Zastosowanie turzyc (Carex) w ogrodach testuję już od co najmniej dwudziestu lat. Zachwyciły mnie wtedy najbardziej ekscentryczne, brązowego koloru odmiany, wprowadzane na nasz rynek ogrodniczy. Z innych podstawowych, dostępnych gatunków można się było dopatrzeć odcieni brązu, cynamonu, miedzi, pomarańczy, złota lub zieleni.
Uprawiałam je głównie w donicach i kupowałam co roku, ponieważ mimo chowania roślin do namiotu na zimę, nie przetrwały ostrych mrozów. Potem było kilka lat przerwy, klimat chyba nieco się ocieplił, aż zaczęłam sadzić odmiany paskowane, aby po licznych wycieczkach do ogrodów angielskich całkowicie je pokochać. Stało się to głównie za sprawą Carex elata 'Aurea' - niesamowitej rośliny, po prostu doskonałej.
Bez wątpienia turzyce w zeszłym roku zwojowały moje serce. To moje nowe rośliny do stosowania w kompozycjach. Jak zimują nowości niedługo się przekonam. Ale jeśli nawet skończy się to niepowodzeniem, na pewno ulubione turzyce nie znikną z mojej listy. Będę je kupować co roku, bo nie potrzeba ich wiele, aby osiągnąć wspaniały efekt.
I wcale nie muszę kupować wszystkiego, wystarczy mi pięć niezawodnych gatunków.
Najpiękniejsze turzyce
Ostatni rok w moim ogrodzie i ogrodach moich klientów należał do Carex testacea 'Prairie Fire'. Spotkałam ją na Chelsea Flower Show, a potem w ofercie pewnej szkółki. Natychmiast zakupiłam kilka sztuk i posadziłam obok bukszpanowych kulek tuż pod purpurowym bukiem. Akurat poprzedniej zimy wymarzły mi tam wrzośce, a nowa propozycja nasadzeń wydała mi się bardzo atrakcyjna. Nie myliłam się. Ta turzyca to po prostu gwiazda numer jeden.
Dodaje różnych kolorów (najpierw zielony, potem rudy) i faktur do ogrodu. Drobne, cienkie "listki - piórka" wybuchają fontanną na rabacie, w słonecznym miejscu, jakby błyszczały i płonęły. Roślina jest praktycznie bezobsługowa do wszystkich rodzajów gleb i nasłonecznienia.
U mnie rośnie obecnie zarówno na słońcu jak i w półcieniu, a nawet cieniu. Co prawda podobno wytrzyma tylko 10 stopni mrozu, ale jestem dobrej myśli, zwłaszcza że leżał śnieg.
Jest odporna na choroby i szkodniki, nie jedzą jej też ślimaki. Zachowuje zieleń przez zimę. Kilka sztuk posadziłam także jako dodatek do kompozycji w donicach. Nawet nie wyobrażałam sobie, że dadzą aż tak wspaniały efekt. Ten Carex jest po prostu znakomity. Pasuje do host, żurawek, hortensji, paproci, rodgersji, języczek i innych "trawiastych".
Posadźcie także gatunek - Carex testacea, który jest zielony cały rok, choć rudziejąca odmiana jest moim zdaniem ładniejsza. Myślę, że za sprawą Ogrodowiska ich sprzedaż znacznie wzrośnie, bo warto.
Drugim polecaną i jedną z najładniejszych turzyc jest także zeszłoroczna debiutantka w moim ogrodzie: Carex comans 'Frosted Curls' - niesamowita turzyca o srebrzystym połysku i "włosiastym" wyglądzie. Najlepiej uda się w cieplejszych rejonach kraju, bo pochodzi z Nowej Zelandii. Tworzy niski, kaskadowy kopczyk. U mnie malowniczo oplata srebrne kule pod największym bukiem. Także zajęła miejsce wymarzniętych wrzośców.
Lubi słońce i półcień. Także nieco ryzykuję, że zakupy trzeba będzie powtórzyć, jednak jestem dobrej myśli. Śnieg właśnie prawie stopniał, a turzyce są w doskonałym stanie. Carex comans 'Frosted Curls' nadaje się na obwódki (wysokość około 30 cm) i do donic. Może porastać skarpy, będzie się ładnie zwieszała. Nie lubi zimą mokrych stanowisk, bo może zagniwać. Dlatego dobrze jest ją posadzić na nieco podwyższonej rabacie.
Niektórzy szkółkarze zalecają wykopywanie na zimę i przechowywanie w chłodnym pomieszczeniu, ja jednak uważam, że warto je u siebie przetestować w gruncie, w razie czego kupić i posadzić ponownie.
Kolejna moja miłość to wcześniej wspomniana, złocista Carex elata 'Aurea' - śliczna i dość okazała turzyca, głównie do półcienia, ale rośnie także pełnym słońcu, choć może ulec przypaleniu. Rośnie sporo wyżej niż poprzedniczka, bo osiąga z kwiatami 70 cm, a nawet więcej. Pokrój ma fontannowy. Może nawet rosnąć w wodzie. Uroczo odbija się jej żółta, okazała kępa wtedy jak w lustrze. W zwykłym miejscu w ogrodzie uda się także, pod warunkiem, że jest wilgotno. To bardzo zjawiskowa i niezwykła roślina. Jej świeża, cytrynowa zieleń aż "świeci" na rabacie.
