Gdzie jesteś » Forum » Nasze ogrody » To tu- to tam- łopatkę mam !

Pokaż wątki Pokaż posty

To tu- to tam- łopatkę mam !

Gruszka_na_w... 14:52, 05 gru 2023


Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 21388
Sylwia, Agatorku, ależ dramatyczne są te Wasze zimowe wspomnienia. Dobrze, że wszystko zakończyło się szczęśliwie.

Dziewczyny, Wasze wspomnienia związane z powiedzonkami z okresu dzieciństwa potwierdzają tylko moje przekonanie o tym, że fantazja dzieci nie zna granic. W Trójce uwielbiałam słuchać audycji "Dzieci wiedzą lepiej". Tak trafnych obserwacji i wniosków mogliby dzieciom zazdrościć dorośli.

Magarko, nam ludziom zdarza się czasem ingerować w naturalny łańcuch pokarmowy, ale dokarmianie ptaków na działkach, które zamieszkują też koty, nie zaliczałabym do działań szkodliwych. Zdrowe i bystre ptaki dadzą sobie radę. W naturze za gapiostwo i powolność trzeba płacić wysoką cenę. Tak to już jest.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam! "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." ~ Władysław Tatarkiewicz
GingerO 21:23, 05 gru 2023

Dołączył: 10 lut 2023
Posty: 107
Aaa powiesiłam kule takie połączone i one wiszą w siatce. Poki co sikorki sobie radziły, ale wystraszyłam się
____________________
Ola
Mary 22:25, 05 gru 2023


Dołączył: 27 mar 2015
Posty: 3487
Gruszka_na_wierzbie napisał(a)


Na przełomie 1978 i 79. Do dzisiaj pamiętam osławioną zimę stulecia z 20 stopniem zasilania, dwutygodniowym zawieszeniem zajęć w klasie maturalnej i pieczeniem chleba w domu, bo nie dało się go dowieźć do sklepów. Z nudów zrobiłam wtedy na drutach wzorzyste metrowe skarpety.

Rączki sobie odmroziłam chyba tej właśnie zimy.

Z historyjek zimowych z rozbawieniem wspominam powrót z zagranicznego narciarskiego wyjazdu. Zatrzymaliśmy się na posiłek gdzieś na granicy, jeszcze nie polskiej. Po posiłku ruszyliśmy w dalszą podróż. Po kilku godzinach, przy kolejnym postoju okazało się, że syn nie ma butów. Dzieci na czas podróży je zdejmowały i zakładały tylko wysiadając. Nie bardzo uśmiechało nam się wracanie i szukanie tych butów.
Z tego samego wyjazdu wracała też moja rodzina. Ze względu na awarię samochodu podczas powrotu musieli zostać na kilka dni za granicą i poczekać na naprawę. Poprosiłam więc rodzinę, żeby sprawdziła czy na parkingu, na którym się zatrzymaliśmy na posiłek, nie stoją przypadkiem buty. I buty się znalazły. Syn zdjął je z nóg wsiadając i zapomniał wstawić do samochodu.
____________________
Marysia - Ogród bez roweru
Magara 23:18, 05 gru 2023


Dołączył: 27 mar 2018
Posty: 6187
Gruszka_na_wierzbie napisał(a)

Magarko, nam ludziom zdarza się czasem ingerować w naturalny łańcuch pokarmowy, ale dokarmianie ptaków na działkach, które zamieszkują też koty, nie zaliczałabym do działań szkodliwych. Zdrowe i bystre ptaki dadzą sobie radę. W naturze za gapiostwo i powolność trzeba płacić wysoką cenę. Tak to już jest.

Haniu, bardzo Ci dziękuję za Twoją opinię

Ingerujemy w wiele "naturalnych" spraw zwierzęcych.

Dziś u mnie na tapecie sterylizacja kotek, znowu...
Kilka lat temu udało nam się, w obrębie tutejszych, najbliższych działek, zminimalizować liczbę kotów. Pomogła sterylizacja, co tu dużo mówić. Za pierwsze sterylizacje płaciliśmy z własnej kieszeni, resztę udało się ogarnąć z przeznaczonego na ten cel budżetu gminy. Kotowatych zostało tyle, że są w stanie się wyżywić i przetrwać zimę, biorąc pod uwagę, że w zimie karmicieli mniej bo jednak to tereny działek letniskowych, większość ludzi na zimowe miesiące wybywa i nie myśli co będzie z "tym słodkim kotkiem, który przychodził na taras"...
A teraz się okazuje, że u jednej z sąsiadek z dwóch kotek już jest sześć sztuk, które ma na utrzymaniu, i ani jedna sztuka nie jest wysterylizowana. Marzec niedaleko... Wszystkie jej kotki wychodzące. Nie chcę nawet myśleć ile kolejnych kociąt się pojawi wiosną i kto je wykarmi zimą...
No dobra, ulało mi się
____________________
Magara Magary Dramaty z Rabaty
Kordina 00:00, 06 gru 2023


Dołączył: 18 wrz 2021
Posty: 4349
Czy dadzą się złapać do kontenerka? Jeśli tak - warto, u mnie też gmina opłaca sterylizację dzikich kotów.
____________________
Bożena - Elbląg Grzebiuszka ziemna
Patrycja_KG_Lu 21:18, 06 gru 2023


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 2183
U mnie fundacja jest, która dofinansowuje zabiegi bezdomniaków, może u Ciebie też coś takiego działa. Właśnie mam jedną kicie na przechowaniu w pralni po zabiegu, bo straszny mróz i nie mam serca jej tak wypuścić. Może nawet uda się oswoić i znaleźć jej dom.
____________________
Patrycja - tworzę ogród od podstaw - Nowoczesny, długi, wąski, różowo-biały (okolice Lublina)
Magara 23:18, 06 gru 2023


Dołączył: 27 mar 2018
Posty: 6187
Bożena, Patrycja - nie chcę Hani wątku zaśmiecać. Napiszę tylko, że u nas z kotami jest problem od lat.
Fundacji działających na tym terenie brak. Gmina oporna. Kilka lat temu finansowali tylko wyłapywanie bezdomnych kotów/psów i ich transport do schroniska oddalonego o 30 km. Koszt: 2 tysiące od kota/psa... (chyba do hotelu 4gwiazdkowego były za tą cenę odstawiane ) Budżet na rok 20 tysięcy - czyli na transport 10 zwierzaków z terenu całej gminy....

Kiedy nam się towarzystwo kocie zaczęło mnożyć na potęgę przekonałyśmy z sąsiadką pracownika gminnego, że my nie chcemy tych kotów się pozbyć i wywozić, a chcemy je tylko wysterylizować i będziemy je utrzymywać o ile nie będą ich setki. Koszt sterylizacji: 100 od łba, u weterynarza, który ma podpisaną umowę z Gminą (to, że weterynarzem gminnym jest córka wójta, należy uznać za całkowity przypadek )
Ale rachunek ogólnie prosty? No prosty...
Wyłapanie tego towarzystwa proste nie było, byli ranni mniej lub bardziej, ale się udało. Temat załatwiony, kotów jest kilka, pilnują "swoich" działek, głodne nie chodzą, mają gdzie spać, obcych gonią.
Dlatego się nieco zdenerwowałam nową "hodowlą". Kocięta są słodkie, no ale...
Dzikie kotki mają mioty dwa razy w roku. O ile te wiosenne mają szanse na przeżycie, to te sierpniowo/wrześniowe już nie bardzo. Sama byłam świadkiem pisków i wycia kociąt urodzonych pod koniec lata i totalnej ignorancji kotek - one wiedzą, że te kocięta nie mają szans więc nie marnują sił i środków własnych, żeby się nimi zająć... Człowiek, wiadomo, poleci, będzie szukać, próbować karmić te maluchy... Ale to jest o kant tyłka działanie i nie tędy droga
____________________
Magara Magary Dramaty z Rabaty
Gruszka_na_w... 20:28, 07 gru 2023


Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 21388
Mary napisał(a)

Rączki sobie odmroziłam chyba tej właśnie zimy.

Z historyjek zimowych z rozbawieniem wspominam powrót z zagranicznego narciarskiego wyjazdu. Zatrzymaliśmy się na posiłek gdzieś na granicy, jeszcze nie polskiej. Po posiłku ruszyliśmy w dalszą podróż. Po kilku godzinach, przy kolejnym postoju okazało się, że syn nie ma butów. Dzieci na czas podróży je zdejmowały i zakładały tylko wysiadając. Nie bardzo uśmiechało nam się wracanie i szukanie tych butów.
Z tego samego wyjazdu wracała też moja rodzina. Ze względu na awarię samochodu podczas powrotu musieli zostać na kilka dni za granicą i poczekać na naprawę. Poprosiłam więc rodzinę, żeby sprawdziła czy na parkingu, na którym się zatrzymaliśmy na posiłek, nie stoją przypadkiem buty. I buty się znalazły. Syn zdjął je z nóg wsiadając i zapomniał wstawić do samochodu.


W takich momentach przypomina mi się wspomnienie Joanny Chmielewskiej o zostawionej w kopenhaskim sklepie parasolce. Nie mogła wyjść ze zdziwienia, że następnego dnia parasolka na nią czekała.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam! "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." ~ Władysław Tatarkiewicz
Gruszka_na_w... 20:30, 07 gru 2023


Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 21388
GingerO napisał(a)
Aaa powiesiłam kule takie połączone i one wiszą w siatce. Poki co sikorki sobie radziły, ale wystraszyłam się


U mnie kule od lat wiszą w tych siateczkach, ale tak, aby w pobliżu były gałązki, na których ptaki siadają. Nie muszą się przyczepiać do kulki, aby ja poskubać. Żadnego wypadku nie było.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam! "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." ~ Władysław Tatarkiewicz
Gruszka_na_w... 20:40, 07 gru 2023


Dołączył: 28 gru 2015
Posty: 21388
Magara napisał(a)


A teraz się okazuje, że u jednej z sąsiadek z dwóch kotek już jest sześć sztuk, które ma na utrzymaniu, i ani jedna sztuka nie jest wysterylizowana. Marzec niedaleko... Wszystkie jej kotki wychodzące. Nie chcę nawet myśleć ile kolejnych kociąt się pojawi wiosną i kto je wykarmi zimą...
No dobra, ulało mi się


Moja Ziuta była takim dziko urodzonym kotkiem. Przyszła na świat wiosną, a do nas przyplątała się późnym latem. Już była w ciąży. Urodziła w październiku. Żadne z kociąt nie przeżyło. Mieliśmy plany, aby wysterylizować ją pod koniec zimy, ale akurat tamtego roku zima była wyjątkowo ciepła i marcowanie nastąpiło w lutym. W opiece nad czterema kociakami pomagała nasza sporej wielkości suka. Wszystkie cztery kociaki znalazły dom. Bardzo ciężko było utrafić na odpowiedni moment do sterylizacji.
Bardzo mi się podobają Twoje działania związane z rozwiązaniem tego problemu.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam! "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." ~ Władysław Tatarkiewicz
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies