Po kolejnej rundzie czytania raz jeszcze dziękuję za ogrom wiedzy i Waszych doświadczeń, i czas poświęcony, aby się nimi podzielić!
Lidka też się obawiam zapominania, wystarczy zresztą spojrzeć jak teraz wszędzie po lesie mamy porozrzucane narzędzia czy doniczki, dopóki synek jest mały nie raz porzucam pracę nagle i trochę się boję faktycznie, że i wodę bym tak zostawiła...
Basiu coś widocznie znadinterpretowałam w wynikach wyszukiwania, dziękuję że mimo to zechciałaś wpaść.
Magara to chyba u Ciebie jest dokładnie takie rozwiązanie, jakie sobie wymyśliłam

Zegar jeszcze rozpracuję, skoro się sprawdza. A czy przy tym podpinaniu zakładacie między węże reduktor ciśnienia?
U nas też szerokie okapy i susza pod nimi, tam bym też chciała nawodnienie poprawić - tylko M się trochę obawia lania wody w okolice fundamentów, bo co do zasady należy przecież je raczej chronić przed wilgocią. Chociaż na naszych piaskach to chyba nie jest akurat problem... Jak do tej kwestii podchodzicie?