Dołączył: 09 kwi 2025
Posty: 299
Mam dylemat w sam raz na początek sezonu ogrodniczego (chyba).
Naczytałam się o liniach kroplujących, napaliłam się na nie, żeby nie lać roślin codziennie po liściach, tylko co jakiś czas nawodnić ale za to solidniej ziemię. ALE... oglądałam filmiki z Naturalnie o ogrodach, gdzie o ile dobrze zrozumiałam leżą sobie węże na poszczególnych rabatach, nie podpięte na stałe do niczego, tylko ręcznie podpina się wąż do kolejnych sekcji i włącza podlewanie, bez żadnych sterowników itp.
Tylko teraz jak czytam sekcję O. poświęconą nawodnieniu, to tam opisywane są takie systemy, że cały ogród praktycznie jest połączony w jedną sieć, i automatycznie sterowany.
Powiedzcie proszę, jeśli korzystacie z linii kroplujących, czy macie właśnie taki obwód całościowy, czy może są tu też właściciele/właścicielki takiego bardziej domorosłego rozwiązania, którzy/które biegają z wężem podpinając go do poszczególnych odcinków i nie mają jeszcze tego dość?
U nas ogród jeszcze w fazie tworzenia, nawet trudno przewidzieć, gdzie się podlewanie potem jeszcze przyda, nie wyobrażam sobie tworzenia takiego pojedynczego całościowego projektu nawadniania, i jakoś nie widzę potrzeby, bo i tak taki system pojedynczych odcinków byłby dużo wygodniejszy i bardziej efektywny niż stanie z wężem - czy się mylę i to głupi pomysł?
____________________
Ewa
W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu