Basia, Marta, Agnieszka, Beata, Asia Roo - dzięki za uznanie dla krokusów. Mam ich sporo, bardzo zawsze cieszą

Gryzoni u mnie wiele, ale odpukać, krokusom nie szkodzą
Mirka, Marta - u mnie miasto się nie wpycha. Jeszcze. 10 km. Obstawiam, że za mojego życia TU nie dojdzie. Ale ptasie trele mam zakłócone i czasem aż się popłaczę z tej bezsilności.
Pierwszy hałas - piły. Nic to, że sezon lęgowy jest. Tnie się cały czas. A nawet jak się nie wycina, to się tnie, to co wcześniej przed marcem zostało wycięte. Ubolewam nad tym bardzo. Tym bardziej, że widzę jak ptaki szukają miejsca na gniazda i zaczynają już je budować w tych powalinach. A za chwilę wchodzą ludzie z piłami...
Drugi hałas - pies sąsiadki. Chyba już o tym pisałam, więc nie bardzo chcę się powtarzać bo tylko powielam wylewanie swojej frustracji.
Pies biega po działce wzdłuż płotu i ujada
non stop (ujada dorodnym basem, nie szczeka). Czasem cztery godziny, czasem sześć, rekordem było osiem. Pod koniec biedny zwierzak chrypnie. Dla mnie praca na działce czy siedzenie z kawą na tarasie, z taką "muzyką", nie jest przyjemnością, jest udręką

Nie tylko zresztą dla mnie.
Czy mogę coś z tym zrobić? Nie mogę. Bo czasem pies prawie w ogóle nie jest wypuszczany z domu, raptem na kilka minut trzy razy dziennie - wtedy dla odmiany żal mi zwierzaka a nie siebie.
Pies kupiony jako obronny. Na spacery nie chodzi. Wącha własne zapachy wzdłuż własnego płotu i ujada z niemocy. A ja mu wtóruję...
TARcia - u nas też było super fajnie sąsiedzko. Był spokój, wzajemna pomoc i poszanowanie. I wspólny cel - cisza. Zero radia. Zero hałasu narzędziami po 18tej i w weekendy. Ale skończyło się w covidzie. "Nowi" na innych falach nadają.
Judith - no humor taki se

Wyżej napisałam.
Nicol - rozumiem, że Twoja uwaga sąsiadów TARci dotyczyła? Ja u siebie już na normalność ("moją" normalność) - nie liczę
Patrycja - masz rację z tymi argumentami, u nas one też padały. Że nie warto robić, bo będzie ciężki sprzęt jeszcze jeździć.
Ale efekt, przynajmniej u nas, jest taki, że część drogi (w której każdy z właścicieli działek ma udziały), a którą do 2019 roku wspólnymi siłami remontowaliśmy, jest rozpirzona w trzy d... A "nowi" właściciele działek się pobudowali, sprzęt ciężki jeździć przestał, a w temacie drogi i jej naprawy - cisza. I nie o brak środków tu chodzi. Akurat Ci, którzy najbardziej do rozwalenia drogi się przyłożyli kupili nowe samochody z napędem na 4 koła. Można? No widać można...