kiedyś uznał za na tyle dobre, że chciał je zachować. A ja, uprawiając je dziś, dokładam swoją małą cegiełkę do tej ciągłości.

Czy heirloomy są dla każdego?
Nie. I to jest w porządku. Jeśli ktoś chce: maksimum plonu, minimum ryzyka, pełną przewidywalność to nowoczesne odmiany i hybrydy będą lepszym wyborem. Heirloomy nie są stworzone po to, żeby wygrywać konkursy na równość owoców. One są po to, żeby opowiadać historię.

Na koniec
Pomidory heirloom nie są lepsze w sensie „obiektywnym”. Są lepsze dla mnie. Bo w ogrodzie nie szukam tylko wydajności. Szukam smaku, różnorodności, doświadczeń i tej specyficznej radości, kiedy kroisz pomidora i wiesz, że nigdzie indziej go nie kupisz. A heirloomy dają mi dokładnie to.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
Patrycja_KG_Lu 12:37, 23 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
Pomidory heirloom - odmiany z historią, która zaczęła się dużo wcześniej niż nasze ogrody

Jednym z powodów, dla których tak bardzo ciągnie mnie do pomidorów heirloom, jest fakt, że wiele z nich ma konkretną, udokumentowaną historię. Nie są „anonimowe”. Ktoś je kiedyś uprawiał, ktoś je wybrał, ktoś uznał, że warto je zachować. Poniżej kilka przykładów odmian, które pokazują, czym naprawdę są heirloomy.

1884 - USA, rok 1884
Odmiana pomidora „1884” swoją nazwę zawdzięcza niezwykłym okolicznościom odnalezienia. Właśnie w tym roku James Lyde Williamson natrafił na jej nasiona w rumowisku pozostawionym po powodzi rzeki Ohio, na terenie stanu Wirginia. Tak rozpoczęła się historia tej wyjątkowej, starej odmiany, znanej dziś z dużych, mięsistych, różowych owoców o wyrazistym smaku. „1884” do dziś zajmuje szczególne miejsce wśród kolekcjonerów, łącząc walory kulinarne z fascynującym tłem historycznym. Spróbuję jego uprawy w tym roku i zobaczę co z tego wyjdzie, bo to raczej późniejszy pomidor pod względem terminu dojrzewania.

Brandywine - USA, XIX wiek
Jedna z najsłynniejszych odmian heirloom na świecie. Jej historia sięga drugiej połowy XIX wieku, a nazwa pochodzi najprawdopodobniej od rzeki Brandywine Creek w Pensylwanii. Brandywine był uprawiany przez społeczność Amiszów, którzy przekazywali nasiona z pokolenia na pokolenie. Odmiana słynie z wyjątkowego smaku, dużych, często nieregularnych owoców oraz niestety niewielkiej plenności. To klasyczny przykład heirlooma: smak ponad wszystko, nawet kosztem wydajności.

Mortgage Lifter - pomidor, który spłacił dom

Historia tej odmiany to jedna z moich ulubionych pomidorowych opowieści, bo pokazuje, że czasem z pasji i uporu może wyrosnąć coś naprawdę wyjątkowego.

Mortgage Lifter powstał na początku lat 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych, a jego twórcą był Marshall Cletis Byles, amatorski ogrodnik znany lokalnie jako Radiator Charlie. Z zawodu był mechanikiem samochodowym i prowadził niewielki warsztat u podnóża stromego górskiego przejazdu w miasteczku Logan w Wirginii Zachodniej. Góra była tak wymagająca, że ciężarówki regularnie przegrzewały silniki podczas przejazdu - co dla kierowców było koszmarem, a dla Charliego… stałym źródłem pracy. Stąd właśnie wziął się jego przydomek.

Niestety nawet najbardziej stromy górski przejazd nie był w stanie zatrzymać Wielkiego Kryzysu, który w tamtym czasie dotknął całe Stany Zjednoczone. Kiedy sytuacja finansowa zaczęła się pogarszać, Charlie zaczął szukać dodatkowego źródła dochodu. I wtedy pojawiły się pomidory.

Choć nie miał formalnego wykształcenia ogrodniczego ani doświadczenia w krzyżowaniu roślin, postanowił spróbować stworzyć największe pomidory, jakie kiedykolwiek widziano w Wirginii Zachodniej. Wybrał cztery największe dostępne odmiany i przez kolejne lata ręcznie je zapylał. Metodą prób i błędów, z ogromną cierpliwością, pracował nad selekcją. Dopiero po sześciu latach wiedział, że osiągnął to, o co mu chodziło.

Na początku lat 40. zaczął sprzedawać sadzonki po 1 dolarze za sztukę - co w tamtych czasach było sporą kwotą (dziś odpowiadałoby to około 17 dolarom). Mimo ceny chętnych nie brakowało. Ludzie potrafili przejechać setki kilometrów, pokonując niebezpieczny górski przejazd, tylko po to, żeby zdobyć te pomidory.

Po kolejnych sześciu latach sprzedaży Charlie był w stanie spłacić swój kredyt hipoteczny w wysokości 6 000 dolarów. I właśnie wtedy odmiana zyskała swoją nazwę - Mortgage Lifter, czyli dosłownie „spłacacz hipoteki”.

Co ciekawe, ta odmiana nie zmieniła się właściwie wcale od czasów Radiator Charliego. Do dziś daje bardzo duże owoce typu beefsteak często osiągające wagę około pół kilograma o bogatym, lekko słodkim smaku.
źródło

Polish Giant - Europa Wschodnia / USA, początek XX wieku
Odmiana pochodzenia wschodnioeuropejskiego, która trafiła do Stanów Zjednoczonych wraz z emigrantami z Polski. Uprawiana była głównie w przydomowych ogrodach jako:
- pomidor kanapkowy,
- mięsisty,
- o delikatnym, „klasycznym” smaku.
To doskonały przykład heirlooma związanego z migracją ludzi – odmiana podróżowała razem z nimi.

Bawole Serce (Oxheart) - Europa, XIX wiek
Odmiany typu bawole serce pojawiły się w Europie już w XIX wieku.
Były cenione za:
- sercowaty kształt,
- dużą ilość miąższu,
- niewielką ilość soku i nasion.
W wielu krajach Europy istniały lokalne warianty, przekazywane rodzinnie. Dzisiejsze „Bawole Serca” to w rzeczywistości cała grupa historycznych heirloomów, a nie jedna konkretna odmiana.

San Marzano (odmiany historyczne) - Włochy, XVIII–XIX wiek
Choć dzisiejsze San Marzano są często nowoczesnymi selekcjami, ich korzenie sięgają XVIII wieku w regionie Kampanii. Pierwsze odmiany były uprawiane:
- do suszenia,
- do sosów,
- do przechowywania.
To przykład heirloomów, które powstały pod konkretne zastosowanie kulinarne, a nie pod wygląd.

Cherokee Purple - USA, XIX wiek
Odmiana związana z rdzennymi plemionami Ameryki Północnej, najczęściej przypisywana ludowi Cherokee. Historia nie jest w pełni udokumentowana, ale uważa się, że odmiana istniała już w XIX wieku. Słynie z ciemnego, purpurowego koloru; bardzo głębokiego smaku; miękkiego miąższu. To heirloom, który pokazuje, jak wiele odmian powstało poza „oficjalną” hodowlą.

Dlaczego te historie są dla mnie ważne

Każda z tych odmian to nie tylko pomidor, ale:
– kawałek historii rolnictwa,
– zapis ludzkich wyborów,
– dowód na to, że smak był kiedyś ważniejszy niż wydajność.
Uprawiając heirloomy, nie mam poczucia, że „cofam się w czasie”. Mam raczej wrażenie, że uczestniczę w czymś, co trwa od bardzo dawna. Heirloomy to pomidory, które przetrwały nie dlatego, że były idealne, ale dlatego, że były wystarczająco dobre, by ktoś chciał je zachować. I to właśnie sprawia, że nadal chcę je uprawiać.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
GingerO 21:08, 23 gru 2025

Dołączył: 10 lut 2023
Posty: 363
Patrycja dziękuję za tą historię, uwielbiam czytać takie story. Życzę udanych upraw w Nowym Roku!
____________________
Ola
Patrycja_KG_Lu 09:28, 30 gru 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5778
GingerO napisał(a)
Patrycja dziękuję za tą historię, uwielbiam czytać takie story. Życzę udanych upraw w Nowym Roku!

