Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum » Projektowanie ogrodów » W zgodzie z lasem

W zgodzie z lasem

Eupraksja 23:05, 18 mar 2026

Dołączył: 09 kwi 2025
Posty: 299
Magara, Lidka, widzę że jeszcze dochodzą różne techniczne niuansiki, nawet jak się już dokona wstępnego wyboru metody A już bym chciała zdecydować, wybrać, rozłożyć i móc skupić się na roślinach
____________________
Ewa W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu
Mary 23:44, 18 mar 2026


Dołączył: 27 mar 2015
Posty: 3807
Na moje mieszane uczucia co do linii składa się kilka elementów.
Zacznę od układania.
Moje linie mają chyba 50m. Nie tnę ich na kawałki, bo kładę je "tymczasowo". Trudno się to kładzie, bo się skręcają i załamują. Potrzebuję je ułożyć w odpowiednich odległościach z zakrętami. Konieczne dwie osoby, rozwinięcie węża przed położeniem itd.
Jak już leżą to przychodzi w pewnym momencie koniec sezonu. Grabienie liści. W ogrodach z dużymi drzewami jak mój i Twój to wielotygodniowe zajęcie z powtórką na wiosnę. Grabie się blokują, chodzę butami po liniach, bo liście na nich leżą itd. Najlepiej byłoby je sprzątnąć na zimę, ale to znów robota, a potem kolejna robota na wiosnę z układaniem.
Kolejny element jutro.
____________________
Marysia - Ogród bez roweru
Mary 23:46, 18 mar 2026


Dołączył: 27 mar 2015
Posty: 3807
mrokasia napisał(a)


Źle się wyraziłam, trochę też zapomniałam, przepraszam za wprowadzenie w błąd.
Razem z emiterami kupiłam specjalny dziurkacz, te emitery nie chciały mi wejść w fabryczne dziurki. Linie mam takie jak Ty, z kompensacją. Te emitery to też sposób na przedłużenie życia linii, w której dziurki fabryczne są zatkane osadem.
Bardzo dziękuję za wyjaśnienie, Kasiu.
____________________
Marysia - Ogród bez roweru
Polon 08:13, 19 mar 2026


Dołączył: 20 kwi 2023
Posty: 1860
Fajnie się czyta te wszystkie opisy, może u siebie coś zmodyfikuję.
Pytałaś, czy mam reduktory. Tak, na linie kroplujące podłączone do studni/pompy mam reduktory, a temat reduktorów to kolejny element do analizy, czyli jakie masz ciśnienie wody. W poradnikach gardeny był instruktaż, że lejesz do wiadra 10 l wody i sprawdzasz w jakim czasie i to się później przekładało na liczbę i typ tryskaczy.
Ciśnienie wody w kranie, w sieci wodociągowej jest często niewystarczające do systemów nawadniania (przykład Lidki), tzn zawsze coś podleje, ale im mniejsze ciśnienie, tym mniej tryskaczy/emiterów w jednym czasie zasili.
Ta moja tymczasowo rozkładana linia niefirmowa, to właśnie coś takiego, jak pokazała Mrokasia, tylko u mnie to są emitery wbite w rurę bez otworów (ona się chyba nazywa połączeniowa), do kompletu były też korki, którymi można zaślepić otwór i kroplownik przełożyć w inne miejsce. Ta linia u mnie podpinana jest pod wodę z sieci, bez reduktora, bo ciśnienie w sieci mam znacznie niższe, tak więc również zasięg podlewania mam znacznie mniejszy, leje w promieniu max 10 cm.

Rozprowadzenie rur w ziemi w różne miejsca ogrodu, to wg mnie konieczność i wcale nie jakiś wielki koszt. Trzeba jednak wiedzieć chociaż mniej więcej jaki będzie układ rabat. Do takiej puszki z kranem podpinasz sobie co chcesz, albo wąż z tryskaczem, albo linię kroplującą, albo wąż do podlewania ręcznego - różnie. To jest mega ułatwienie i to bym zrobiła jako must have.

Podlewam ręcznie nowe nasadzenia, bo na początku muszę widzieć stan rośliny, więcej lać, czy mniej.
I jeszcze o rozstawie otworów w liniach - jeśli rośliny są duże, to i system korzeniowy mają duży i sobie poradzą nawet jeśli podlewanie jest nieco odsunięte. Jeśli jednak masz młodą roślinkę, z doniczki P9, to roślina wcześniej padnie niż korzeń dotrze do źródła wody w odległości 10 czy 15cm.
Przy podlewaniu kropelkowym widzę, że woda idzie bardziej w głąb niż szeroko, co jest zaletą i wadą takiego systemu, tak więc takie mini tryskacze jak u Judith, szczególnie w początkowym i tymczasowym rozwiązaniu, wydają mi się lepsze. No ale koniecznie te rury w ziemi trzeba zrobić.
____________________
Malgo - u Polon
LIDKA 08:25, 19 mar 2026


Dołączył: 14 sty 2021
Posty: 13348
Gosia dobrze pisze o rozprowadzeniu rur. Mam tylko 2 krany po bokach domu a przydałby się trzeci oddalony gdzieś w okolicy platanowej vel klonowej. Wszystko zależy od układu działki i rabat. Ciągam sobie prawie 40 M węża. Przy kranie mam go na bębnie. Kupiłam sobie cienkie węże bo te 3/4 cala były za ciężkie.

Na rogach kortowej mam wbite pręty metalowe zbrojeniowe żebym mogła ciągać wąż na podpłotowe rabaty i nie niszczyła roślin.
Takie niskie plastykowe prowadnice do węża nie sprawdziły mi się.

Myśle w tym roku rozłożyć linie kroplujace na bocznych rabatach. Jeszcze nie wiem czy te podpłotowe rabaty zrobię na jednej linii i podłączeniu do węża. Polożyłabym te linie wokół hortensji glównie, w taka serpentynke. Żeby każdy krzak miał kólko takie luźne z linii.
Zobaczymy co wyjdzie.


Eupraksja napisz nam co wymyślisz u siebie.
____________________
Lidka , lubuskie gdzieś pod Zieloną Górą Glina i zielsko na Diamentowej
mrokasia 10:50, 19 mar 2026


Dołączył: 26 lip 2016
Posty: 21333
Eupraksja napisał(a)
Kasiu, Tar
No i studnia, to też na pewno zmniejsza opory psychologiczne przed "laniem wody". Chyba musimy przeliczyć, czy nie opłaca się czasem wykopać studni tylko na potrzeby ogrodowe.

Kasiu zastanawiam się, jak to się dzieje, że Twoje "czerwone cosie" szybciej nawadniają niż sama linia, czy one w jakiś sposób zwiększają ilość wody wypływającej z takiego jednego miejsca?


Studnia to spora inwestycja, moim zdaniem słabo opłacalna finansowo ale ja mam ogromne opory przed laniem wody z wodociągu. Jest tania ale jest cenna i czasem jej brakuje.

Dziurki w liniach to nie są zwykłe dziurki tylko specjalne emitery puszczające wodę z określoną wydajnością na godzinę - w ich miejscach są zgrubienia na linii. Ten czerwony pipek jest wciśnięty w zwykłą dziurkę nie mającą żadnych ograniczeń. Zdecydowanie wody leje się z nich więcej, znacznie więcej. Wypływa nie kroplami tylko cienkimi strużkami.
____________________
Kasia - Ogrodowe marzenie Mrokasi cz.I ;Ogrodowe marzenie Mrokasi cz.II na zachód od Warszawy
Judith 12:25, 19 mar 2026


Dołączył: 23 lis 2017
Posty: 13898
Eupraksja napisał(a)

Judith ciekawe jest Twoje rozwiązanie, piszesz że budżetowe, chociaż na początek jednak wymagające inwestycji w rozprowadzenie tych rurek podziemnych, prawda?

Nie, gdy rurki zostaną wkopane bez udziału płatnych robotników .

Eupraksja napisał(a)

I podziwiam, że to było możliwe bez strat dla ogrodu!

Mąż precyzyjnie wycinał trawę, ziemię z rowu (niezbyt głębokiego) sypał na plandekę ułożoną wzdłuż wykopu, a na końcu - po zasypaniu rurek - układał trawę jak puzzle. Nie wymagało to zwiększonego wysiłku, a jedynie precyzji i stosownych przygotowań.


Eupraksja napisał(a)

A możesz jeszcze napisać dokładniej, dlaczego nie sprawdziły Ci się linie kroplujące, pod jakim względem nadziemne podlewaczki lepiej Ci się sprawują?

To wynika z faktu, że jedynym źródłem wody u mnie i sąsiadów na mojej ulicy są studnie. Wartość użytkowa tej wody jest ogromna, a jej zasoby wciąż maleją. Nie mogę w tej sytuacji pozwolić na odkręcenie kranu na kilka godzin na jednej rabacie. Krótszy czas przy linii kroplującej jest (co sprawdziłam) zupełnie nieefektywny. Moje podlewaczki działają krócej, ale efektywnie. Choć czasem pojedyncze rośliny na danej rabacie podlewam dodatkowo z węża.

Eupraksja napisał(a)

Myślę, czy może nie wykorzystać patentu z podlewaczkami bez podziemnych rurek, tylko dołączając wąż doprowadzający do węża naziemnego z podlewaczkami?

Jak najbardziej można, pytanie po co się tak męczyć . U mnie stworzenie wielu ujęć wody w różnych miejscach ogrodu służyło początkowo temu, by w całym ogrodzie była możliwość podpięcia węża do podlewania ręcznego. Potem stopniowo zaczęły pojawiać się podpięte do nich podlewaczki.
____________________
Judith Z centrum wielkiego miasta na obrzeża małego miasteczka *** Wizytówka
Mary 22:45, 19 mar 2026


Dołączył: 27 mar 2015
Posty: 3807
Drugi problem z liniami to problem z ich używaniem.
Uczono mnie na tym forum, że rośliny/trawnik należy podlewać rzadziej a dłużej. Rośliny powinny się korzenić głębiej. Co innego warzywnik.
Jak korzystam z linii codziennie po np. 2-3 godziny to działam wbrew tej zasadzie.
Jak jest upał i ziemia na rabacie została już mocno przesuszona to wydaje się, że te krople wysychają natychmiast i efektow podlewania brak.
____________________
Marysia - Ogród bez roweru
Eupraksja 21:34, 23 mar 2026

Dołączył: 09 kwi 2025
Posty: 299
Marysiu czytam o powodach Twoich mieszanych uczuć i od razu przymierzam do naszej sytuacji. Nad kwestią cięcia linii na krótsze odcinki też się zastanawiam, na logikę im dłuższe się je zostawi, tym większy obszar można jednoczasowo podlewać, więc chyba bym się też starała raczej zostawiać dłuższe. Chociaż jednak zakładałam, że tak po kilkanaście metrów co najwyżej, bo też nie mam aż tak dużych rabat, żeby więcej móc "upchnąć" na raz. Liści tam gdzie są rośliny nie grabię tylko wybieram ręcznie, żeby właśnie nie uszkadzać tych roślin, które zachowują liście przez zimę. Ale nawet żeby wybrać ręcznie, trzeba przy większych rabatach wejść jednak na nie. Czyli ryzyko deptania jest.

Ale z podlewaniem rzadziej a dłużej to właśnie miałam wyobrażenie, że linia kroplująca pozwala to osiągać bardziej niż podlewanie z węża, bo można raz na kilka dni puścić ją do porządnego namoczenia ziemi, zamiast codziennie zwilżać tylko powierzchowne warstwy. Ale teraz się zaczynam zastanawiać, czy to nie jest tak, że te linie w sumie za mało wody wypuszczają z siebie? Taki mi się zaczyna składać obraz z wielu przeczytanych tu Waszych opinii.

Małgosiu muszę dokopać się do tych instrukcji pomiaru ciśnienia, u nas z wodociągu, ale ponoć dość wysokie, no ale to takie raczej subiektywne odczucie niż fakt.

Rozprowadzenie rur w różne strony ogrodu coraz bardziej trafia na listę marzeń, chociaż przy naszych korzeniach drzew to chyba nie będzie aż takie proste - ale to pewnie jedna z tych rzeczy, które warto po prostu zrobić nawet mimo trudności, zwłaszcza że im więcej nasadzeń, tym trudniej tak ciągnąć wąż od domu, żeby roślin nim nie kosić. A znowu ograniczników nie mogę porobić, bo mi je synek wyciąga, a bardziej mocarnych, takich jak Lidka opisujesz, się boję, żeby sobie krzywdy nie zrobił, bo jeszcze wiek mocno przewrotkowy

Judith my chyba nie dość ogarnięci technicznie, żeby się bez pomocy opłaconej siły fachowej obyć

A jeszcze tak zbiorczo w kwestii używania wody, właściwie bez znaczenia, czy ze studni, czy z rury - mnie to też przyznam uwiera. Ale na terenie takim jak nasz, suchych piaskach w cieniu, bez podlewania przynajmniej w pierwszych latach praktycznie nie da rady zrobić ogrodu. Kiedy dopadają mnie wyrzuty sumienia, myślę sobie, że we współczesnym świecie trudno cokolwiek zrobić nie generując jednocześnie a to śmieci, a to zużycia prądu, a to spalin... To może to nasze hobby jeszcze nie takie najgorsze, jeśli dbamy przy tym o bioróżnorodność, o wspieranie owadów, ptaków i innych zwierzątek itd.?
____________________
Ewa W zgodzie z lasem na obrzeżach Kampinosu
TAR 22:05, 23 mar 2026


Dołączył: 16 sie 2016
Posty: 13447
U mnie nie ma innej opcji jak studnia, mam badania geotechniczne i wiem z jakich zrodel i ile zrodel zasila moja studnie. Aczkolwiek nadal mam opory by tej wody wylewac duzo. Dlatego na rabacie gdzie to podlewanie jest, mimo wszystko staralam sie posadzic rosliny tolerujace chwilowe susze i braki wody. Ogolnie ja bardzo malo podlewam.
____________________
Ogrod nad bajorkiem
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies