Wyszukiwanie dla 'owady'

Róże to piękne, ale trudne w uprawie rośliny. Wiele osób unika ich sadzenia w ogrodzie ze względu na podatność na choroby grzybowe. Jednak przy zachowaniu podstawowych warunków oraz troskliwej pielęgnacji, możemy cieszyć się udaną uprawą tych pięknych roślin. Najważniejszy jest dobór odmian odpornych na choroby i stanowisko. Powinno być słoneczne i przewiewne, aby po deszczu róże mogły szybko przeschnąć, a zarodniki grzybów nie mogły się rozwinąć. Z kolei zbyt słoneczne i suche miejsce stwarza idealne warunki do rozwoju różnych szkodników np. mszyce, przędziorki, skoczki.

Musimy być przygotowani na różne niespodzianki i zmasowany atak rozmaitych wrogów róż. Powinniśmy je przed nimi chronić, gdyż może dojść do zahamowania wzrostu, zaburzeń w kwitnieniu i w rezultacie nawet do zamierania rośliny.

Rośliny owadożerne to grupa roślin rosnących na glebach kwaśnych, ubogich w azot i inne składniki pokarmowe, odżywiających się poprzez trawienie ciał drobnych zwierząt (pajęczaki, skorupiaki, a nawet drobne gryzonie). Rośliny te w procesie ewolucji przystosowały się do chwytania zwierząt, a następnie ich trawienia.

Pułapką mogą być specjalnie przekształcone liście, zamykane wzdłuż nerwu liściowego, uruchamiane przy pomocy impulsu elektrycznego (muchołówka). Inne (dzbanecznik) zwabiają owady do kolorowego dzbanka wypełnionego płynem lub lepów (rosiczka), do których ofiara się przykleja.

Coraz popularniejsze w uprawie ogrodów i ochronie roślin stają się metody ekologiczne .

Ingerencja człowieka z użyciem preparatów chemicznych okazała się wysoce szkodliwa, a więc wracamy do starych sposobów. Są one nieszkodliwe dla ludzi i nie zakłócają równowagi biologicznej. Biorę tu pod uwagę zarówno opryski z wyciągów roślinnych, jak i biologiczną broń, jaką są pożyteczne owady tzw. entomofagi, niszczące ogrodowe szkodniki.

Aby takie owady zwabić do naszego ogrodu, musimy im przygotować odpowiednie lokum. Nie będzie to od nas wymagało wielkich nakładów finansowych. Wystarczy stara deska i kilka drewnianych kołków lub świerkowych szyszek. No i troszkę zdolności manualnych.

Kilka lat temu, w poszukiwaniu czegoś rzadkiego i fascynującego, odkryłam czerń. Właściwie to nie jest czerń. To nam się tylko tak wydaje, bo czarny kolor kwiatów lub liści tak naprawdę nie istnieje.

Odkrycie "czarnych" roślin niesłychanie wzbogaciło mój ogród i pozwoliło na stworzenie niespotykanej kompozycji, a jednocześnie dało mi satysfakcję posiadania niezwykłej i intrygującej kolekcji. Ponadto, jako zawodowy ogrodnik i projektant ogrodów, mam nowe możliwości stworzenia czegoś niebanalnego również w ogrodach swoich klientów.

Od tamtego czasu moją ulubioną czarną rośliną stał się konwalnik (Ophipogon planiscapus "Nigrescens"), który często zestawiam z innymi bylinami o kontrastującej barwie liści.