Z mrozoodpornością nie powinno być problemu, wytrzymuje do minus 25 stopni C. Dodatkową ozdobą są prawie czarne kwiaty. Cała kępa, zwłaszcza jeśli rośnie przy niebieskich liściach host, robi niesamowite wrażenie.
Najstarszą z moich ulubionych turzyc jest Carex oshimensis 'Evergold', paskowana, wesoła roślina o niskim, kępiastym wzroście i jasnożółtych liściach z zielonym brzegiem. Pochodzi z Japonii. Wyrośnie na każdej glebie poza piaszczystą. Najlepiej jeśli jednak będzie żyzna.
'Evergold" ma różnorodne zastosowanie, nawet na skalniaki i obwódki. Często ją używam w kontrastowych zestawieniach, np. z konwalnikiem 'Nigrescens', z którym tworzy zgrany duet. Wyściółkowana jest wtedy granitowym tłuczniem. Świetna do pojemników i łatwa w uprawie.
Na koniec wymienię "brązy". W zeszłym roku sadziłam Carex flagellifera 'Bronzita' - turzycę o miedziano-brązowych zwisających liściach. Ten pokrój wymusza wprost stosowanie na brzegach skarp, w dużych skrzyniach, pojemnikach, a także na wyżwirowanych placykach wśród innych turzyc lub roślin o kontrastowych barwach. Ta turzyca jest zagrożona wymarzaniem, ale posadzić ją na pewno warto. Świetnie wygląda z zielono-żółtym przywrotnikiem.
Moje turzyce rosną zarówno w słońcu, jak i w cieniu. To jest ich wielka zaleta.
Pielęgnacja i rozmnażanie
Turzyce sadzimy zgodnie z wymaganiami co do pH poszczególnych gatunków, w glebę zmieszaną z materią organiczną, taką jak: kompost lub dobrze rozłożony obornik i podlewamy. Można sypać ziemię zakupioną w sklepie ogrodniczym, pod warunkiem, że nie jest to sam torf. Zaprawienie gleby na pewno się opłaci. Przez pierwsze miesiące podlewamy, aż roślina się dobrze ukorzeni. Pielęgnacja wiosną polega na tym, że zimozielone okazy po zimie należy poczyścić ze zmarzniętych liści lub obciąć ich końcówki.
Turzyce dzielimy wczesną wiosną lub jesienią, wykopując kępę i rozrywając delikatnie na kilka części. Sadzimy od razu na miejsce docelowe, oczywiście zaprawiając dobrze dołek, w którym będzie rosła.
Przedstawione przeze mnie turzyce prezentują zdumiewającą gamę kolorów i faktur, a napływ ciągle nowych i ciekawych odmian na rynek ogrodniczy powoduje, że są one rozchwytywane przez spragnionych nowości ogrodników.
Yes, yes, yes !!! Danusiu wielkie dzięki za oczekiwany artykuł. Jak pięknie opisane rodzaje, zastosowanie po kolei - a zdjęcia urocze. Właśnie dzisiaj jeszcze raz przeglądałem "Ogród z lustrem" gdzie są tak pięknie wyeksponowane. Teraz na spokojnie doczytam i zastosuję na rabatce, na której jest słoneczko od 12 do wieczora. Tylko czy się dogadam ze sprzedawcami na moim terenie... Pozdrawiam .
Ojojoj jakie ładne. Trudno mi wybrać, która dla mnie najpiękniejsza. Carex testacea 'Prairie Fire' ze swoim pięknym wyglądem i fantastycznym kolorem ociepla i urzeka, a Carex comans Frosted Curls w połączeniu z tymi srebrnymi kulami - ciut ochładza i jest taka mięciutka - chciałby się usiąść i pogłaskać po tych włoskach (piękne są te zdjęcia z kulami, łał) :) Carex flagellifera 'Bronzita' - wygląda na niektórych zdjęciach jak fajna puchata peruczka :) - kolor też jest niesamowity. Wszystkie są takie delikatne ale jednocześnie wyraziste. Wszystkie ślicznotki - a zdjęcia są po prostu świetne (zazdraszcza ;) ) a turzyce wpisuję na listę chciejstw ;) Pozdrawiam
Dzięki ....czekałam na ten artykuł ;)
A Carex 'The Beatles' nie lubisz???
Wiele razy podkreślałaś urok i trwałość tych traw u siebie w ogrodzie.....rzeczywiście są sprawdzone i piękne zimozielone.....ciekawa jestem zimowania Carex testacea........Twoje wybory są bardzo udane......bez dwóch zdań:D.......... ciekawa jestem też II części tego artykułu:)
Lubię też inne turzyce i o nich będzie kolejna część. Opisuję tylko te, co sama wypróbowałam, bo tylko w ten sposób można mieć prawdziwe i własne zdanie na temat danych roślin.
Carex "The Beatles" jestem w stanie polubić, ale jeszcze nie miałam okazji go sadzić, jak spotkam to na pewno kupię i będę polecać jak zda egzamin. Na zdjęciach mi się podoba.
W następnej części będą kolejne "gwiazdy" piórkowe i trawiaste oraz "peruczkowe". Mam nadzieję, że też zdobędą Wasze uznanie.
Piękne są te trawki, bo mam je i właśnie mam mały kłopot, ponieważ turzycę Carex testacea Prairie Fire rzeczywiście pięknie się przebarwiła i co wiosną z nią począć, zostawić tak jak jest, czy należy ją przyciąć, bo w wątku wyczytałam, co zrobić z zimozielonymi, a z tą turzycą nie mam pojęcia mam pierwszy rok. Nie wiem, czy przetrwa na razie ładna, a co do Carex flagellifera Bronzita mam ją w donicy w garażu. Czy ją się przycina czy zostawić w spokoju ? Liczę Danusiu, że mi w tym pomożesz, bo są piękne i jeśli mi przetrwają, to będzie super. A za artykuł wielkie dzięki- nie ukrywam, bardzo pomocny dla mnie.
Wszystkie z wyżej przedstawionych są zimozielone i ich przycinanie zależy od tego w jakim stanie są po zimie. Pokażesz na forum i wtedy zobaczymy jak mają się na wiosnę i co z nimi robić.
Bardzo dziękuje za ten artykuł. Trawy to moja wielka miłość i chętnie je sadze u siebie :)
Jeżeli chodzi o 'Frosted Curls', mam jak najlepsze doświadczenie - bez najmniejszego uszczerbku przetrwały poprzednią zimę, podczas gdy większość miskantów i to tych, które mieszkały u mnie kilka lat, nie dala rady. Dlatego tez myślę, ze mimo egzotycznego pochodzenia daje rade w naszym klimacie.
Z niecierpliwością czekam na kolejny artykuł o turzycach :)
Świetny artykuł, a zdjęcia niesamowite. Od razu głowa pełna pomysłów;) Czekam z niecierpliwością na kolejne części.
Czekam na drugą część, bo wspaniały, rzeczowy artykuł, wiem które trawy warto mieć i z czym łączyć:)
Mam kilka z wymienionych wyżej turzyc, też pierwszy rok. Na razie wyglądają super - prawie jak jesienią;) Jeszcze miesiąc i okaże się czy ruszą, czy kosz... mam nadzieję to pierwsze! :) Czekam z niecierpliwością na kolejny artykuł, Danusiu świetna robota, a jakie zdjęcia!!:)
pozdrawiam!!
Super przydatny /uwielbiam wszelkie trawy....w ogrodzie :)
Dodaję do ulubionych.
Co robicie z Prarie fire na zimę? Okrywacie, czy wykopujecie. Czy w ogóle mają szansę przezimować w gruncie?
Mają szansę, czasem część kępy wymarza, a czasem całość zimuje. Nie okrywam nic, co ma być to będzie, najwyżej wymieniam.
Ja też zaznaczam, bo turzyce zaczynają coraz bardziej się do mnie wprowadzać ;)
Danusiu, mam w Białymstoku 12 szt. Prairie Fire. Do tej pory, odpukać, zimowały, nieokrywane. Wiosną ścinam je na 15cm, czy dobrze robię?
To wspaniała wiadomość. Jeśli nie marzną, to w ogóle nie trzeba ścinać. Tylko końcóweczki jeśli zmieniły kolor.
Dziękuję Danusiu. Zaczynam jednak podejrzewać moją 'Prairie Fire' o bycie Carex howardii Phoenix Green. Jak je odróżnić?
Są prawie identyczne. Phoenix Green tak się nie przebarwia na pomarańczowo, jest zielona.
Czy Carex flagellifera "Bronzita" i Carex comans "Bronze form" cechują istotne różnice? Np mrozoodporność?
Nie, jedynie w wyglądzie nieznaczne, obydwa nie są z naszej strefy mrozodporności i mogą wymarzać.
Kocham trawy, zakochała się w nich poznając Ogrodowisko. Mój ogród przeobraża się włąśnie w trawowisko :) Ten artykuł to kolejna fajna sprawa.
Pani Danusiu, jak zimuja turzyce frosted curls? Marze o nich od jakiegoś czasu, ale nie wiem czy przetrzymaja zimę. Czy nadają się do półcienia między mlode rzadko posadzone szmaragdy?
U mnie słabo zimują. Nadają się do półcienia.
W jaki sposób przezimować donicowe frosted curls?
Mam w półcieniu turzycę, która rewelacyjnie sprawdza się jako podsadzenie na długiej i wąskiej rabacie, powoli ją zarastając. Teraz szukam czegoś na pełne słońce i niestety jest dużo informacji sprzecznych jeśli chodzi o turzyce na słońce.
Czy faktycznie jest turzyca, ktora sprawdzi się na pełnym słońcu jako podsadzenie pod szpaler czarnego bzu Black Tower?