To jak przypadła do gustu to jeszcze jedną historię odmiany w ten zimowy czas podrzucę.

San Marzano – krótka historia pomidora z Wezuwiuszem w tle

Każdy pomidor ma swoją historię, ale San Marzano ma ją naprawdę filmową. Jego losy splatają się z wulkaniczną ziemią Kampanii, handlem pomidorami w puszkach, kryzysami gospodarki rolnej i odrodzeniem dawnej sławy w latach 90. To nie jest po prostu „pomidor do sosu” - to część kulinarnej historii południowych Włoch.

Jedna z najbardziej znanych opowieści mówi, że pierwsze nasiona trafiły do Kampanii w XVIII wieku jako prezent od władcy Peru dla króla Neapolu Ferdynanda II. Zostały wysiane na żyznych, wulkanicznych glebach pomiędzy Neapolem a Salerno. Czy ta historia jest w 100% udokumentowana? Być może nie, ale Włosi bardzo lubią opowieści, które pachną legendą.

To, co pewne, to pochodzenie odmiany z obszaru Agro Sarnese-Nocerino. To właśnie stamtąd San Marzano rozprzestrzenił się na tereny wokół miasteczka San Marzano sul Sarno, od którego przyjął nazwę. Sama odmiana wywodzi się najprawdopodobniej ze skrzyżowania lokalnych odmian Fiaschella i Fiascone, albo z mutacji tradycyjnej odmiany Lampadina. To nie laboratoria, ale rolnicy - ich selekcja, obserwacja i upór - sprawili, że narodził się San Marzano w formie, którą znamy dziś.

Prawdziwy przełom przyszedł na początku XX wieku. To wtedy Francesco Cirio wprowadził w Kampanii na szeroką skalę konserwowanie pomidorów w puszkach, a San Marzano okazał się do tego stworzony. Dzięki temu odmiana stała się symbolem przemysłu przetwórczego regionu i pomogła mu przetrwać nawet trudne lata 60. i 70. XX wieku, kiedy wiele zakładów upadało.

Później jednak przyszła era hybryd i mechanicznych zbiorów. Nowe odmiany łatwiejsze do uprawy i transportu zaczęły wypierać San Marzano, który stopniowo stawał się produktem niszowym. Trafił na margines, prawie jak relikt przeszłości uprawiany przez garstkę upartych rolników.

Odrodzenie przyszło w latach 90. XX wieku. Wtedy San Marzano otrzymał certyfikat DOP - Denominazione di Origine Protetta, a także powołano Konsorcjum strzegące jakości i nazwy. Od tego momentu „Pomodoro San Marzano dell’Agro Sarnese-Nocerino DOP” stał się produktem chronionym - tak jak parmezan czy szampan. Nazwa nie jest tylko etykietą marketingową, ale oznacza konkretne miejsce, tradycję i historię.

Dziś obszar produkcji chronionej obejmuje m.in.:

- Agro Sarnese-Nocerino
- prowincję Salerno
- okolice Pompejów i Stabii
- część prowincji Neapolu
- Montorese w prowincji Avellino

To łącznie 41 gmin, w których wyjątkowa gleba pochodzenia wulkanicznego i klimat Morza Śródziemnego stworzyły warunki do powstania tej odmiany. To właśnie połączenie miejsca i człowieka zbudowało legendę San Marzano.

San Marzano stał się symbolem kuchni południa Włoch, bohaterem puszek, pizz neapolitańskich i klasycznych passat. Z odmiany użytkowej wyrósł w produkt kulturowy - rozpoznawalny na całym świecie i otoczony przepisami, pieczęciami i historiami, które Włosi opowiadają z dumą.

A cała ta legenda zaczęła się od kilku nasion, wulkanicznej ziemi i ludzi, którzy po prostu chcieli dobrego pomidora.

P.S.: W sklepach ogrodniczych/nasiennych niemal nie można dostać San Marzano, ale są dostępne np. S.Marzano 2, San Marzano 3, S.Marzano sel. "Redorta".

P.S.2: Fotka z sezonu 2024 niepodpisana w albumie, a na niej mix. podłużnych odmian m.in. San Marzano 2, Aurija, Cornabel F1.
____________________
Patrycja. Tworzę ogród bylinowo-trawiasty Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina), a także mam Pomidorowy Zawrót Głowy.
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies